"Pójdziemy sprzed Sejmu pod kancelarię premiera. Będziemy się tam upominać o politykę gospodarczą, społeczną, która będzie nacechowana na ochronę miejsc pracy, na podwyżki wynagrodzeń, które są w tej chwili blokowane m.in. pod pretekstem walki z kryzysem" - powiedział Ziętek. Dodał, że demonstranci będą się także sprzeciwiać prywatyzacji usług publicznych np. służby zdrowia.

Hasłem demonstracji ma być: "Nie będziemy płacić za wasz kryzys". Jak tłumaczył Ziętek, ma ono podkreślać, że kryzys został wywołany przez instytucje finansowe i jego kosztów nie mogą ponosić pracownicy, studenci czy emeryci.

Na pytanie, czy będą palić opony, Ziętek odpowiedział, że to jest "kwestia do rozstrzygnięcia" przez demonstrantów. "My tam nie jedziemy po to, żeby palić opony. To nie jest główny cel. Głównym celem jest zmuszenie rządu do tego, żeby rozpoczął rozmowy" - dodał.

Związkowcy domagają się m.in. europejskiej płacy minimalnej

Przypomniał, że "Sierpień '80" przedstawił 21 postulatów dotyczących spraw społecznych i gospodarczych w kraju i chce rozmowy o nich. Związkowcy domagają się m.in. europejskiej płacy minimalnej, zwolnienia z podatku dochodowego emerytur i rent, podwyżek płac w służbie zdrowia, bezpłatnego internetu.

Ziętek jest "jedynką" Polskiej Partii Pracy w wyborach do Parlamentu Europejskiego na Śląsku. We wtorek w Lublinie przedstawił na konferencji prasowej lidera listy kandydatów tej partii w okręgu lubelskim - jest nim student, Szymon Martys z Kraśnika.