Prezydent powiedział na dzisiejszej konferencji prasowej, że istotą podpisanej przez niego ustawy jest ochrona miejsc pracy. Ta ustawa rzeczywiście umożliwia przyjmowanie innych rozwiązań niż zwalnianie pracowników przy pomocy państwa - mówił. Dodał, że ma nadzieję, że "to będzie hamulec, jeśli chodzi o bezrobocie".

Zastrzegł jednocześnie, że choć ustawa nie do końca realizuje porozumienie między pracownikami i pracodawcami z 13 marca, to jej podpisanie w istniejącej sytuacji było "optymalną decyzją". "To co nam grozi najbardziej w tej chwili, to jest powrót bezrobocia na wielką skalę" - powiedział. Przypomniał, że obecnie mówi się o bezrobociu na poziomie 12,5 proc.

Prezydent zapowiedział zgłoszenie projektu nowelizacji ustawy. Poprawka miałaby dotyczyć osób zatrudnionych w szczególnych warunkach pracy, którzy nie pracują w pełnym wymiarze godzin. Ustawa przewiduje, że zmienione rozliczenie czasu pracy dla tych osób nie będzie zaliczane do stażu pracy uprawniającego do świadczeń emerytalnych. Prezydent chce, by czas pracy osób zatrudnionych w szczególnych warunkach - mimo że nie jest on pełnowymiarowy - liczył się do emerytury.

Zgodnie z ustawą, aby firma mogła skorzystać z pomocy publicznej, spadek przychodów musi osiągnąć 25 proc. w ciągu trzech miesięcy. Według prezydenta ten próg jest zbyt rygorystyczny. Jego zdaniem niższy spadek obrotów powinien też uprawniać do skorzystania przez firmy z pomocy publicznej.

Lech Kaczyński zaznaczył, że chciałby, aby ustawa była jak najszybciej notyfikowana w KE, co umożliwi jej szybkie wejście w życie. Zapisy dotyczące pomocy publicznej dla firm muszą uzyskać akceptację Komisji.

Przewidziane w ustawie rozwiązania dotyczą m.in. elastycznego czasu pracy

Zgodnie z ustawą, dzień pracy może być wydłużony z 8 do 13 godzin z obowiązkową przerwą 11-godzinną. Prezydent zwrócił uwagę, że to mieści się w dobie, jednak wskazał, że jest to istotne pogorszenie warunków pracy.

Przewidziane w ustawie rozwiązania dotyczą m.in. elastycznego czasu pracy. Obecnie okres rozliczeniowy to 4 miesiące. Ustawa wprowadza możliwość wydłużenia go nawet do 12 miesięcy. Dzięki temu możliwe będzie lepsze gospodarowanie czasem pracy zatrudnionych. Może to oznaczać, że przez pewien okres, gdy firma będzie miała mniej zamówień, pracownik będzie pracował np. tylko 6 godzin dziennie. Później to odrobi, pracując np. po 10 godzin dziennie.

Ustawa wprowadza ograniczenia w zatrudnianiu na czas określony. Pracodawca będzie mógł stosować taką formę zatrudnienia nie dłużej niż 2 lata. Kolejne rozwiązanie dotyczy szkoleń. Jeśli w firmie spadną zamówienia, pracodawca będzie mógł przenieść pracowników na pół etatu, a pozostały czas wypełnić im szkoleniami, za które będą mogli otrzymać stypendium w wysokości zasiłku dla bezrobotnych (obecnie niewiele ponad 500 zł).

Pakiet ma obowiązywać przez dwa lata. Według szacunków resort pracy, może z niego skorzystać 250 tys. pracowników.