Jak zapewnia PIT, wysokość takiej składki zależałaby m.in. od rodzaju usługi i nie przekraczała jednego euro.

Jak powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej wiceprezes PIT Stanisław Piśko, takie fundusze działają już w Anglii, Niemczech, Holandii, Francji i Danii. "Wspierają one gwarancje i ubezpieczenia posiadane przez organizatorów turystyki. My się na tych krajach chcemy wzorować" - zaznaczył.

PIT chce, żeby to "symboliczne" euro pomnożone przez ok. 2,5 mln sprzedawanych rocznie wycieczek trafiało na konto funduszu. Dzięki funduszowi klient, który zapłacił np. 2 tys. zł za wycieczkę, a nie wyjechał na nią z powodu bankructwa podróży, otrzymałby w całości zwrot straconych pieniędzy.

W lipcu br. Biuro Podróży Kopernik, w którym wycieczki do Egiptu i Tunezji wykupiło ok. 3 tys. osób., ogłosiło upadłość. Sprowadzenie turystów do kraju nadzorowały władze województwa we współpracy z resortem sprawa zagranicznych.

Zdaniem PIT, w 2009 r. kondycja biur podróży pogorszyła się i - według ekspertów, na których powołuje się Izba - splajtować mogą kolejne takie firmy.

Dlatego Izba na zlecenie resortu sportu i turystyki przygotowała projekt powołania do życia Funduszu Zabezpieczeń Turystycznych. Z pieniędzy w nim zgromadzonych wypłacane byłyby odszkodowania dla klientów tych biur, które popadły w tarapaty. Koszty wycieczek byłyby zwracane w 100 proc. Ponadto fundusz organizowałby podróż powrotną klientom każdego niewypłacalnego biura podróży - zarówno w przypadku wycieczki zagranicznej, jak i krajowej.

Zdaniem Izby, dzięki funduszowi w niezmienionej wysokości pozostałby 6-proc. składka, którą płacą obecnie polskie firmy turystyczne na coroczne ubezpieczenie. Byłyby to rozwiązania korzystniejsze, niż proponowane przez resort sportu i turystyki podniesienie składki do 12 proc - uważa PIT.

Piśko podkreślił, że wiele biur podróży nie byłoby w stanie "udźwignąć" 12% składki

"To firmy małe. Ponad 98 proc. z nich zatrudnia mniej, niż 10 osób" - zaznaczył.

"Fundusz będzie zabezpieczał interesy klientów w 100 proc. Jeżeli nie wystarczy pieniędzy z gwarancji, to wówczas będzie sięgać się po środki z funduszu" - podkreślił wiceprezes PIT i dodał, że fundusz razem z towarzystwami ubezpieczeniowymi podejmowałby decyzje co do zwrotu pieniędzy klientów usług biura podróży, które zbankrutowało.

Fundusz prowadziłby też rejestr organizatorów turystyki oraz posiadał informacje, nienaruszające tajemnicy handlowej o wynikach kontroli prowadzonej przez instytucje udzielające zabezpieczeń finansowych. W przypadku stwierdzonego pogorszenia płynności finansowej, przedsiębiorstwa turystyczne otrzymywałyby zakaz prowadzenia dalszej sprzedaży i "tworzenia piramidy finansowej przez opłacanie bieżących wyjazdów zaliczkami wpłacanymi na przyszłe wycieczki.

Pomysł popiera Polska Izba Ubezpieczeń

"Co sezon słyszymy o nieprzyjemnych przypadkach bankructw biur podróży. Ten system niewątpliwie wpłynie na pewne ustabilizowanie rynku i bezpieczeństwo klientów" - powiedział na konferencji prezes PIW Grzegorz Prądzyński.

22 lipca br. PIT przekazał projekt do oceny resortu sportu i turystyki. PIT chce, żeby rozwiązanie zostało wprowadzone w życie ustawą.