Na problem pozostawianych w szpitalach dzieci uwagę zwrócił rzecznik praw dziecka. Zainteresował się on losem dwójki dzieci, z których jedno już od półtora roku przebywa w szpitalu. O wyjaśnienie ich sytuacji prawnej zwrócił się do ministra zdrowia.

Jak wynika z informacji Ewa Kopacz, minister zdrowia, o losach dziecka pozbawionego opieki rodziców rozstrzyga sąd rodzinny i opiekuńczy, do którego zgłaszane są takie przypadki. Ponadto w zakładach opieki zdrowotnej zatrudniani się pracownicy, którzy współpracują z jednostkami pomocy społecznej oraz sądem rodzinnym i opiekuńczym. Jeśli w danej placówce nie ma takich osób, zadania te są najczęściej przejmowane przez ordynatora oddziału lub pielęgniarkę oddziałową.

Zgodnie z ustawą z 24 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. nr 210, poz. 2135 z późn. zm.), szpital, na terenie którego przebywa pacjent (małoletni lub niezdolny do samodzielnej egzystencji), który nie wymaga dalszego leczenia medycznego, a nie jest odbierany przez opiekuna (faktycznego lub ustawowego), zawiadamia o tym gminę właściwą ze względu na miejsce zamieszkania pacjenta. Koszt jego przewiezienia obciaża budżet gminy. Szpital ma również prawo obciążenia rodziny pacjenta kosztami nieuzasadnionego pobytu. Dotyczy to szczególnie sytuacji, gdy w placówce medycznej pozastawiane są osoby starsze. W takich przypadkach szpital może domagać się pokrycia kosztów np. przez dorosłe dzieci tych osób.

Z danych resortu zdrowia wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat liczba noworodków pozostawianych w placówkach medycznych systematycznie się zmniejsza. Jeszcze w 2003 roku problem ten dotyczył ponad tysiąca dzieci.

387,8 tys. noworodków urodziło się w 2007 roku