Mimo dodatkowego 12-dniowego urlopu i dodatku nie ma chętnych do ubiegania się o status urzędnika mianowanego. Zatrudnieni w korpusie służby cywilnej obawiają się weryfikacji ich wiedzy w trakcie egzaminu na urzędnika. Pracujący w administracji rządowej nie znają języków obcych, obawiają się też testu psychologicznego.
Publikacja: 25 maja 2009, 03:00 Aktualizacja: 25 maja 2009, 08:51
Pracownicy służby cywilnej (SC) są postrzegani jako grupa słabo zarabiająca. Sami też wskazują, że nawet samorządy płacą lepiej. Mimo tego wśród ponad 120 tys. osób pracujących w administracji rządowej, wojewódzkiej i skarbowej jest zatrudnionych zaledwie 5034 urzędników mianowanych. A uzyskanie tego statusu oznacza, że co miesiąc do pensji otrzymuje się tzw. dodatek służby cywilnej. Najmniej – 880 zł, najwięcej – 4996 zł.
Rząd, chcąc zachęcić pracowników urzędów do podwyższania kwalifikacji, wprowadził w tym roku dla urzędników mianowanych dodatkowy 12-dniowy urlop. A od przyszłego roku obniżył wymagania na egzaminie. Wciąż jednak brakuje chętnych. Na tegoroczny egzamin, na który wnioski można składać do 1 czerwca, zgłosiło się niespełna 1000 osób. Mimo że w tym roku takich urzędników może być 1500.
Taka tendencja utrzymuje się od lat. W 2007 roku do egzaminu przystąpiło 718 osób, a limit mianowań wynosił 3000. W 2008 roku przy limicie 1000 do postępowania przystąpiło 887 osób, z tego 598 uzyskało status urzędnika mianowanego.
Eksperci wskazują, że urzędnicy obawiają się sprawdzić swoje kwalifikacje na zewnętrznym egzaminie organizowanym przez Krajową Szkołę Administracji Publicznej (KSAP). Dodają, że najczęstszą barierą jest nieznajomość języka obcego.
– Do postępowania kwalifikacyjnego na urzędnika mianowanego wpłynęło do tej pory 330 wniosków w wersji papierowej, a uwzględniając internet, nie ma ich 1000 – mówi Agata Wolińska z Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.
Dodaje, że na składanie wniosków pozostał jeszcze tydzień, ale wszystko wskazuje na to, że tegoroczny limit nie zostanie wykorzystany. Wśród chętnych nadal największą grupą są pracownicy urzędów skarbowych.
– W tym roku z naszego urzędu do postępowania kwalifikacyjnego przystąpiły cztery osoby – wskazuje Sławomir Poznański, naczelnik II Urzędu Skarbowego w Białymstoku.
Jego zdaniem zainteresowanie jest małe, bo pracownicy nie znają języków obcych na wymaganym w postępowaniu rekrutacyjnym poziomie. Tłumaczy, że już w trakcie egzaminu kandydatom najwięcej problemów sprawiają testy psychologiczne, bo często ich autorzy sami nie wiedzą, jakie powinna być prawidłowa odpowiedź. Podobnie uważa Anna Stolarczyk, zastępca urzędu skarbowego Kraków-Śródmieście. Także według niej główną barierą jest nieposiadanie certyfikatów znajomości języków obcych na poziomie co najmniej średnio zaawansowanym (tzw. poziom B2).
źródło:
GP
1: urzędnik SC z IP: 89.174.106.* (2009-05-25 07:18)
Cóż za androny autor wypisuje. Może zamiast rozmawiać z "ekspertami" warto byłoby porozmawiać z pracownikami SC. Powody braku chętnych są następujące:
1. Za 880 zł (brutto) pracownik wyrzeka się de facto prawa do dodatkowego zarabiania - w odróżnieniu od "zwykłych" pracowników urzędnik musi "się prosić" o zgodę na każde zajęcie odpłatne + nie może prowadzić działalności gospodarczej.
2. Urzędnicy są konsekwentnie pomijani w podwyżkach, w konsekwencji urzędnik po kilku latach ma takie same zarobki jak koledzy bez mianowania (= niższą pensję zasadniczą). A dodatki służby cywilnej mogą być w dowolnym momencie odebrane / drastycznie zmniejszone w drodze zmiany rozporządzenia. Urzędnik jest więc w gorszej sytuacji niż zwykły pracownik.
Do tego dochodzi jeszcze "czynnik ludzki" - niechęć przełożonych, którzy sami albo nie są urzędnikami (dla tych urzędnicy to frajerzy) albo jak czasami bywa próbowali zostać urzędnikami ale egzaminu nie zdali.
2: Po zdanym egzaminie z IP: 80.240.172.* (2009-05-25 07:45)
Szef mego kolegi (nie urzędnik) tak go ocenił - no to teraz po 2 ocenach wypadasz
3: fima z IP: 145.237.78.* (2009-05-25 08:06)
Dlaczego nie przywróci sie języka rosyjskioego na egzamin , po tym jak Dorn i Kaczyński uznali , że jezyk rosyjski jest niepotrzebny . Wsztyskie kraje UNII uznaja j.rosyjksi a tylko polacy nie , pyatm się dlaczego ???
