33 proc. użytkowników portalu rynekpracy.pl przyznało, że obecną pracę znalazło dzięki swoim kontaktom osobistym.
Publikacja: 25 czerwca 2009, 10:39 Aktualizacja: 25 czerwca 2009, 11:53
Zaangażowanie rodziny oraz znajomych przy poszukiwaniu pracy jest najskuteczniejszą strategią w znajdowaniu nowej posady – wynika z sondy internetowej przeprowadzonej na stronie rynekpracy.pl. Równo 1/3 osób, które wypełniły w maju i czerwcu 2009 r. anonimową ankietę, przyznała, że wykorzystanie relacji rodzinnych, przyjacielskich i biznesowych zaowocowało znalezieniem przez nich nowej pracy. Co czwarty internauta otrzymał posadę w wyniku odpowiedzi na ogłoszenie o pracę. Telefonowanie i składanie osobistych wizyt pracodawcom dopomogło zaś ok. 17 proc. badanych. Tylko co dwudziesty użytkownik serwisu zdecydował się na założenie własnej firmy.
– Zarówno sonda rynkupracy.pl, jak i badania przeprowadzone w latach ubiegłych przez firmę CBOS pokazują, że rola rodziny oraz znajomych w poszukiwaniu pracy jest istotna – mówi Aleksandra Strojek z firmy Sedlak & Sedlak.
Z opinią tą zgadza się Joanna Kotzian, ekspert z firmy doradztwa personalnego HRK. Zwraca ona przy tym uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat Polacy zaczęli poszerzać grono swoich znajomych w różnych portach społecznościowych, właśnie pod kątem zoptymalizowania swoich szans na rynku pracy.
– Nie ma w tym nic złego, że Polacy liczą na kontakty osobiste. Znajomi, do których zwracają się osoby poszukujące pracy, zwykle znają ich dobrze z poprzednich miejsc pracy lub z uczelni. Wiedzą, ile mogą być warci jako potencjalni pracownicy – zwraca uwagę Joanna Kotzian.
Zdaniem specjalistki przez ostatnie lata Polacy nauczyli się też w sposób bardziej odpowiedzialny polecać znajome osoby pracodawcom.
– Dziś już mało kto da dobre referencje osobie leniwej i niekompetentnej, nawet jeśli to jego dobry znajomy – przekonuje Joanna Kotzian.
Sonda z jednej strony pokazuje, że poszukujący pracy Polacy nie czekają z założonymi rękoma na rozwój sytuacji, ale przejmują inicjatywę we własne ręce i aktywnie poszukują posady. Z drugiej strony, coraz mniej osób myśli o założeniu własnej firmy.
Mimo spowolnienia gospodarczego samozatrudnienie traktowane jest przez Polaków jako wyjście awaryjne, kiedy nie udaje się znaleźć nigdzie etatu.
Chęć samozatrudnienia wykazało jedynie 5 proc. ankietowanych. Dla porównania, w 2005 roku, w czasie dobrej koniunktury na rynku, o założeniu firmy myślało 9 proc. badanych, a w 2003 roku (podczas największego bezrobocia) aż 15 proc. Główny powód takiej sytuacji to ograniczenia prawne, które wprowadzono po to, aby ograniczyć możliwość podejmowania korzystniej opodatkowanej pracy u swojego dotychczasowego pracodawcy.
Z kolei Michał Wencel, analityk z CBOS, zwraca uwagę, że lęk młodych osób przed zakładaniem firm powoduje głównie biurokracja oraz konieczność starania się o wszelkiego typu koncesje czy zezwolenia.
– Młodym ludziom brakuje też niezbędnego know-how oraz kontaktów biznesowych, które pomogłyby ich nowo powstałym przedsiębiorstwom przetrwać najgorszy okres na rynku – zauważa Michał Wencel.
OPINIA
MICHAŁ MŁYNARCZYK
ekspert z firmy Hays Polska
Prawie 50 proc. ofert pracy nie jest nigdy komunikowana na rynku przez firmy w formie ogłoszeń czy zleceń dla agencji rekrutacyjnych. Wakaty te uzupełniane są przy pomocy osób rekomendowanych przez pracowników lub osoby znane z danego środowiska. W przypadku niektórych branż grono, z którego mogą wywodzić się potencjalni kandydaci do pracy, jest bardzo hermetyczne. Ludzie ci dobrze się znają, stąd też kandydat z polecenia jest bardziej pewny i wiarygodny od swoich rywali.
W kwestii niechęci Polaków do samozatrudnienia coraz więcej osób bez pracy decyduje się na założenie firmy, bo lepiej to wygląda w CV niż długotrwałe bezrobocie. Za zakładanie biznesów w ostatnim okresie wzięli się przede wszystkim byli pracownicy agencji nieruchomości oraz emigranci powracający z Wielkiej Brytanii.
1: szyblucki z IP: 83.23.83.* (2009-06-25 15:39)
No i bardzo dobrze, szczęściu trzeba pomóc. Zresztą w ogóle uważam, że należy zlikwidować pojęcie nepotyzmu, tym bardziej nie może być nacechowane negatywnie. W końcu każdy ma prawo zatrudnić kogo chce bo to jego interes prawda?
2: do szyblucki z IP: 83.23.83 z IP: 83.14.75.* (2009-06-25 17:07)
w administracji publicznej tez? Bo chyba nepotyzm nie polega na tym, ze we wlasnej firmie zatrudnia sie szwagra tylko wlasnie w cudzej!!
3: xxx z IP: 88.199.31.* (2010-02-02 19:11)
w budzetowce moze pracodawca zatrudnic kogo chce i to najlepiej po kumoterstwie bo pieniadze na wyplaty ida z panstwowych podatkow i pracownik nie musi generewac zysku jak to jest w prywatnych firmach. Moze byc kiepsko wyksztalvony i byc niekonkurencyjny. Przez taki tok myslenia polska rozwija sie wolniej bo zatrudniani sa ludzie ktorzy nie posiadaja odpowiednich kwalifikacji pod dane stanowisko.
4: it_poznan z IP: 62.21.101.* (2010-07-21 11:17)
brzydzę się kumoterstwem! z tego powodu rzuciłem dobrze płatną prace, nie mogłem dłużej na to patrzeć, to kumeplstwo, brak profesjonalizmu, wazeliniarstwo!
szukałem pracy przez pół roku, i mimo że np na n-k miałem ponad 400 znajomych, do nikogo "po znajomości" nie odezwałem się, sam szukałem i mimo że długo to trwało i było bardzo bolesne, to znalazłem! SAM bez kumoterstwa!

Narodowy Fundusz Zdrowia teoretycznie umożliwia przesłanie wniosków o europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego drogą elektroniczną. Tyle że odpadają te, na których brakuje... własnoręcznego podpisu.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?