Ponad dwukrotnie - w porównaniu z zeszłym rokiem - wzrosła liczba osób, którym pracodawcy nie wypłacili wynagrodzenia - wynika z kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Wzrosła także liczba naruszeń prawa pracy oraz liczba skarg kierowanych do PIP.
Publikacja: 14 lipca 2009, 11:59 Aktualizacja: 14 lipca 2009, 19:09
PIP skontrolowała w pierwszym półroczu 40 tys. zakładów pracy i porównała wyniki kontroli z analogicznym okresem w roku ubiegłym. "Liczba pracowników, którym pracodawcy zalegają z wypłatą wynagrodzeń wzrosła z 23 tysięcy do 46 tysięcy" - poinformował we wtorek na konferencji prasowej główny inspektor pracy Tadeusz Zając. Jak dodał, odnotowano także znaczny - o ponad połowę - wzrost kwoty niewypłaconych należności: z 44 mln zł do 68 mln zł.
Zdaniem Zająca mimo tych wyników, sytuacja na rynku pracy jest stabilna i pod kontrolą. "Rokowania są optymistyczne. Nie ma zapowiadanych wielkich zwolnień grupowych, a tam, gdzie zwalniani są pracownicy, współpraca z urzędami pracy, ZUS-em i samorządami, układa się bardzo dobrze" - zapewnił.
Ponad dwuipółkrotnie wzrosła liczba skarg dotyczących zwolnień, co, według Zająca, jest jednym ze skutków kryzysu. W pierwszym półroczu tego roku wpłynęło do PIP 513 skarg, w analogicznym okresie w roku ubiegłym - 185.
PIP nałożyła ponad 4,4 tys. mandatów za wykroczenia przeciwko prawom pracowników i skierowała ponad tysiąc wniosków do sądu
PIP nałożyła ponad 4,4 tys. mandatów za wykroczenia przeciwko prawom pracowników i skierowała ponad tysiąc wniosków do sądu.
"Ochrona wynagrodzeń i zapewnienie bezpieczeństwa pracy to nasze priorytety. W przypadku łamania praw dotyczących tych kwestii inspektorzy kierują często sprawy do sądów, by zwrócić uwagę na wagę tych kwestii. Wydałem polecenie, by w sytuacji, gdy pracodawca "kredytuje się" z wynagrodzeń pracowników, kierować sprawy do sądów. Sąd ma możliwość nałożenia wyższej kary, a także bardziej wnikliwej oceny sytuacji" - mówił Zając.
Przypomniał, że PIP ma możliwość nałożenia mandatu na pracodawcę w wysokości do 2 tys. zł, a przy recydywie - do 5 tys. zł, a także skierowania sprawy do sądu grodzkiego, który może ukarać grzywną do 30 tys. zł.
"Szwankuje zwykła ludzka przyzwoitość, pracownicy nie są informowani o sytuacji, powodach zwolnienia, o tym, na jakie wsparcie mogą liczyć"
Według niego naruszenia przepisów w dużej mierze są skutkiem braku informacji. "Szwankuje zwykła ludzka przyzwoitość, pracownicy nie są informowani o sytuacji, powodach zwolnienia, o tym, na jakie wsparcie mogą liczyć" - mówił.
Zając podkreślił, że w sytuacji kryzysowej, konieczne jest elastyczne podejście do naruszeń prawa pracy. "Jeśli dochodzi do recydywy, trzeba egzekwować prawo z całą stanowczością. Ale inaczej traktujemy pracodawców, którym po raz pierwszy zdarzy się załamanie przepisów w związku z trudną sytuacją zakładu" - powiedział Zając.
Dodał, że bardzo liczy na wprowadzenie tzw. pakietu antykryzysowego. "Wiele obiecuję sobie po tych ustawach. Planujemy ofensywę informacyjną, intensywne szkolenia inspektorów. Zdajemy sobie sprawę, że będzie zapotrzebowanie na udzielanie porad, rozstrzyganie spornych kwestii i interpretację przepisów" - mówił Zając.
Niestety, nie będzie na razie infolinii, PIP nie dostała na to pieniędzy z budżetu
Niestety, nie będzie na razie infolinii, PIP nie dostała na to pieniędzy z budżetu, Zając liczy jednak, że uda się sfinansować to przedsięwzięcie z funduszy unijnych, gdyż, jak podkreślił, zapotrzebowanie na poradnictwo telefoniczne jest coraz większe.
