Jak poinformowała w czwartek na konferencji prasowej minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka, dodatkowe miejsca powstały na 47 uczelniach, na studiach licencjackich o specjalnościach: elektronika medyczna, budownictwo energooszczędne, infrastruktura obszarów miejskich, energetyka komunalna, komputerowo wspomagane projektowanie maszyn, automatyka przemysłowa, technologie informacyjne w automatyzacji i produkcji, zastosowanie matematyki, matematyka w ekonomii i ubezpieczeniach, matematyka przemysłowa, technologia leków, agrobiotechnologia, mikrobioanalityka.

Aby zachęcić studentów do podjęcia studiów na tych kierunkach, MNiSW przygotowało pulę środków na specjalne stypendia motywacyjne. Łącznie 1143 najlepszych studentów tych specjalności będzie otrzymywało 1000 zł miesięcznie. Na początku o przyznaniu stypendium będzie decydował wynik egzaminu maturalnego, a po pierwszym semestrze studiów - postępy w nauce. Uczelnie dostaną też pieniądze na kursy wyrównawcze z matematyki i fizyki dla nowoprzyjętych studentów.

"Na rynku brakuje inżynierów, konstruktorów, technologów medycznych. Dzięki funduszom unijnym liczymy na to, że więcej studentów będzie aplikowało na kierunki politechniczne niż na społeczne i humanistyczne" - powiedziała Kudrycka. Jak wyjaśniła, obecnie 20 proc. absolwentów studiów to osoby wykształcone na kierunkach ścisłych i technicznych, a 80 proc. - na kierunkach społecznych i humanistycznych.

Jak poinformowała minister, dodatkowi studenci w ramach studiów zamawianych już zostali przyjęci na uczelnie, które uzyskały dofinansowanie. Na ich studia i stypendia przeznaczono ze środków UE 86 mln zł. W kolejnych latach wydatki te mają wzrosnąć. MNiSW szacuje, że łącznie w latach 2007-2013 ze studiów zamawianych skorzysta 21 tys. studentów.

"Ten program pozwala na oddolną generację takich kierunków, które uczelnie same uznają za istotne"

Na wtorkowej konferencji poinformowano też o przyznaniu 390 mln zł, także ze środków UE, na "rozwój potencjału dydaktycznego" uczelni. Jak powiedziała wiceminister nauki, Maria Orłowska, pieniądze dostały 32 uczelnie spośród 287, które się o te pieniądze ubiegały.

"Jest to w pewnym sensie przedsięwzięcie uzupełniające do studiów zamawianych" - powiedziała Orłowska. Jak wyjaśniła, nie polega ono jednak na zamawianiu konkretnych usług od uczelni, ale na wspieraniu działań, które one same uznają za najistotniejsze. "Ten program pozwala na oddolną generację takich kierunków, które uczelnie same uznają za istotne, bądź też na unowocześnienie tych, które już są prowadzone" - tłumaczyła wiceminister.

Jak poinformowała, uczelnie otrzymały w ramach tego programu nie tylko środki na rozwój kierunków studiów, ale też na współpracę z przedsiębiorcami, na dodatkowe zajęcia praktyczne dla studentów czy pomoc swoim absolwentom w odnalezieniu się na rynku pracy. Korzystając z tych środków będą mogły np. tworzyć biura karier, organizować staże i szkolenia, udzielać wsparcia studentom niepełnosprawnym.

Jeszcze w sierpniu ma ruszyć kolejny konkurs, w trakcie którego uczelnie będą mogły ubiegać się o środki na zwiększenie swojego potencjału dydaktycznego. Do rozdzielenia jest 300 mln zł.