Zgodnie z przewidywaniami konsekwencje kryzysu zaczynają być coraz bardziej odczuwalne w publicznych placówkach ochrony zdrowia. W szybkim tempie narastają problemy związane z finansowaniem świadczeń. Maleje pobór składki, co przekłada się na ilość środków, którymi dysponuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Należy pamiętać, że zawarte na początku tego roku kontrakty świadczeniodawców z Funduszem też nie odpowiadały realnym potrzebom lecznic i ich pacjentów.

Groźne nadlimity

Jak dotąd, szpitale pracowały jednak w miarę normalnie. Teraz sytuacja może ulec zmianie. Głównie z powodu skali wykonanych świadczeń ponadlimitowych. Dyskusja wokół ewentualnej zapłaty przez płatnika za tzw. nadwykonania trwa od kilku tygodni. Ewa Kopacz, minister zdrowia, kilkakrotnie potwierdziła publicznie, że szpitale otrzymają pieniądze za wszystkie wykonane usługi medyczne. To jednak powodowało prawie natychmiastowe zaprzeczenia ze strony NFZ. Sytuacja taka ma miejsce nie po raz pierwszy i jest o tyle dziwna, że Fundusz merytorycznie podlega Ministerstwu Zdrowia.

NFZ bez nadwyżki

Na kanwie opisywanej sytuacji po raz kolejny warto postawić problem dotyczący sposobu rozwiązania deficytu środków w ochronie zdrowia. Nie ulega bowiem wątpliwości, iż od wielu lat mamy do czynienia z permanentnym zarządzaniem niedoborem w tym obszarze. Można przypuszczać, że z powodów wyłącznie politycznych (powstanie Narodowego Funduszu Zdrowia swego czasu musiało być sukcesem) niedobór ten nadal alokowany jest nie do tej sfery funkcjonowania systemu, do której powinien. Z pewnością nie powinien on objawiać się w takiej postaci, jak to ma miejsce w naszych realiach, w publicznych placówkach ochrony zdrowia. Dźwigają one bowiem główny ciężar udzielania świadczeń zdrowotnych ogółowi społeczeństwa. Po wtóre, w konsekwencji spełniania tego obowiązku i z powodów nie do końca od nich zależnych – zbyt małej ilości dostępnych środków, popadają w spiralę zadłużenia. Następnie zaś państwo z pieniędzy budżetowych oddłuża szpitale. I dzieje się tak co kilka lat.

Wydaje się, iż można, nie po raz pierwszy, powtórzyć postulat o konieczności likwidowania opisywanego niedoboru w miejscu, w którym on rzeczywiście powstaje. Czyli przynajmniej na poziomie budżetu NFZ. I to właśnie Fundusz, wspólnie ze Skarbem Państwa, powinien być zobowiązany do pokrywania, w części lub całości, występującego braku pieniędzy.

Kredyt dla Funduszu

Drogą do tego celu powinna być możliwość i konieczność zaciągania przez płatnika długoterminowego kredytu gwarantowanego właśnie przez Skarb Państwa. Dopóki nie uda nam się wdrożyć proponowanego mechanizmu dofinansowania niezbędnego poziomu świadczeń medycznych, dopóty nie można liczyć na poprawę kondycji lecznic, i to niezależnie od ich statusu organizacyjnoprawnego.