■ W przyszłym roku płaca minimalna ma wzrosnąć do 1126 zł, czyli do 40 proc. średniej pensji w Polsce. Czy ta wysokość satysfakcjonuje związkowców?

- OPZZ domaga się podwyższenia minimalnego wynagrodzenia do 50 proc. średniej krajowej, bo takie są standardy europejskie i o takim poziomie minimalnego wynagrodzenia mówi konwencja Międzynarodowej Organizacji Pracy, której Polska, niestety, nie ratyfikowała. W tym roku stać nas na podwyższenie minimalnej płacy do poziomu 40 proc., w przyszłym roku np. do 45, a za dwa, trzy lata do 50 proc. średniego wynagrodzenia. Rząd zobowiązał się, że wynagrodzenie minimalne osiągnie taką wysokość. Ministerstwo pracy poinformowało nas oficjalnie, że zarządzeniem prezesa RM nr 39 powołano zespół, który ma opracować koncepcję stopniowego podwyższania minimalnego wynagrodzenia do poziomu wynikającego ze standardów europejskich.

■ Ale większość ekspertów uważa, że już obecna podwyżka minimalnej płacy jest wysoka i obciąży budżet państwa.

- Obecna podwyżka nie jest duża, bo rząd do wzrostu wynagrodzenia minimalnego, jak i do wzrostu składników wynagrodzenia wlicza klin podatkowy z tytułu obniżki składki rentowej. A przecież składka rentowa to są nasze pieniądze, a nie jakaś dodatkowa podwyżka płac. Poza tym wzrost minimalnej pensji przyniesie korzyści także budżetowi państwa. Z każdych bowiem 100 zł skierowanych na wzrost wynagrodzeń, 45 zł od razu wraca do budżetu z tytułu opłacania składek, a kolejne 19 proc. z tytułu opodatkowania. Pracownicy otrzymujący najniższe płace zazwyczaj nie inwestują swoich zarobków, tylko przeznaczają je na konsumpcję. Oznacza to dodatkowe dochody z tytułu podatku VAT.

■ Czy podwyżka płacy minimalnej nie spowoduje wzrostu bezrobocia, zwłaszcza w grupie osób o najniższych kwalifikacjach.

- Nie jest prawdą, że jeśli rośnie wynagrodzenie, to rośnie też bezrobocie. Ten rok jest tego przykładem, bo płace rosną szybko, a bezrobocie spada. Uważam, że zmiana wysokości minimalnego wynagrodzenia nie spowoduje wzrostu bezrobocia, nawet w małych firmach. Z bezrobociem trzeba walczyć, ale w inny sposób. Należy raczej zmienić sposób określenia statusu bezrobotnego. Osoby zarejestrowane jako bezrobotne powinny wykazywać się większą aktywnością i gotowością do świadczenia pracy. Z kolei urzędy pracy powinny składać im więcej ofert. Należy także zastanowić się nad wyeliminowaniem niepotrzebnych obciążeń państwa dotyczących ubezpieczenia zdrowotnego dla takich osób oraz nad wprowadzeniem systemu ubezpieczeń od bezrobocia.

Notował Łukasz Guza