Większość szpitali prywatnych, w tym również niepubliczne samorządowe (czyli takie, które były jednostkami publicznymi, a następnie przekształciły się w spółki) co roku podpisuje kontrakty z NFZ. To jest ich główne źródło finansowania. Teoretycznie mogą również przyjmować pacjentów komercyjnych, ale Fundusz tworzy bariery nie do pokonania.

– Nie możemy odpłatnie udzielać pacjentom tych świadczeń, na wykonywanie, których mamy podpisany kontrakt z Funduszem – mówi Renata Jaźdź Zaleska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych.

NFZ uważa, że jeżeli niepubliczny szpital podpisuje umowę na świadczenie usług medycznych w trybie całodobowym, to nie może w tym samym czasie prowadzić identycznej działalności komercyjnej.

Powoduje to, że niepubliczne szpitale posiadające kontrakt z Funduszem praktycznie nie wykonują świadczeń odpłatnych mimo, że limituje on liczbę świadczeń, jaką szpitale mogą udzielić. W efekcie sale operacyjne oraz sprzęt medyczny nie są wykorzystywane w 100 proc.

Problem ten nie dotyczy, jak podkreśla NFZ, niepublicznych przychodni.

– Udzielając świadczeń w ramach kontraktu z NFZ muszą one realizować umowę zgodnie z harmonogramem przekazanym Funduszowi. Wówczas usługi odpłatne mogą świadczyć w czasie, którego harmonogram nie obejmuje – mówi Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznika NFZ.

Niepubliczne szpitale samorządowe liczą na to, że wprowadzenie systemu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych zmusi Fundusz do zmiany zasad kontraktowania procedur medycznych, czyli m.in. wyrażenia zgody na świadczenie przez nie odpłatnych usług. Zgodnie z zapowiedziami resortu zdrowia, system ten ma ruszyć już od przyszłego roku.

28 mld zł

wydają co roku Polacy na prywatne świadczenia medyczne