Rząd przyjmie do końca tego tygodnia – w tzw. trybie obiegowym, a nie na wspólnym posiedzeniu – rozporządzenie określające na najbliższe trzy lata nowe kwoty kryterium dochodowego uprawniającego do świadczeń z pomocy społecznej. Miał to zrobić do 15 lipca, jednak prace nad rozporządzeniem się opóźniają. Progi dochodowe będą zamrożone, co oznacza, że pozostaną na dotychczasowym poziomie.

Ta decyzja jest szczególnie kontrowersyjna w kontekście danych dotyczących obliczanego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych (IPiSS) minimum egzystencji. Jest to kwota dochodu, za którą można kupić tylko niezbędne do fizycznego przeżycia dobra i usługi. Jej nieosiąganie powoduje biologiczne zagrożenie życia. Z danych IPiSS wynika, że minimum egzystencji dla czteroosobowej rodziny jest obecnie tylko o 0,5 zł niższe od kryterium dochodowego w pomocy społecznej. Pierwsze wynosi 350,5 zł, a drugie 351 zł na osobę w rodzinie.

Decyzja rządu oznacza, że w najbliższych latach, kiedy minimum egzystencji będzie rosnąć ze względu na wzrost cen, a progi dochodowe pozostaną na dotychczasowym poziomie, nawet rodziny żyjące poniżej granicy skrajnego ubóstwa nie będą uprawnione do świadczeń z pomocy społecznej.

– Nigdy nie zdarzyła się sytuacja, że osoby żyjące w skrajnej biedzie nie miały prawa do świadczeń z pomocy społecznej – mówi Dorota Głogosz z IPiSS.

Tłumaczy, że rząd powinien podnieść progi zwłaszcza w obliczu pogarszającej się sytuacji rodzin.

– Pensje przestały realnie rosnąć, coraz więcej osób nie będzie mieć pracy i wszystko wskazuje na to, że warunki życia rodzin będą się pogarszać – podkreśla Dorota Głogosz.

Po zamrożeniu progów nie wzrośnie też maksymalna wysokość zasiłku stałego. Wyniesie 444 zł. Podobnie będzie z wynoszącą 1647 zł podstawą świadczenia dla dziecka wychowującego się w rodzinie zastępczej, na usamodzielnienie, na zagospodarowanie w formie rzeczowej i kontynuowanie nauki. Kwoty te są powiązane z wysokością kryterium dochodowego.

2,1 mln osób korzysta obecnie ze świadczeń z pomocy społecznej