Większość gmin i część tzw. szkół resortowych prowadzonych przez ministerstwa wypłaciły już pierwszą z dwóch zaplanowanych na ten rok podwyżkę dla nauczycieli. Ich pensje w tym roku wzrosną dwa razy po 5 proc. – w styczniu i we wrześniu.

– Druga podwyżka dla nauczycieli będzie wypłacona, bo jest to zapisane w ustawie, a jej zmiana jest mało prawdopodobna – mówi Sławomir Witkowski, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury Forum Związków Zawodowych.

Dodaje, że tak jak przy wypłacie pierwszej transzy podwyżki mogą być opóźnienia w jej realizacji. O tych podwyżkach zdecydowało ubiegłoroczne porozumienie między związkami zawodowymi a rządem. Znalazło się w nim także zapewnienie rządu, że w budżecie na 2010 rok znajdą się pieniądze na kolejny wzrost płac w tym samym okresie i wymiarze co w 2009 roku. Jednak w przyjętych przez rząd założeniach do budżetu na 2010 rok przewidziany jest jednoprocentowy wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej.

– Nie sądzę, aby ktokolwiek z rządu chciał podnieść płace nauczycieli o jeden procent – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Tłumaczy, że nauczyciel z najwyższym stopniem awansu otrzymałby wtedy 20 zł podwyżki, a dynamika wzrostu płac powinna być co najmniej na podobnym poziomie jak obecnie. Nawet wyższego wzrostu płac domaga się Andrzej Antolak z Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność. Jego zdaniem od stycznia przyszłego roku pensje nauczycieli powinny wzrosnąć co najmniej o 10 proc.

W tej sprawie w środę po południu odbędzie się w Ministerstwie Edukacji Narodowej spotkanie związkowców z rządem.

– Chcemy dokonać analizy uzgodnień zawartego w październiku porozumienia i dowiedzieć się, jakie są rządowe propozycje związane z podwyżkami – mówi Sławomir Witkowski.

Podkreśla, że porozumienie to przewidywało, że płace nauczycieli będą uzgadniane inaczej, niż płace dla pozostałych osób zatrudnionych w państwowej sferze budżetowej.