Komisja Trójstronna rozpoczyna dzisiaj prace nad średniorocznym wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Rząd proponuje, aby wyniósł on 1 proc. Ma więc być na takim samym poziomie jak prognozowany poziom inflacji. Ponad 0,5 mln pracowników wynagradzanych bezpośrednio z budżetu nie otrzyma więc de facto podwyżek. Ich płace zachowają jedynie realną wartość. Dla porównania, w ubiegłym roku ich pensje wzrosły o 3,9 proc. Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak w latach poprzednich w KT nie dojdzie do porozumienia, bo związki domagają się wyższego wzrostu płac. Wskazują m.in., że inflacja będzie znacznie wyższa od prognozowanej przez rząd.

W nieco lepszej sytuacji są inne grupy pracowników wynagradzanych za pośrednictwem budżetu, których podwyżki płac są ustalane w odrębny sposób. Na wyższe niż 1-proc. podwyżki mogą liczyć m.in. pracownicy ZUS i nauczyciele.

Mundurowi chcą więcej

Średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej dotyczy państwowych jednostek budżetowych, państwowych zakładów budżetowych oraz gospodarstw pomocniczych. W ich skład wchodzą m.in. służby mundurowe czy osoby zatrudnione w służbie cywilnej (SC). Na 1-proc. wzrost płac w 2010 roku mogą więc liczyć osoby zatrudnione w służbach mundurowych.

– Niedopuszczalna jest propozycja podwyżek, która moim zdaniem będzie niższa od inflacji – mówi Wiesław Siewierski, przewodniczący Forum Związków Zawodowych.

Dodaje, że podczas posiedzenia KT, jeśli nie zapadnie propozycja wzrostu płac przynajmniej o 3,4 proc., nie będzie zgody na zawarcie porozumienia. A brak zgodny jednej ze stron zasiadających w KT oznacza, że rząd samodzielnie podejmie ostateczną decyzję o wzroście płac. Do Sejmu trafi więc zapewne projekt ustawy budżetowej zakładający 1-proc. podwyżki.