Zaangażowanie rodziny oraz znajomych przy poszukiwaniu pracy jest najskuteczniejszą strategią w znajdowaniu nowej posady – wynika z sondy internetowej przeprowadzonej na stronie rynekpracy.pl. Równo 1/3 osób, które wypełniły w maju i czerwcu 2009 r. anonimową ankietę, przyznała, że wykorzystanie relacji rodzinnych, przyjacielskich i biznesowych zaowocowało znalezieniem przez nich nowej pracy. Co czwarty internauta otrzymał posadę w wyniku odpowiedzi na ogłoszenie o pracę. Telefonowanie i składanie osobistych wizyt pracodawcom dopomogło zaś ok. 17 proc. badanych. Tylko co dwudziesty użytkownik serwisu zdecydował się na założenie własnej firmy.

Znajomości się przydają

– Zarówno sonda rynkupracy.pl, jak i badania przeprowadzone w latach ubiegłych przez firmę CBOS pokazują, że rola rodziny oraz znajomych w poszukiwaniu pracy jest istotna – mówi Aleksandra Strojek z firmy Sedlak & Sedlak.

Z opinią tą zgadza się Joanna Kotzian, ekspert z firmy doradztwa personalnego HRK. Zwraca ona przy tym uwagę, że w ciągu ostatnich kilku lat Polacy zaczęli poszerzać grono swoich znajomych w różnych portach społecznościowych, właśnie pod kątem zoptymalizowania swoich szans na rynku pracy.

– Nie ma w tym nic złego, że Polacy liczą na kontakty osobiste. Znajomi, do których zwracają się osoby poszukujące pracy, zwykle znają ich dobrze z poprzednich miejsc pracy lub z uczelni. Wiedzą, ile mogą być warci jako potencjalni pracownicy – zwraca uwagę Joanna Kotzian.

Zdaniem specjalistki przez ostatnie lata Polacy nauczyli się też w sposób bardziej odpowiedzialny polecać znajome osoby pracodawcom.

– Dziś już mało kto da dobre referencje osobie leniwej i niekompetentnej, nawet jeśli to jego dobry znajomy – przekonuje Joanna Kotzian.

Mniej samozatrudnionych

Sonda z jednej strony pokazuje, że poszukujący pracy Polacy nie czekają z założonymi rękoma na rozwój sytuacji, ale przejmują inicjatywę we własne ręce i aktywnie poszukują posady. Z drugiej strony, coraz mniej osób myśli o założeniu własnej firmy.

Mimo spowolnienia gospodarczego samozatrudnienie traktowane jest przez Polaków jako wyjście awaryjne, kiedy nie udaje się znaleźć nigdzie etatu.

Chęć samozatrudnienia wykazało jedynie 5 proc. ankietowanych. Dla porównania, w 2005 roku, w czasie dobrej koniunktury na rynku, o założeniu firmy myślało 9 proc. badanych, a w 2003 roku (podczas największego bezrobocia) aż 15 proc. Główny powód takiej sytuacji to ograniczenia prawne, które wprowadzono po to, aby ograniczyć możliwość podejmowania korzystniej opodatkowanej pracy u swojego dotychczasowego pracodawcy.

Z kolei Michał Wencel, analityk z CBOS, zwraca uwagę, że lęk młodych osób przed zakładaniem firm powoduje głównie biurokracja oraz konieczność starania się o wszelkiego typu koncesje czy zezwolenia.

– Młodym ludziom brakuje też niezbędnego know-how oraz kontaktów biznesowych, które pomogłyby ich nowo powstałym przedsiębiorstwom przetrwać najgorszy okres na rynku – zauważa Michał Wencel.

OPINIA

MICHAŁ MŁYNARCZYK

ekspert z firmy Hays Polska

Prawie 50 proc. ofert pracy nie jest nigdy komunikowana na rynku przez firmy w formie ogłoszeń czy zleceń dla agencji rekrutacyjnych. Wakaty te uzupełniane są przy pomocy osób rekomendowanych przez pracowników lub osoby znane z danego środowiska. W przypadku niektórych branż grono, z którego mogą wywodzić się potencjalni kandydaci do pracy, jest bardzo hermetyczne. Ludzie ci dobrze się znają, stąd też kandydat z polecenia jest bardziej pewny i wiarygodny od swoich rywali.

W kwestii niechęci Polaków do samozatrudnienia coraz więcej osób bez pracy decyduje się na założenie firmy, bo lepiej to wygląda w CV niż długotrwałe bezrobocie. Za zakładanie biznesów w ostatnim okresie wzięli się przede wszystkim byli pracownicy agencji nieruchomości oraz emigranci powracający z Wielkiej Brytanii.