Dyrektorzy generalni nie będą przedłużać umów terminowych z urzędnikami o krótkim stażu pracy. Konkursy na wolne stanowiska w urzędach zostały przerwane, a te, które były planowane, wstrzymano. Rada Służby Cywilnej domaga się, aby urzędnicy mianowani byli ustawowo chronieni przed zwolnieniami.
Publikacja: 1 września 2009, 03:00
Rządowy projekt nowelizacji ustawy o Radzie Ministrów ma ułatwić dyrektorom generalnym urzędów zwalnianie pracowników. Ministrowie sami będą mogli decydować o likwidacji poszczególnych departamentów. Obecnie obowiązująca ustawa określa, jakie komórki organizacyjne muszą być w resortach.
Nowelizacja pomoże więc przeprowadzić zapowiedzianą na przyszły rok co najmniej 10-proc. redukcję zatrudnienia w ministerstwach. Eksperci przestrzegają, że jeśli likwidacja departamentów będzie pozorna, sądy przywracać będą zwolnionych urzędników do pracy.
Pozwów obawiają się również kierownicy innych urzędów administracji państwowej. Dlatego starannie przygotowują się do planowanych zwolnień. Większość z nich przerwała toczące się nabory na wolne stanowiska.
Dyrektorzy alarmują, że gdyby wiedzieli, że redukcja o 10 proc. ma dotyczyć stanu zatrudnienia z 30 czerwca tego roku, to po tym okresie nie zatrudnialiby kolejnych pracowników. W efekcie, jak szacują, zwolnienia w niektórych urzędach mogą być dwukrotnie większe.
Mimo że rządowy projekt ustawy o racjonalizacji zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych i niektórych innych jednostkach sektora finansów publicznych wciąż jest w konsultacjach, to kierownicy urzędów przygotowują się już do zwolnień. Powinny się one zakończyć do 30 czerwca 2010 r. Dlatego kierownicy urzędów odwołują trwające nabory na wolne stanowiska i wstrzymują te, które były już wcześniej zaplanowane.
– Po ogłoszeniu projektu o redukcji zatrudnienia w administracji wstrzymałem trwające już cztery nabory. Ze względu na planowaną redukcję nie będziemy w najbliższych miesiącach zatrudniać nowych pracowników – mówi Marek Reda, dyrektor generalny Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego (UW). Podkreśla, że jeszcze w tym roku ze względu na nałożone obowiązki wnioskował o dodatkowe etaty. Podobnie postąpił Podkarpacki Urząd Wojewódzki.
– Generalnie wstrzymaliśmy nabory i wycofaliśmy kilka ogłoszeń z biuletynu służby cywilnej – mówi Zbigniew Solarski, dyrektor Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego Podkarpackiego UW.
W nieco gorszej sytuacji są urzędy skarbowe zatrudniające członków korpusu służby cywilnej. Tam nabory nie są wstrzymywane, bo od kilku lat nie jest zwiększane zatrudnienie.
– Nie wstrzymujemy naborów, bo ich nie mamy – mówi Iwona Zielińska, zastępca naczelnika Urzędu Skarbowego w Koninie. Jej zdaniem administracja skarbowa ma problemy z wykonywaniem coraz to nowych nakładanych na nią zadań ze względu właśnie na brak dodatkowych etatów.
źródło:
GP
1: Q23 z IP: 83.26.214.* (2009-09-01 06:45)
Nadal sa zatrudniani ci co emeryture pobieraja innych sie niedopuszcza. Zreszta dosc nowych swietych krow.
2: d z IP: 195.187.152.* (2009-09-01 08:46)
Hmm pracuje ponad 1,5 roku w jednym z ministerstw. Wykształcenie wyższe prawnicze po najlepszej polskiej uczelni państwowej. Dalej się kształce, znam j. angielski perfekt oraz 2 inne j. obce UE. Jestem młody więc pewnie dosięgnie mnie racjonalizacja. Już miałem tel. od Head Huntera z jednej z międzynarodowych kancelarii prawnych. Zaczynam szukać nowej pracy. A jak ją znajdę nigdy nie wrócę na Państwowy garnuszek choćby mnie prosili - a napewno prosić będą bo po kryzysie nadejdzie POLSKA PREZYDENCJA i wtedy się okarze że znajomi królika których nie wywalili nie UMIEJĄ NIC !!!
