Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapowiadało szybkie wdrożenie Pakietu Antykryzysowego wykorzystującego fundusze europejskie do poprawy sytuacji na rynku pracy. Osoby zagrożone zwolnieniami miały korzystać z programów interwencyjnych, które przewidują m.in. wypłatę dodatków mobilizujących je do szukania pracy poza miejscem zamieszkania oraz bezzwrotnych dotacji na rozpoczęcie własnego biznesu. Większość z tych działań ma być realizowana w poszczególnych regionach i wymaga zmian w wojewódzkich planach działania w 2009 roku.

Jak dowiedziała się GP, pomysły MRR spotkały się z oporem instytucji, które wdrażają regionalnie PO KL. Marszałkowie kilku województw już zdecydowali, że rozwiązania z Pakietu Antykryzysowego zaczną realizować dopiero w 2010 roku. Planów działania na 2009 rok nie zamierza zmieniać woj. podkarpackie.

– Instrumenty przewidziane w Pakiecie Antykryzysowym uwzględnimy w planie na 2010 rok. Uważamy, że już teraz możemy przeciwdziałać kryzysowi, np. przez zwiększenie środków na dotacje dla przyszłych przedsiębiorców – mówi Grażyna Dytko, wicedyrektor WUP w Rzeszowie.

Województwo mazowieckie wstrzymuje się z decyzją do czasu zmiany w Szczegółowym Opisie Priorytetów, którą Komitet Monitorujący PO KL przeprowadzi w czerwcu. Uwzględnienie nowych instrumentów, takich jak dodatki relokacyjne i motywacyjne, dopiero w planach na 2010 rok oznacza, że realnie będą one dostępne pod koniec I kwartału przyszłego roku.

Zdaniem przedstawicieli organizacji pracodawców w regionach nie ma chęci do wprowadzania zmian, ponieważ wymagają one działań niestandardowych. Trudno przewidzieć, czy projekty interwencyjne będą musiały być wdrażane i na jaką skalę. Może się okazać, że przygotowany scenariusz wsparcia antykryzysowego w danym województwie nigdy nie zostanie zrealizowany, bo nie dojdzie do załamania na regionalnym rynku pracy.

– Myślę, że województwa tego się obawiają. My jednak uważamy, że na ten nietypowy okres warto mieć niestandardowe rozwiązania – mówi Marzena Chmielewska z PKPP Lewiatan.

Organizacje pracodawców podkreślają, że programy interwencyjne będą miały sens, jeśli uruchomi się je szybko. Według wielu prognoz największe nasilenie negatywnych zjawisk na rynku pracy może nastąpić w III kwartale tego roku.

– Szkoda, że regiony nie widzą tego zagrożenia. Lepiej być gotowym do uruchomienia mechanizmów przeciwdziałających skutkom kryzysu, niż w pośpiechu wprowadzać je, gdy będą pilnie potrzebne – podkreśla Ewa Fedor z Konfederacji Pracodawców Polskich. Eksperci organizacji pracodawców podkreślają, że gdy nastąpi załamanie na rynku pracy, marszałkowie województw mogą spotkać się z zarzutami, że nie skorzystali z 700 mln zł dostępnych na przeciwdziałanie skutkom kryzysu.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego dało regionom czas do połowy czerwca na przekazanie informacji o tym, które z działań antykryzysowych zamierzają u siebie realizować, i wczoraj nie chciało komentować decyzji województw.