Zmiana prawa

Jeszcze w ubiegłym tygodniu dyrektorzy generalni deklarowali na łamach GP, że chcą utrzymać zatrudnienie na obecnym poziomie. W części urzędów trwają nadal nabory na wolne stanowiska. Te jednak mogą ulec wstrzymaniu, jeżeli w życie wejdą nowe przepisy zaproponowane właśnie przez rząd.

Zgodnie bowiem z projektem ustawy o racjonalizacji zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych i niektórych innych jednostkach sektora finansów publicznych liczba zatrudnionych tam pracowników nie będzie mogła przekraczać stanu z 30 czerwca tego roku pomniejszonego o conajmniej 10 proc. Liczba pracowników nie będzie mogła być zwiększana do końca 2011 roku.

W niektórych urzędach zwolnienia mogą być jednak jeszcze wyższe. Część z nich zwiększyła bowiem w ostatnim czasie zatrudnienie nawet dwukrotnie w porównaniu z liczbą osób zwolnionych. Dlatego pracownicy tych urzędów, gdzie od lipca tego roku wzrosło zatrudnienie, powinni się obawiać największych zwolnień. Ich kierownicy, aby utrzymać stan zatrudnienia planowany przez rząd, będą musieli zwolnić dużo więcej osób niż zakładane 10 proc.

– Jeśli w urzędzie na koniec czerwca zatrudnionych było 100 pracowników, to do końca 2011 roku może w nim być zatrudnionych nie więcej niż 90 – mówi Alina Giżejowska, radca prawny z Kancelarii Sobczyk i Wspólnicy.

Podkreśla, że urząd, który po 30 czerwca zwiększył zatrudnienie np. o kolejnych 20 pracowników, będzie musiał zwolnić nie 10, ale 30 pracowników.