W województwach ruszają programy wsparcia dla osób zwalnianych i zagrożonych zwolnieniami, finansowane z UE. Tak zwani operatorzy (głównie firmy szkoleniowe) złożyli już pierwsze oferty na realizację tego typu projektów. Stało się tak w trzech województwach: podkarpackim, lubelskim i podlaskim. Przewidują kompleksowe wsparcie osób zwalnianych i zawierają wszystkie elementy Pakietu Antykryzysowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR), m.in. wypłatę nowych świadczeń, takich jak dodatek za znalezienie nowej pracy czy rekompensujący utracone wynagrodzenie.

Pomoc dla pogorzelców

W urzędach marszałkowskich i wojewódzkich urzędach pracy (WUP) trwa merytoryczna ocena złożonych wniosków. Do wczoraj nie przyznano jeszcze dotacji żadnej firmie, która chce realizować program wsparcia dla zwalnianych osób. Jak ustaliła GP firmy szkoleniowe napisały tzw. programy outplacementu m.in. dla pracowników zakładów JBB Łyse, które spłonęły w czerwcu, oraz Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego z Łap.

Do tej pory nie wpłynął żaden wniosek napisany przez pracodawcę. Projekty dla przedsiębiorców mających kłopoty lub przewidujące otwartą rekrutację osób, które straciły pracę, piszą operatorzy. Główną dla nich zachętą jest możliwość wypłacania osobom zwalnianym dotacji na własny biznes w wysokości do 40 tys. zł. Bardzo popularne granty dają im gwarancję udanej rekrutacji do projektu.

– Będziemy weryfikować, czy projekty, które zakładają wypłatę dotacji, są rzeczywiście programami outplacementowymi, czy tylko udają outplacement – mówi Iwona Nakielska, dyrektor Departamentu EFS w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie.

Podkreśla, że urzędowi zależy na tym, żeby dotacje trafiły głównie do tych operatorów, którzy wykonają rzeczywisty wysiłek, zdiagnozują rynek, dotrą do przedsiębiorstw mających trudności, ale także do tych firm, które chcą zatrudniać nowych pracowników, nawiążą z nimi współpracę, opracują dla zwalnianych osób indywidualne plany działania, wreszcie skontaktują ich z nowymi pracodawcami.

Trudna rekrutacja

To są bardzo trudne projekty ze względu na ich zamknięty charakter. Ciężko jest przewidzieć w lipcu, ile osób z województwa czy kilku powiatów zostanie zwolnionych w listopadzie. Podczas realizacji projektu może się okazać, że zostanie zrekrutowana np. tylko połowa deklarowanej liczby uczestników, a to oznacza, że część wydatków firmy szkoleniowej nie zostanie zwrócona – mówi Jakub Mielczarek, wicedyrektor Departamentu ds. POKL w Urzędzie Marszałkowskim w Łodzi.

Zdecydowanie łatwiej realizować w tym poddziałaniu projekty badawcze dla firm czy szkolenia dla osób odchodzących z rolnictwa. Dlatego to one dominują w konkursach.

Osoba zwalniana nie jest też łatwym odbiorcą szkoleń, o czym przekonali się operatorzy z Podkarpacia.

– Beneficjenci zgłaszają nam problemy z rekrutacją. Dopóki nie wręczono wypowiedzeń, nazwiska osób przewidzianych do zwolnień cały czas się zmieniają. Bardzo trudno jest ich włączyć do projektu, ponieważ boją się, że będą automatycznie wskazani jako ci pierwsi do zwolnienia – mówi Marcin Dygoń, kierownik wydziału w WUP w Rzeszowie.