4: pawel z IP: 145.237.78.* (2009-05-25 08:09)
Zrobiłem certyfiakt z j. rosyjskioego B-2 ale teraz okazuje sie , ze j.rosyjski nie jest honorowany do zdawania na urzednika ,pytam sie dlaczego ? Kazy kraj unijny uznaje ten jezyk z wyjatkiem Poslki !
5: urzędnik z IP: 89.78.94.* (2009-05-25 08:19)
Jaka to przeszkoda, wicedyrektor IS w B. zdawał kilka razy bezowocnie zanim objął stanowisko, co nie przeszkodziło go awansować! (do dzisiaj nie ma uprawnien) Wicedyrektorem został z poręczenia p.o. dyrektora - kumpla, bez lonkursu i tak to się kręci, po co więc się męczyć?
6: urzędnik z IP: 89.78.94.* (2009-05-25 08:21)
A propos - do urzędnika sc - to ty bzdury piszesz - każdy urzędnik - mianowany i niemianowany - musi mieć zgodę na pracę poza godzinami służbowymi a już absolutnie nie może prowadzić działalności gospodarczej. POCZYTAJ SOBIE PRZEPISY, A POTEM ZABIERAJ GŁOS!
7: Armagedon z IP: 79.187.121.* (2009-05-25 08:26)
Pani Prof. Fózefina Hrynkiewicz chyba nie zna dokładnie realiów pracy w administracji rządowej. Zmuszanie pracowników i ocenianie ich wiedzy na podstawie testu uważam za oczywistą pomyłkę. Nie wspominając już o 5 letnim okresie w trakcie, którego przystąpic winno się do tego testu - absurd! Przed przystąpieniem do takich wypowiedzi autorzy najpierw powinni zdiagnozowac co jest rzeczywistym powodem braku woli zdawania tego egzaminu. Skoro sami autorzy testu psychologicznego nie znają jednoznacznej odpowiedzi na pytania. Ponadto w urzędach zblokowane są awanse urzędników, gdyż szefowie nie chca ich awansowac na wyższy poziom, ponieważ wiąże się to z koniecznościa wydatku dodatkowych kwot. Większośc osob to urzednicy I stopnia. Nadto zdanie tego egzaminu nie uprawnia do twierdzenia, ze taki pracownik jest lepszy od innego. Wiedza i doświadczenie osób nie posiadajacych statusu urzednika, a wiec pracownika korpusu sluzby cywilnej jest większa. To co tylko różni e osoby to fakt posiadanie stosownego dokumentu, ktory uprawnia do dodatku w wysokości ok 500 zł netto. Raz zdany egzamin uprawnia do tego dodatku do nonsens.
8: niestety urzędnik to leniwiec do kwadratu z IP: 80.240.172.* (2009-05-25 08:38)
Nie pojmuję jak osoba po studiach może mieć problemy ze zdaniem egzaminu językowego na tym marginalnym wymaganym poziomie. Absolwent powinien już na studiach zdać egzaminy językowe na znacznie wyższych poziomach. Poza tym całe te postępowanie jest raptem z kilku ustaw na krzyż na których niektórzy co dzień pracują.
Moim skromnym zdaniem pracownicy urzedów nie powinni być wogóle dopuszczani do pracy jeżeli nie przeszli tego skandalicznie niskiego postępowania. Dodatki pieniężne powinny być zlikwidowane. Bo jak można wogłe płacić za to że ktoś ma wiedzę na tak niskim poziomie.
A reszta nieudaczników do zwolnienia
9: zocha z IP: 83.15.18.* (2009-05-25 08:43)
Odrazu się przyznajmu że w urzędach pracują ludzie po zaocznych pedagogikach bo ich rodzinka w kręciła (oczywiscie nie w kazdym przypadku tak jest ale w więkrzości), i nie maja pojęcią ani o prawie ani o procedurach, poza wąskim zakresem obowiązków własnych, których nauczyli sie i robią bezmyślnie. No nie łudzmy się... No sory jak przegrywam walke o etat z taka panna po zaocznej pedagogice bo jej mama pracuje w urzędzie... a ja odpadam mimo skonczonyej administracji, ekomomi, 2 latach stazów i 4 miesięcy innych praktyk kierunkowych no to ja tu czegoś nie rozumiem, a potem sie dziwą ze urzednicy nie chca sie dalej ksztalcic i rozwijać... Chyba zrobie sobie kurs na manikurzystkę moze wtedy mnie przyjmą do pracy do jakiegos urzedu...
10: tik z IP: 83.9.170.* (2009-05-25 09:07)
Za poprzedniego systemu udało się niewiele rzeczy, tak samo jak i w teraźniejszym. Każdy system, to tylko walka o koryto i nic więcej. Demokracja to tylko pozór, ale okręgi jednomandatowe w wyborach do sejmu, senatu i samorządów, ukróciłyby partyjne pieniactwo. Mafijność i kumoterstwo zawsze jednak będą istnieć. IPN, urząd prezydenta, wszystkie zbędne urzędy, instytucje oraz rady nadzorcze do likwidacji, a liczebność sejmu i senatu zredukować czterokrotnie. Stara prawda, że polityka to ku..., zło... i ban... jest zawsze aktualna.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Świadczenia przysługujące rolnikom, którzy przekazali gospodarstwo rolne w zamian za unijne renty strukturalne, są stałej wysokości i nie mogą być podwyższane, tak jak inne świadczenia wypłacane przez KRUS.