Jak wynika z badań firmy badawczej GfK Custom Research, przeprowadzonych na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej, aż 3/5 Polaków nigdy nie korzystało z tego kanału dystrybucji. Regularnie z tej formy sprzedaży korzysta natomiast 9 proc. osób. To tylko dowodzi ogromnego wciąż potencjału rozwojowego tego sektora.

Podobnie jak poziom rozwoju rynku sprzedaży bezpośredniej w Polsce w porównaniu do z innymi krajami. Polski rynek stanowi niecałe 3 proc. rynku europejskiego i jest około dziesięciokrotnie mniejszy w porównaniu z rynkiem niemieckim.

Kwalifikacje nie są potrzebne

Praca w kanale sprzedaży bezpośredniej to przede wszystkim idealny sposób na uzyskanie dodatkowych dochodów. To nie znaczy, że nie można i nie opłaca się praca na tzw. cały etat.

– Coraz więcej jest takich osób. Obecnie stanowią one 15–20-proc. grupę wśród wszystkich osób zatrudnionych w tym sektorze – zauważa Mirosław Luboń, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.

Nadal jednak są to niezależni przedsiębiorcy, pracujący na własny rachunek, których z dystrybutorem towarów łączy umowa o współpracy.

– W pełnym wymiarze czasu pracy są zatrudnione zazwyczaj te osoby, które budują lub już zbudowały własną sieć sprzedaży w ramach firmy, z którą współpracują. To wymaga poświęcenia oraz czasu – zauważa Mirosław Luboń.

Takie możliwości stwarzają m.in. firmy: Avon, Oriflame, Herbalife czy Amway.

Średnio natomiast sprzedaży bezpośredniej konsultanci poświęcają 11 godzin w tygodniu.

– Posiadamy zarówno pełnoetatowców, wykonujących spotkania z klientami, z których każde trwa od 1 do 3 godzin codziennie, jak i osoby, które pracują u nas dodatkowo. Jednak nawet dla tych, którzy pracują w niepełnym wymiarze zaangażowania, dochody stanowią często drugą pensję.

Duża liczba handlowców traktuje pracę u nas jako sposób na zarobienie na super- wakacje lub spłatę wyższych w tym roku kredytów hipotecznych – wyjaśnia Maciej Waszczyk, wiceprezes zarządu DLF, sieci dystrybucyjnej działającej w sektorze AGD.

Sprzedawcą działającym w kanale sprzedaży bezpośredniej może zostać każdy. Firmy nie wymagają bowiem żadnych kwalifikacji, a osobom, które wcześniej nie miały nic wspólnego z tym zawodem, proponują szkolenia.

– Wystarczy wyrazić zainteresowanie naszymi produktami i chęć współpracy z naszą firmą. Następnie przejść bezpłatne, kilkudniowe szkolenie, zakończone egzaminem i praktycznym treningiem u klientów. Przed pierwszą wizytą u klientów należy podpisać umowę o współpracy, na podstawie której przedstawiciel otrzymuje od nas prawo do reprezentowania nas przed klientami oraz niezbędne wyposażenie – wymienia Maciej Waszczyk.

Doświadczenie nie jest więc potrzebne, ale żyłka handlowca jest niezbędna.

– Ważne jest też, aby łatwo nawiązywać kontakty z ludźmi. Nowe znajomości oznaczają bowiem nowych klientów – zauważa Mirosław Luboń.

Jest to też praca dla osób, które lubią i potrafią pracować samodzielnie. Samodyscyplina gwarantuje bowiem sukces.

– Jest to w sumie łatwa praca, ale wymaga entuzjazmu, a także chęci do uczenia się od naszych trenerów i doświadczonych menedżerów oraz ochoty do pogłębiania swoich umiejętności. Ponad 50 proc. sukcesu w sprzedaży to entuzjazm. Ponieważ handlowcy zajmują się przeważnie jednym produktem, dlatego początkującym ułatwia to przyswojenie niezbędnej wiedzy merytorycznej – mówi Maciej Waszczyk.