3: figo z IP: 89.78.91.* (2009-09-01 09:15)
Tak już było za komuny!!! Dlaczego prawo ma chronić miernego pracownika, bo dobrego się nie zwalnia! Do d - jak jesteś taki dobry, to co robisz w ministerstwie? Napracowałam się w jednym z nich i wiem, że tacy jak ty - albo są zbyt przemądrzali i zapatrzeni w siebie, albo robią kariery. Sam wyciągnij wnioski dlaczego nikt cie nie zauważa.
4: d z IP: 195.187.152.* (2009-09-01 09:58)
Do Figo od d - bo jestem świeżo po studiach i tylko tu mogłem zdobyć doświadczenie zawodowe. Widać nie wiesz jak wygląda rynek pracy w Polsce dla młodych ludzi. Można mieć super wyksaztałcenie a przez rok robić na stażu zawodowym za 500 zł w prywatnej firmie. I nie wymądrzaj się bo nie wiesz czym się tu zajmuje a gwarantuje ci że jest to robota której byś nie umiał zrobić bo wymaga znajomosci pr. cywilnego, karnego, pracy, gospodarczego i międzynarodowego. I jeszcze jedno nie powołuj mi się na komunę bo ja jej nie pamiętam a interesuje mnie to co się obecnie dzieje w polsce. Fakty są takie że młody po przepracowaniu 1 - 3 lat na państowym etacie może potem spokojnie znaleźć dużo lepiej płatną pracę w firmach i nie za 500 zł jak by to było zaraz po studiach.
5: Butch z IP: 83.16.124.* (2009-09-01 10:13)
Potwierdzam, to co napisał d, administracja jest dobra żeby nabyć doświadczenia i potem przejść do sektora prywatnego. Aha ja też komuny nie pamiętam i nie obchodzi mnie co było kiedyś bo to była zupełnie inna rzeczywistość.
6: -)))) z IP: 145.237.119.* (2009-09-01 12:25)
Hej d znasz perfekt angielski za to polski słabo... a na pewno ortografię. Owszem to był hed hanter ale z Biura Pracy...
7: ?? z IP: 195.187.152.* (2009-09-01 14:23)
6 czyżby przyjaciel królika ? ziomek naczelniczki/a jakiegoś urzędu skarbowego się odezwał ?
8: A z IP: 92.233.25.* (2009-09-01 16:18)
do 6 nie pisz po angielsku jak nie potrafisz- bo sie kompromitujesz ha ha!!!
nie hed hanter ale head hunter!!!
zgadzam sie z opinia d.
9: urzendas z IP: 77.112.129.* (2009-09-01 17:47)
To ja dla odmiany spróbuję trochę pokomentować na temat.
1. Dziwię się, że GP z pełną powagą analizuje projektowaną nowelizację, zamiast krótko stwierdzić, że jest niekonstytucyjna i nie przejdzie. Uprzedzając pytania, czemu niekonstytucyjna: narusza zasadę praw nabytych (choćby urzędników s.c., którym zagwarantowano względną stabilność zatrudnienia), w sposób niewystarczająco uzasadniony wyłącza stosowanie ugruntowanych instytucji prawnych (zwolnienia grupowe, szczególna ochrona przed wypowiedzeniem). Uprzedzając ataki, że bronię miernot i darmozjadów: owszem, może i urzędników jest za dużo, ale nie tędy droga - nie wolno zaczynać od końca: najpierw zwolnijmy 10 %, a potem się zobaczy, ale zakładamy, że będzie tylko lepiej. Najpierw powinno się gruntownie zbadać sytuację i wtedy może wyszłoby, że są obszary, gdzie zatrudnionych jest może i 3 razy za dużo, i takie, gdzie jest ich tyleż za mało; trzeba wymyślić, jak to obejrzeć, jakie kryteria zastosować do rozstrzygnięcia, kto i gdzie powinien zostać, a kto odejść - ale o jakichkolwiek tego typu narzędziach i projekt, i projektodawca milczą.
