Mimo trudności na rynku pracy Polacy nie są skłonni przenosić się do innego miasta w poszukiwaniu źródeł zarobkowania.

– Bezrobotnym zarejestrowanym w urzędzie ciężko jest przejechać z dzielnicy do dzielnicy do pracy, a cóż dopiero migrować gdzieś dalej. Z naszych badań wynika, że chęci migracyjne osób pozostających bez zatrudnienia są w zasadzie żadne. Mamy możliwość refundowania części kosztów zatrudnienia poza miastem stołecznym, ale z tego korzystają pojedyncze osoby – mówi Urszula Murawska z Powiatowego Urzędu Pracy w Warszawie.

Przeprowadzka to koszty

Doradcy przyznają, że jedną z głównych przyczyn niechęci Polaków do przeprowadzek są ceny nieruchomości oraz skoplikowane i czasochłonne procedury związane ze sprzedażą lub zamianą mieszkań.

Na brak mobilności zawodowej wpływa przede wszystkim ustabilizowana sytuacja życiowa większości osób poszukujących pracy, a zwłaszcza posiadanie rodziny.

– Gotowość zmiany miejsca pracy wiążącego się z koniecznością przeprowadzki deklaruje 21,5 proc. bezrobotnych – mówi Paweł Karaś z Powiatowego Urzędu Pracy w Rudzie Śląskiej.

Również zdaniem Władysława Łagodzińskiego z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) Polacy nie są zainteresowani podjęciem pracy w innym mieście.

– Wyraźnie widać, że ludzie oczekują na lepsze czasy, jednak do końca roku żadna zmiana na rynku pracy nie nastąpi – zapowiada rzecznik GUS.

Zwiększonej mobilności nie dostrzegają również analitycy rynku pracy.

– Skutki kryzysu nie są jeszcze na tyle odczuwalne, aby wpłynąć na mobilność pracowników. Niestety, jeśli dekoniunktura w gospodarce światowej będzie się utrzymywała, a bezrobocie rosło, przeprowadzka do innego miasta, województwa czy nawet kraju może się okazać najlepszym rozwiązaniem – komentuje Przemysław Gacek, prezes zarządu Grupy Pracuj.

Kryzys wpłynął także na przywiązanie do obecnego zajęcia. W październiku 2008 r., gdy na rynku pojawiły się pierwsze oznaki gorszej koniunktury, niemal co czwarty Polak rozważyłby zmianę pracy, gdyby pojawiła się atrakcyjna oferta. Sześć miesięcy później, w marcu 2009 r., liczba osób otwartych na nowe wyzwania zawodowe była już o 5 proc. niższa.

– Większe przywiązanie do dotychczasowego miejsca pracy to naturalna reakcja na niepokojące doniesienia z rynku, takie jak wstrzymywanie produkcji przez duże zakłady czy grupowe zwolnienia – tłumaczy Przemysław Gacek.

Młodzi bardziej mobilni

Osoby decydujące się jednak na zmianę miejsca zamieszkania i pracy to przede wszystkim ludzie młodzi i wykształceni.

– Czasem zdarza się, że ktoś wyjeżdża z dużego miasta do mniejszego, np. informatyk z Warszawy do Wrocławia, gdzie ofert pracy dla specjalistów IT jest sporo – podaje przykład Michał Filipkiewicz z Portalu Praca.pl.

Dagmara Bałusz z Manpower zwraca uwagę, że osoby pracujące na wyższych stanowiskach i mające niszowe kompetencje chętniej decydują się na zmianę miejsca zamieszkania. Wynika to z większej otwartości tej grupy zawodowej na zmiany.