Cały czas nie jest znana ostateczna wersja rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie formy opieki medycznej nad kobietą w ciąży. Jest ono wciąż konsultowane. W związku z tym kobiety, które teraz są w ciąży i po 1 listopada zgłoszą się do gmin po becikowe, nie wiedzą dokładnie, jakie wymagania trzeba spełnić, aby je otrzymać. Resort pracy nie przewiduje dla nich żadnego okresu przejściowego.

Regularne badania

Zmiany przy ubieganiu się o becikowe wprowadziła tzw. ustawa rodzinna. Znowelizowała art. 9 i 15 ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (Dz.U. nr 139, poz. 992). Od 1 listopada obowiązywać więc będą nowe warunki uprawniające do wypłaty jednorazowej zapomogi z tytułu urodzenia dziecka (1 tys. zł) i dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka (1 tys. zł). Rodzice będą musieli mieć zaświadczenie lekarskie potwierdzające pozostawanie pod opieką medyczną co najmniej od 10. tygodnia ciąży do porodu. Nowy wymóg dotyczący badań nie dotyczy opiekuna prawnego, i faktycznego dziecka oraz tych rodziców, którzy zdążą złożyć wniosek jeszcze przed 1 listopada.

Zgodnie z zapewnieniami Ministerstwa Zdrowia rozporządzenie nie zmienia zakresu, częstotliwości ani form opieki medycznej stosowanych zazwyczaj przez kobiety w ciąży. Szczegółowo są one określone przez rozporządzenie ministra zdrowia z 21 grudnia 2004 r. w sprawie świadczeń opieki zdrowotnej, w tym badań przesiewowych oraz okresów, w których te badania są przeprowadzane (Dz.U nr 276, poz. 2740). MZ zapewniło nas także, że zaświadczenie o przebywaniu pod opieką lekarza będzie mógł wydawać lekarz rodzinny.

– Minimalna liczba wizyt przy prawidłowo przebiegającej ciąży wynosi od 8 do 9 – tłumaczy prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala im. Św. Rodziny w Warszawie.

W ich wyniku są wykonywane i zlecane standardowe badania, m.in. krwi, moczu czy USG. Terminy badań w kolejnych trymestrach mają być zapisywane w zaświadczeniu lekarskim, które posłuży do otrzymania becikowego. Jego wydanie lekarz odnotuje też w karcie ciąży.

Najpóźniej 10 tydzień

Wprowadzenie obowiązkowego zaświadczenia lekarskiego ma przyczynić się do tego, że więcej kobiet będzie regularnie badać się w trakcie ciąży i kontrolować swoje zdrowie. Jednak sam pomysł i konkretne rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia budzą kontrowersje.

– Nowe przepisy mogą stanowić nadmierną ingerencję w prywatne życie kobiet – mówi Urszula Kubicka-Kraszyńska z fundacji Rodzić po Ludzku.

Dodaje, że rozporządzenie, które nakłada na kobiety wykonywanie konkretnych badań, powinno im zagwarantować jednocześnie dostęp do nich.

– W wielu regionach w kolejce na wizytę do ginekologa trzeba czekać przynajmniej kilka tygodni. W najtrudniejszej sytuacji pod tym względem są kobiety gorzej sytuowane, których nie stać na prywatne wizyty – dodaje Urszula Kubicka-Kraszyńska.

Podobnie uważa dr Grzegorz Południewski, ginekolog, prezes Towarzystwa Rozwoju Rodziny. Zwraca też uwagę na niepotrzebnie wyznaczony termin 10. tygodnia ciąży.

– Nie ma żadnych podstaw, żeby upierać się przy tym terminie. Wiele kobiet z różnych powodów, także takich, że same nie zauważyły ciąży, zgłasza się do lekarza później – mówi Grzegorz Południewski.

Wprowadzenie tego terminu popiera za to prof. Bogdan Chazan.

– Im wcześniej kobieta trafi do lekarza, tym lepiej dla zdrowia jej i płodu – tłumaczy prof. Bogdan Chazan.

Duży problem z uzyskaniem odpowiedniego zaświadczenia będą miały Polki przebywające za granicą.

– W Wielkiej Brytanii i Irlandii o ciąży mówi się dopiero wtedy, gdy płód ma 12 tygodni – tłumaczy Grzegorz Południewski.

Fundacja Rodzić po Ludzku zwraca też uwagę, że rozporządzenie pomija położną jako osobę uprawnioną do wydania zaświadczenia. Mimo że także one mają prawo do prowadzenia ciąży.