Prawie 50 tys. rodzin ma, według szacunków rządu, skorzystać z pomocy państwa w spłacie kredytów mieszkaniowych. Już w następną środę (5 sierpnia) wchodzi w życie ustawa z 19 czerwca 2009 r. o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę (Dz.U. nr 115, poz. 964). Zgodnie z nią osoby, które straciły pracę lub zlikwidowały działalność gospodarczą, zarejestrowały się jako bezrobotne i mają prawo do zasiłku.

– Do tej pory nie zgłosił się do nas żaden bezrobotny, który chciałby skorzystać z pomocy państwa w spłaceniu kredytu. Będziemy prowadzić szeroką akcję informacyjną adresowaną do osób uprawnionych – mówi Iwona Rojcewicz, zastępca dyrektora ds. świadczeń w Powiatowym Urzędzie Pracy w Białymstoku.

Podobnie jest w innych urzędach pracy. Zdaniem pracowników okres wakacyjny nie zachęca do załatwiania takich formalności.

– W naszym urzędzie tylko jedna osoba dowiadywała się, jakie trzeba spełnić warunki, żeby państwo pomogło w spłacie kredytu. Co nie zmienia faktu, że przygotowujemy procedury związane z przyznawaniem takiej pomocy – mówi Kazimierz Wiśniewski, zastępca dyrektora ds. administracji i świadczeń w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku.

Jednocześnie zwraca uwagę, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej dopiero w czwartek przesłało do wszystkich urzędów pracy projekt rozporządzenia wraz z wnioskiem. To zdaniem pracowników wyjątkowo mało czasu.

– W naszym urzędzie zarejestrowanych jest 2,3 tys. osób z prawem do zasiłku. Nie wiemy jednak, czy wśród nich są osoby, które spłacają kredyty mieszkaniowe. Aby pomóc takim osobom, przygotujemy specjalne wyjaśnienia na stronie internetowej. Mamy nadzieję, że także media będą informować o nowej formie pomocy – mówi Kazimierz Wiśniewski.

Podobnie jest w innych urzędach pracy na Śląsku. Według Barbary Zając, dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Katowicach, urząd jest przygotowany do przyjmowania wniosków.

– Przygotowujemy procedury nie tylko przyjmowania wniosków, ale także zwrotu przyznanej pomocy – wyjaśnia Barbara Zając.

W Wałbrzychu pracownicy urzędu pracy oczekują, że liczba chętnych zwiększy się po zapowiedzianych zwolnieniach grupowych w Wałbrzyskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej.

– Trudna sytuacja na rynku motoryzacyjnym powoduje, że firmy muszą zwolnić część pracowników. Prawdopodobnie to te osoby będą zmuszone skorzystać przez rok z pomocy państwa – mówi Jolanta Glapiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu.