ZMIANA PRAWA

Do końca 2010 roku wszystkie domy pomocy społecznej muszą spełniać wymagania zawarte w rozporządzeniu ministra polityki społecznej z 19 października 2005 r. o domach pomocy społecznej (Dz.U. nr 217, poz. 1837). Określa ono szczegółowo zasady funkcjonowania tych domów, w tym warunki mieszkalno-sanitarne i wskaźnik zatrudnienia personelu w stosunku do liczby mieszkańców. Te domy, które ich nie spełniają, mają czas do grudnia 2010 r. na przeprowadzenie planu naprawczego (obecnie działają na podstawie warunkowego zezwolenia od wojewody). Jeżeli tego nie zrobią, od stycznia 2011 r. mieszkańcy takich domów będą przenoszeni do innych placówek.

Przesunięcia wyznaczonego terminu chciały samorządy mające problemy ze znalezieniem pieniędzy na przeprowadzenie niezbędnych inwestycji. Nie zgodził się na to resort pracy.

– W naszym województwie zaledwie 1/3 domów pomocy społecznej posiada pełne zezwolenie – mówi Andrzej Krzysztoń, starosta łańcucki, przewodniczący Konwentu Powiatów Województwa Podkarpackiego.

Dodaje, że gminy, mimo że chcą kierować mieszkańców do domów opieki, to nie mogą tego robić, bo bez pełnego zezwolenia nie mogą one od 1 stycznia tego roku przyjmować nowych osób.

– Są więc wolne miejsca w placówkach, ale ze względu na standardy nie możemy ich wypełnić, a ludzie, którzy czekają w kolejkach, potrzebują pomocy – mówi Andrzej Krzysztoń.

Dodaje, że obok środków od wojewody, który udziela pomocy na połowę inwestycji, jeżeli resztę pokryje powiat lub gmina, można korzystać ze środków unijnych i tzw. mechanizmu norweskiego. Jednak ich pozyskanie jest długotrwałe i wykonanie inwestycji może przedłużyć się poza 2010 rok.

– Rozbudowaliśmy nasz budynek, teraz czekamy na środki od wojewody na jego wyposażenie. Dopiero wtedy będziemy mogli przyjąć nowe osoby oraz zwiększyć opłatę za pobyt mieszkańca w placówce, bo jej też nie możemy na razie podnosić – mówi Grażyna Baziuta, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Białymstoku.

Jan Bujnowicz, dyrektor DPS w Łodzi, prowadzonego przez Fundację Brata Alberta, zwraca uwagę, że część warunków stawianych przez ministerstwo jest zbyt rygorystyczna.

– Zgodnie z rozporządzeniem na jednego mieszkańca musi przypadać 6 mkw. powierzchni pokojowej. Tymczasem w naszym budynku pokoje dwuosobowe mają 11 mkw. i nie możemy tego w żaden sposób zmienić – dodaje Jan Bujnowicz.

Dodaje, że organizacje pozarządowe, które prowadzą domy opieki, mają jeszcze większe, niż samorządy, trudności ze znalezieniem pieniędzy na wprowadzenie zmian.