Przeprowadzona kontrola pokazała, że w porównaniu z pierwszym półroczem zeszłego roku więcej jest pracodawców, u których inspektorzy stwierdzili różnego rodzaju naruszenia przepisów w sferze świadczeń przysługujących za pracę - z 8,2 tys. do 9,2 tys., w tym przepisów regulujących kwestie rozwiązywania stosunku pracy z przyczyn niedotyczących pracowników - ze 100 do 234.
Największe problemy płacowe występują w małych firmach (zatrudniających do 49 osób) branży handlowej i naprawczej - u co trzeciego skontrolowanego pracodawcy, w przetwórstwie przemysłowym - u 23 proc. pracodawców oraz w budownictwie - u 11 proc. pracodawców. Jak powiedział Zając, są to branże, które tradycyjnie już wypadają najsłabiej, często nielegalnie zatrudniają pracowników i PIP zawsze szczególnie im się przygląda. Dodał, że priorytetem są także małe firmy, gdzie nie ma związków i jest duże zapotrzebowanie na poradnictwo.
1: Ja Pracuję na czarno................ z IP: 84.234.1.* (2009-07-14 12:53)
Drogi Rządzie a co ja będę miał za Waszą legalna pracę? --emerytury nie dostane bo jakiś Donald stwierdzi ,ze znów okradli ZUS więc On okradnie przyszłych emerytów i,za obecnie płacone wysokie składki Donald obiecuje coraz to niższą emeryturę,ubezpieczenie chorobowe w szpitalu e-- tamm..gdyż Pawlaki moje składki zużyją dla siebie bo sami nie płacą więc bez dodatkowo opłacanego się nie wyleczę! - na chorobowe jak pójdę to mnie pracodawca zwolni a ZUS wypłaci mi zasiłek z najniższej 80% krajowej!!pracodawca złymi warunkami pracy doprowadzi mnie do kalectwa, nie płacąc nawet dodatku za te warunki. Renty też nie dostanę o czym świadczą przykłady obecnie zatrudnionych -więc PO co mi legalnie pracować- po co płacić legalne składki ZUS z których mnie OKRADNIECIE? no niech sam Rząd powie POco -na WAS a mam Was ...
A PO zatym jak ZUS jest bankrut to PO co na WAS płacić.
2: grzegorz t z IP: 77.254.137.* (2009-07-14 13:10)
do1; to jest jakieś rozwiązanie żeby ludzie decydowali czy chcą mieć tą emeryturę czy nie chcą.problem się pojawia jak przychodzi wiek w którym już nie da pracować a żyć trzeba, jeszcze pół biedy jak zejdziesz z tego świata przed emeryturą,a tak niema zdrowia niema emerytury to zostaje ci tylko palnąć w łeb. wiec zastanów się jak piszesz o emeryturach.
3: do 2 -nie ma problemu ,czytaj uważnie z IP: 84.234.1.* (2009-07-14 13:14)
te bankruty nie maja juz na nic pieniedzy ,ja nie powiedziałem ,ze nie odkładam ,ja powiedziałam ,ze tym bankrutom i oszustom nie chce płacić.
Niech Donaldino idzie sam na komin pracować!jak nie ma na igrzyska!
4: ala55 z IP: 194.126.216.* (2009-07-14 18:58)
do3- Donaldinio nie pójdzie pracować bo jest nygusem. 20 lat rozwalają się na ławkach w Sejmie lub Senacie, żadne kryzysy im niestraszne bo to nasze zmartwienie, oni są od brania naszej kasy i wzajemnego popierania się. Buzek taki niemota co rozbabrał cztery reformy, sterowany przez kolesia Krzaklewskiego i popatrzcie jaki dziś idol PO, gęba mu się śmieje na widok pełnego koryta.OBRZYDLIWOŚĆ. Co do naszego systemu emerytalnego jest złodziejski na 100%, nikt nie dojdzie komu ile się należy no bo trzeba na rolników, górników, mundurowych i inne przywileje, dla uczciwie płacących-0.
5: 46. z IP: 83.22.115.* (2009-07-14 20:21)
hm- nie będzie infolinii bo PIP nie dostał pieniędzy, i nie dostanie bo po uruchomieniu info okaże się że te statystyki będą jeszcze gorsze. Niewypłacanie pracownikom należnych poborów to praktyka nie od teraz, to stała praktyka od lat w b. wielu firmach, tylko teraz można zgonić na kryzys, to przecież najlepsza forma pożyczki, a jak się nie podoba to won bo za bramą znów czekają armie bezrobotnych i karuzela się kręci. Byle statystyki i pijar się zgadzał.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.