Szef zespołu doradców strategicznych premiera, minister Michał Boni zapowiedział, że projekt ustawy o "racjonalizacji zatrudnienia" w administracji trafi do konsultacji społecznych na początku przyszłego tygodnia.
Publikacja: 6 sierpnia 2009, 13:47 Aktualizacja: 6 sierpnia 2009, 13:54
W czwartek Boni powiedział dziennikarzom, ż konkretne liczby dotyczące ewentualnych oszczędności dla budżetu zostaną ujawnione podczas prezentacji projektu, gdy zostanie on skierowany do konsultacji społecznych. Poinformował ponadto, że obecnie w sprawie projektu prowadzone są robocze konsultacje i analizy z innymi resortami.
Dodał, że zmiany mają zwiększyć efektywność administracji. Nie odpowiedział na pytanie, czy wejście w życie nowych rozwiązań oznaczać będzie dziesięcioprocentową redukcję miejsc pracy w urzędach. Zaznaczył jedynie, że projekt ma dać kierownikom jednostek administracji narzędzia związane m.in. z zatrudnieniem czy wynagrodzeniami.
Boni wyjaśnił, że szefowie tych jednostek będą mogli - w zależności od ich sytuacji - decydować, które narzędzia wybrać i zastosować. Jego zdaniem, to zapewni szefom urzędów "elastyczność".
"Każda jednostka budżetowa ma odmienną sytuację. Są takie jednostki budżetowe, które już dokonały racjonalizacji i funkcjonują w pełni sprawnie, mając określony poziom zatrudnienia. Radykalna zmiana tego zatrudnienia oznaczałby ograniczenie ich możliwości zadaniowych" - wytłumaczył. Zastrzegł, że rząd nie będzie "działał na ślepo".
Pytany o ewentualne oszczędności, które mogłaby przynieść ustawa, oraz o to, czy zostaną one uwzględnione w przyszłorocznym budżecie, Boni poinformował, że racjonalizacja zatrudnienia jest nastawiona na zwiększenie efektywności administracji.
"Ewentualne oszczędności będą się rozkładały w czasie. Część będzie widoczna w roku 2010, a część w następnym okresie. W wiadomy sposób cały ten proces będzie musiał potrwać. (...) Motywem racjonalizacji zatrudnienia jest przede wszystkim efektywność, dobre wykorzystanie ludzi, nienakładanie się zadań i obowiązków, w jakimś sensie oszczędności" - powiedział.
1: dzidek_12 z IP: 81.190.13.* (2009-08-06 18:35)
Kiedy czytam "ewentualne oszczędności..." to widzę w tym zapowiedź wielkiego mydlenia oczu - dużo bicia piany, a obawiam się, że efekt niestety będzie żaden.
2: MADRY z IP: 217.28.152.* (2009-08-06 19:28)
P,Boni niech pan nie pytoni,ma pan węża w kieszeni.Pozbawił pan ludzi emerytur,do urzędów,policji,icalej budżetowki wprowadzani są stażyści jako tania siła robocza.Nie tędy droga do zaciskania pasa.
3: guzik z IP: 83.24.207.* (2009-08-06 20:11)
Co to są "konsultacje spoleczne", konsekwencje kolejnego nieudanego projektu dotkną pracowników, w postaci kolejnych zwolnień, lub obniżenia zarobków.
4: Kaptowaniec z IP: 82.160.17.* (2009-08-06 22:46)
Panie Boni jedź pan do swego kraju i tam restrukturyzuj aPolskę zostaw Pan w spokoju.
5: heniek z IP: 83.168.86.* (2009-08-07 08:24)
Teraz żałuje z że głosowałem na PO ! Już nigdy nie zagłosuje na liberałów ! żeby tak ludzi porostu wyrzucać na bruk ? To nawet Hitler dawał pracę a tu we własnym kraju tak z ludźmi postępować ? dla lzaoszczędzenia 0.5 mld zł . Przecież to jest żadna kwota dla państwa a ogromny dramat dla tysięcy ludzi!
6: wiola z IP: 212.182.117.* (2009-08-20 12:42)
W zasadzie to jest bardzo słuszna koncepcja...tylko kilkanaście lat za późno.
Generalnie w administracji państwowej nie jest tak jak być powinno, ale problem nie tkwi w ilości ludzi ale w jakości, totalny brak zarządzania zasobami ludzkimi, chaos w organizacji pracy, bardzooooo smukłe struktury zarządzania, spychoterapia, i wiecznie nikt nic nie wie. Potrzebna jest przede wszystkim reorganizacja systemu pracy w administracji, co nie wyklucza zwolnień, ale jest to najłatwiejsze rozwiązanie, co nie zawsze oznacza skuteczne.
Trochę to masochistyczne bo sama jestem urzędnikiem państwowym
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.