W tym roku zmniejszy się – z 1,5 tys. do 1 tys. – tzw. limit mianowań urzędników służby cywilnej. W przyszłym wyniesie 2 tys.
Rząd przyjął wczoraj zmianę do trzyletniego planu limitu mianowań urzędników w służbie cywilnej na lata 2009–2011. Zakłada zmniejszenie tegorocznego limitu z 1,5 do 1 tys. osób. Na kolejne lata pozostaje bez zmian. Jest to związane z rządowym programem oszczędnościowym. Zmienił się też termin mianowań. Został przesunięty z 1 października na 1 grudnia 2009 r.
– Zmiana dostosowuje limit do liczby zgłoszeń, które wpłynęły w tym roku do postępowania kwalifikacyjnego. Było ich niespełna 1,1 tys. – mówi Adam Leszkiewicz, przewodniczący Rady Służby Cywilnej.
Tłumaczy, że w związku z tym, iż postępowanie przeprowadzane jest raz w roku, nie ma sensu utrzymywać w rezerwie budżetu pieniędzy mających zapewnić wypłatę specjalnych uprawnień dla 1,5 tys. urzędników mianowanych.
Przyjęty we wrześniu ubiegłego roku plan przewidywał zwiększenie mianowań w kolejnych latach. W 2009 roku miał wynosić 1,5 tys., w 2010 roku – 2 tys., a w kolejnym roku – 2,5 tys. osób. W ostatnich latach limit ten nie był jednak w pełni wykorzystywany. Na przykład w 2008 roku limit wynosił 1 tys. osób, do postępowania przystąpiło 887 osób, z tego 598 uzyskało prawo do mianowania. W tym roku do egzaminu przystąpiło 1059 osób. Wyniki egzaminu będą znane po 21 lipca 2009 r.
Od przyszłego roku uproszczone mają być zasady przeprowadzania egzaminu na urzędnika mianowanego. Nie będzie m.in. sprawdzianu z predyspozycji kierowniczych. Więcej osób będzie też mogło przystąpić do postępowania kwalifikacyjnego przeprowadzanego przez Krajową Szkołę Administracji Publicznej. Obecnie mogli do niego przystąpić pracownicy, którzy znali jeden z języków obcych UE. Podczas kolejnego postępowania będzie też uwzględniana znajomość arabskiego, białoruskiego, chińskiego, islandzkiego, japońskiego, norweskiego, rosyjskiego i ukraińskiego.
Od tego roku został też wprowadzony dodatkowy urlop wypoczynkowy dla urzędników służby cywilnej. Wyniesie maksymalnie 12 dni. Pracownik, który otrzyma statut urzędnika, może też liczyć na dodatek do pensji w wysokości 880 zł. Obecnie spośród 120 tys. członków korpusu służby cywilnej około 6 tys. to urzędnicy mianowani.
źródło:
GP
1: ktoś z IP: 145.237.110.* (2009-07-08 08:19)
Mam pomysł - trzeba w ogóle znieść służbę cywilną, po co płacić dodatki, skoro nie ma na to pieniędzy.
Jestem też ciekawa czy KSAP otrzymał dyspozycję, żeby sprawdzaać prace tak, żeby egzamin oblało jak najwięcej osób. Przecież jeżeli nie zda się sprawdzianu predyspozycji kierowniczych, nie ma za bardzo jak sprawdzić, czy test był rzetelnie sprawdzony.
2: młody 20 z IP: 83.15.161.* (2009-07-08 09:18)
A ja mysle żeby z tych 400 osłów na Wiejskiej wywalić 300 i zostawić 100. To byłby ekstra plan kryzysowy prosty i zrozumiały . Po co ich trzymać jak obcinają wszytkim tylko nie sobie !!! Wstyd !!!
3: q z IP: 145.237.110.* (2009-07-08 10:04)
planowanie kariery urzędniczej to głupota jest coraz gorzej
4: likwidator z IP: 145.237.77.* (2009-07-08 11:09)
Nie ma sensu płacić dodatkowych pieniędzy dla urzedników sł.. cywilnej - przecierz wykonują tę sama pracę co pracownicy korpusu służby cywilnej a na dotatek bardziej się męczą bo otrzymują dodatkowy urlop
5: zwyczajny z IP: 89.78.91.* (2009-07-08 11:31)
A może by tak znieść wszystkie przywileje?
6: x z IP: 158.66.1.* (2009-07-08 12:08)
Popieram q - Ci mianowani urzędnicy potrafią tylko ładnie układać rączki przy rozmowach, które nic dobrego nie wnoszą dla POLSKI
7: prafnik z IP: 84.10.215.* (2009-07-09 16:52)
A to można ot tak sobie nagle zmieniać reguły gry w trakcie jej trwania, na niekorzyść uczestników?
8: Glinus z IP: 145.237.91.* (2009-07-22 13:40)
Wykonywanie tej samej pracy nie gwarantuje tych samych zarobków, tak jest w praktyce. Trzeba się dokształcać a nie narzekać. A co do urlopu to 17 lat pracy w administracji dla 12 dni. Nie ma miodu. Nie wiem jak Wy ale ja nie wytrzymam 5, żeby dostać 1 dodatkowy dzień.
9: mianowany nicnierobik pospolity z IP: 195.187.32.* (2009-08-20 10:37)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Nie możemy się zgodzić, aby odstąpić od reformy emerytalnej, która ma zapewnić kobietom 70-proc. wzrost ich świadczeń. Jeśli ktoś żąda zmian, niech pokaże swoje realne propozycje. - mówi Mieczysław Augustyn, senator PO.