Brak pomysłu na sensowną "racjonalizację zatrudnienia" doskonale ilustrują różnorodne komentarze i różnorodne opinie tych, którzy zwalniać mają, także zaprezentowane w tym artykule. Jedni mówią: zwolnić najmłodszych stażem, najmniej doświadczonych. Inni: zwolnić najstarszych, tych, którzy mają już emerytury, tych, których trwanie na stanowiskach nie wynika z doświadczenia, a z tkwienia w układach, z których wiele datuje się jeszcze od czasów głębokiego PRL-u (a ktoś tu komentował: to przeszłość, która nas już nie dotyczy), których nieuzupełniana wiedza już nie wystarcza do tego, co teoretycznie teraz na zajmowanych przez nich stanowiskach powinno się robić. Proste pytanie: to w końcu na podstawie jakich kryteriów zwalniać? - na które projektodawca nie odpowiedział.
Przestrzegałbym także przed podejściem, że konstytucyjność konstytucyjnością, ale "co sie uchwali, to bedzie" i zanim się TK wypowie, to się już zrobi porządek. Na podstawie tej ustawy i tak będzie bardzo trudno zwolnić pracownika tak, żeby go sąd nie przywrócił albo nie zasądził odszkodowania. A jak ustawa okaże się niekonstytucyjna, to odszkodowania dostaną wszyscy, co razem z odprawami sprawi, że zamiast oszczędności będą dużo większe koszty.
Z Konstytucji wynika też coś takiego, jak zasada proporcjonalności - w największym skrócie: nie wolno dla osiągnięcia jakiegoś nawet najbardziej słusznego celu wprowadzać rozwiązań, które nieproporcjonalnie bardzo nabałaganią w innych dziedzinach. Innymi słowy: dla uzyskania oszczędności w wydatkach na administrację nie można po prostu zwalniać, nie licząc się z nikim i z niczym. Po co "aż ustawa", po co obligatoryjne i pod zagrożeniem odpowiedzialnością zwalnianie iluś tam ludzi, skoro te cele można osiągnąć dużo prostszymi środkami - po prostu dać mniej pieniędzy na płace, wymusić na kierownikach urzędów, by wreszcie zaczęli normalnie zarządzać zasobami ludzkimi, stawiać cele i z nich rozliczać.
2. Wszyscy ekscytują się nowelizacją odnośnie administracji państwowej, a zwłaszcza służby cywilnej, przeoczając fakt, że ma ona dotyczyć także innych podmiotów. Z uzasadnienia wynika, że tylko ok. 1/3 planowanych zwolnień to zwolnienia w s.c. i tylko ok. 1/3 planowanych oszczędności to oszczędności uzyskane kosztem służby cywilnej.
3. Twierdzenie, że obecnie ustawa o RM wymusza tworzenie departamentów (a przez to - stanowisk dyrektorskich) to _czysta demagogia_! To, że ustawa mówi, że ma być komórka ds. budżetu, ds. ochrony, ds. kontroli, ds. prawnych etc. etc. nie oznacza, że to musi być koniecznie departament z dyrektorem na czele. Przestrukturyzować urzędy można i bez specustawy - wystarczy na ich czele postawić ludzi, którzy będą chcieli, będą mogli (s.c. miała być apolityczna i wolna od nacisków, a jak bywa...) i będą potrafili to zrobić.
10: -)))))))))))))) z IP: 91.150.223.* (2009-09-01 17:53)
hej 7- żaden przyjaciel / niestety /, ba sam byłem naczelnikiem ale bez pleców i do tego uczciwym więc wiadomo jak się to musiało skończyć...ale teraz się z tego śmieję...nieważne
Oj kolego 8 - jeśli nie widzisz, że było to napisane żartobliwie to znaczy, że...nie masz poczucia humoru. Zgadzasz się z d. Na pewno nie z jednym, że "okarze się" to to samo co "okaże się" No ale kolega d jest usprawiedliwiony. Przecież jako prawnik używał formę "o karze" w innym znaczeniu...zwłaszcza "po najlepszej uczelni"
POZDRAWIAM
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?