Minister zdrowia Ewa Kopacz zapewniła dziś, że rząd nie będzie "sięgać do kieszeni obywateli". Tak skomentowała propozycję prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Jacka Paszkiewicza, dotyczącą podniesienia składki na ubezpieczenie zdrowotne.
Publikacja: 10 lipca 2009, 14:47 Aktualizacja: 10 lipca 2009, 14:57
Paszkiewicz poinformował we wtorek, że wystąpił do ministrów finansów oraz zdrowia o podwyższenie składki od 2011 roku o 0,25 proc. Podkreślił, że w 2010 roku wpływy do NFZ będą niższe o ponad 1,8 mld zł w porównaniu z 2009 r. Ta różnica zostanie pokryta z funduszu zapasowego, na którym w latach 2005-2007 zgromadzono 2,7 mld zł. Problem może pojawić się w 2011 roku, gdy nie będą już dostępne środki z tego funduszu.
Zwiększenie obecnej składki w wysokości 9 proc. o 0,25 proc. oznaczałoby - według prezesa NFZ - dodatkowe wpływy w wysokości 1,5 mld zł. Zdaniem Funduszu, pozwoli to na utrzymanie stanu finansowania świadczeń na poziomie nie niższym niż dotychczas. Paszkiewicz zaznaczył, że wzrost składki jest zgodny z polityką rządu.
"Jest to niewątpliwie decyzja pana prezesa, myślę, że już modyfikowana w tej chwili. Oczekiwania ministra zdrowia w stosunku do prezesa są takie: pokazać jak największą koncentrację na racjonalnym wydawaniu pieniędzy, które są, a nie w sięganiu do kieszeni obywateli po raz kolejny" - powiedziała dziennikarzom Kopacz.
"Na pewno będziemy robić wszystko, żeby pieniądze, które znajdą się w NFZ były dostateczne na tyle, żeby nie zmniejszyć kontraktu - to jest raz - a tym samym nie zmniejszyć dostępności pacjentów do świadczeń. Mówię tu o dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeniach, mówię o przekształceniach szpitali, które już trwają - ok. 1000 szpitali przystąpiło do przekształceń" - dodała minister zdrowia.
"Dobrowolne ubezpieczenia przyniosą w budżecie NFZ co najmniej od 2 do 4 mld zł"
Podkreśliła, że resort liczy, że dobrowolne ubezpieczenia przyniosą w budżecie NFZ co najmniej od 2 do 4 mld zł. "Na pewno nie będziemy sięgać do kieszeni obywateli mówiąc: dajcie jeszcze więcej" - zaznaczyła Kopacz.
Premier Donald Tusk powiedział w środę, że nie planuje podwyżki składki zdrowotnej. "To jest pogląd pana prezesa. Nie podzielam tego poglądu. Będę od niego oczekiwał i także od pani minister zdrowia, bardzo szybkich wyjaśnień skąd ta wypowiedź" - mówił Tusk.
11: wjw z IP: 77.253.73.* (2009-07-11 14:36)
Do kieszeni nie ale do portfeli to cały czas sięga to złodziejskie państwo.
12: Wy sobie sięgnijcie ale do PAWLAKA z IP: 84.234.1.* (2009-07-11 20:48)
pawulona polskiej gospodarki!
13: jerzyk324 z IP: 78.8.60.* (2009-07-12 19:32)
To wszystko jest jakaś paranoja a nie normalne leczenie. Co z tego,że nie zostaną podniesione składki zdrowotne jeżeli dostępność do specjalisty jest, oczywiście w małych miastach, coraz trudniejsza. Ja np. mimo skierowania do kardiologa w miesiącu październiku ur., mam wyznaczony termin na miesiąc lipiec tego roku. Przy tym systemie albo się umiera i nie robi kłopotu rządowi albo płaci się i idzie prywatnie do tego samego kardiologa.
14: jerzyk324 z IP: 78.8.60.* (2009-07-12 19:41)
Przestańcie w końcu czarować ludzi, dotyczy to wszystkich dot.rządów, zapewnieniami, że w służbie zdrowia będzie lepiej. Niech w końcu rząd ustali za co mamy płacić a co mamy zagwarantowane ze świadczeń NFZ. Lepiej jest jak sytuacja jest klarowna. Za głupie uważam pomysły z dodatkowymi ubezpieczeniami realizowanymi przez NFZ. Będzie tak jak w czasach gdy mięso było na kartki a państwo wprowadzało sklepy mięsne z cenami komercyjnymi. Dostęp do nich mieli tylko osoby zamożne.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.