Wysokie zarobki kadry menedżerskiej w Polsce, a w szczególności premie, mogą w czasie kryzysu zostać przez sporą grupę przedsiębiorstw zweryfikowane – uważają eksperci. Obecnie system motywuje ich jedynie do osiągnięcia dobrych wyników firmy na koniec roku, co nie zawsze przekłada się na korzyści przedsiębiorstwa w dłuższej perspektywie. Dlatego, jak wynika z ankiety przeprowadzonej w ramach programu Talent Club, ponad 1/3 menedżerów w Polsce obawia się, że kryzys wpłynie negatywnie na ich sytuację zawodową. 30 proc. jest przekonana, że zaczną mniej zarabiać.

Liczy się efektywność

Marek Smolarz, dyrektor generalny w Diners Club Polska, organizator programu Talent Club, zaznacza, że wynagrodzenia menedżerów determinowane są doświadczeniem, jakością, a przede wszystkim efektywnością ich pracy.

– Zarobki są wynikiem kompromisu pomiędzy oczekiwaniami płacowymi menedżera a gotowością właściciela do spełnienia tych oczekiwań. W firmach, gdzie organy założycielskie i ich reprezentacje w postaci rad nadzorczych kierują się tą zasadą, pojęcie przepłacania nie występuje – mówi Marek Smolarz. Dodaje, że w firmach, gdzie te relacje wynikają z innych nieekonomicznych zasad, prędzej czy później dojdzie do zweryfikowania systemów rozliczania i wynagradzania kadry menedżerskiej.

Niejasne zasady

Innym problemem jest fakt, że zasady wynagradzania i premiowania menedżerów w wielu firmach nie są jasne. Powoduje to, że menedżerowie na tym zyskują, a firmy mogą tracić. Tak było na przykład w przypadku kredytów bankowych. Menedżerowie pobrali wysokie premie za udzielone pożyczki, które nie zostały jeszcze spłacone. Tymczasem dopiero teraz okazuje się, że niektórzy kredytobiorcy są niewypłacalni. Premie oczywiście w takich przypadkach nie wróciły już do banków.

– Polska odstaje od Unii Europejskiej pod względem przejrzystości i reguł wynagradzania kadry menedżerskiej – mówi Kazimierz Sedlak z firmy Sedlak & Sedlak. Zaznacza, że jest wiele standardów unijnych, których w Polsce w ogóle się nie przestrzega.

Kryzys wymusi zmiany

Zdaniem ekspertów właśnie brak m.in. takich reguł jest przyczyną pojawienia się kryzysu.

– Zarządzający byli rozliczani za maksymalizację zysków w jak najkrótszym horyzoncie czasu – tłumaczy Marek Smolarz. Dodaje, że takie premiowanie może prowadzić do paradoksalnej sytuacji, gdzie cele menedżera nie są tożsame z celami firmy.

– Optymalizacja wszystkich procesów wewnętrznych, w tym uzależnienie płac menedżerów od realizacji długookresowych celów, to po prostu konieczność – argumentuje Marek Smolarz.