Aktywa otwartych funduszy emerytalnych są o 18,6 proc. większe niż kwota, jaką przekazał im ZUS. Z kwoty 128,9 mld zł przesłanej do funduszy na koniec czerwca tego roku na rachunkach przyszłych emerytów było 152,9 mld zł. To dobra wiadomość dla oszczędzających w OFE, bo jeszcze na koniec lutego tego roku aktywa OFE przekraczały przekazaną do nich kwotę zaledwie o 9,1 proc. A przypomnijmy, że w październiku 2007 r., czyli w okresie szczytów na warszawskiej giełdzie, były wyższe o 49,5 proc.

Dramatyczny spadek zysków OFE był spowodowany załamaniem sytuacji na rynku papierów wartościowych. Na przykład indeks WIG zmalał od października 2007 roku do lutego tego roku z ponad 64 tys. do 21,4 tys. punktów.

– W czasie dekoniunktury maleją zyski OFE, ale nie powinno to być argumentem do likwidacji funduszy. Gdy wraca koniunktura, OFE dla klientów zarabiają więcej – mówi prof. Marek Góra z SGH.

Podkreśla, że aby uniknąć sytuacji, w której przyszli emeryci ze względu na pogorszenie sytuacji na giełdzie będą mieli zdecydowanie niższe świadczenia, konieczne jest wprowadzenie tzw. funduszy typu B. Do takich funduszy, inwestujących w bezpieczne papiery wartościowe, przenosiłyby swoje oszczędności osoby np. na pięć lat przed ukończeniem wieku emerytalnego. Jak wyliczyła Fundacja FOR, gdyby od 2005 roku funkcjonowały fundusze typu B i osobom w wieku przedemerytalnym sukcesywnie redukowano dopuszczalny udział akcji z 40 do 0 proc., miesięczna emerytura okresowa z OFE dla osób o przeciętnych zarobkach wyniosłaby o ponad 20 proc. więcej niż obecnie.

– Pracujemy nad wprowadzeniem bezpiecznych funduszy i mam nadzieję, że zaczną one obowiązywać już w przyszłym roku – zapewnia Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.