Dzisiaj rząd zajmie się projektem ustawy o zmianie ustawy o działach administracji rządowej oraz ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Zgodnie z nim premier nie będzie już sprawował bezpośredniej kontroli nad ZUS, która po dwóch latach przerwy ponownie zostanie powierzona ministrowi pracy.

- To rozwiązanie porządkuje system nadzoru nad ZUS. Skoro minister pracy ponosi odpowiedzialność za zabezpieczenie społeczne, powinien też posiadać kompetencje do kontrolowania pracy Zakładu - mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Projekt ustawy zakłada również, że prezes ZUS będzie wybierany spośród kandydatów wyłonionych w otwartym i konkurencyjnym naborze. Ubiegający się o to stanowisko powinien posiadać tytuł magistra lub równorzędny, być obywatelem polskim, korzystać z pełni praw publicznych. Nie może także być karany za umyślne przestępstwo lub przestępstwo skarbowe i posiadać kompetencje kierownicze. Kandydat na prezesa ZUS musi mieć co najmniej sześcioletni staż pracy (co najmniej trzyletni staż pracy na stanowisku kierowniczym) oraz posiadać wykształcenie i wiedzę z zakresu spraw dotyczących funkcjonowania ZUS.

Nabór przeprowadzi zespół liczący co najmniej trzy osoby, powołany przez ministra pracy. Wyłoni on nie więcej niż trzech kandydatów, których przedstawi ministrowi pracy. Prezesa ZUS powoła premier na wniosek tego ministra.

- Takie rozwiązanie daje zbyt duże uprawnienia szefowi resortu pracy. Całkowicie pomija opinię pracodawców i związkowców reprezentowanych w radzie nadzorczej, bo przy wyborze prezesa ZUS ich opinia nie będzie uwzględniana - mówi Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS.