Na polski rynek pracy wchodzi najlepiej wykształcone w powojennej historii pokolenie. Studia wyższe kończy obecnie niespotykany wcześniej odsetek młodych ludzi, których naukowcy określają jako generację Y. Niewielu pracodawców zdaje sobie sprawę z tego, jakimi pracownikami będą igreki.

Igreki a praca

Z badań przeprowadzonych na Zachodzie oraz w Stanach Zjednoczonych wynika, że młodzi ludzie urodzeni w latach 1990–2000 nie poprzestają na formalnej edukacji. Życie to dla nich ciągła nauka. Są niecierpliwi w kwestii rozwoju swojej kariery, niektórzy chcieliby awansować nawet co kilka miesięcy. Od pracodawcy oczekują możliwości robienia rzeczy ciekawych i intensywnego programu szkoleniowego oraz możliwości nauki od osób lepszych od siebie, których chętnie wezmą za mentorów. Zamiast bonusów w gotówce, chętnie zadowolą się indywidualnymi pakietami szkoleń. Igreki wyjątkowo cenią możliwość samostanowienia i dokonywania własnych wyborów.

Autonomia i niezależność

Młodzi ludzie wychowywani po partnersku uczestniczyli we wszystkich ważniejszych decyzjach dotyczących rodziny. W internecie należą do wielu społeczności, w których panuje egalitaryzm i bezpośrednia komunikacja. W pracy oczekują tego samego. Nie są podatni na autorytety wynikające ze statusu władzy, lub pozycji w hierarchii. Szefom chętnie komunikują swoje uwagi i oczekują partnerskiej, konstruktywnej rozmowy na ich temat oraz uwzględnienia w podejmowanych decyzjach. Dodatkowo od małego byli uczeni indywidualności i wyrażania siebie, dlatego są mniej konformistyczni wobec korporacyjnych procedur i standardów.

Kierownicy, którzy jedynie rozdzielają zadania i kontrolują ich wykonanie, nie wskórają w ich przypadku wiele. Oni potrzebują liderów, którzy inspirują. Nie chcą, żeby im mówić, jak coś mają zrobić. Potrzebują wyraźnych celów do zrealizowania, mając przy tym pełną kontrolę nad swoją pracą – sami potrafią docierać pożądanych informacji i znajdować rozwiązania. Chcą wiedzieć jednak, po co i w jakim celu ma to być zrobione. Po angielsku nazywani są czasem pokoleniem whY (dlaczego).

Natychmiastowość

Dla 20-kilkulatków wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. Tak działa ich medialna rzeczywistość. Rodzice także zazwyczaj natychmiast zaspokajali wszystkie ich potrzeby. W pracy wszystko również musi dziać się w czasie rzeczywistym. Cele mają być nieodległe, a rezultaty pracy namacalne. Młodzi domagają się natychmiastowego feedbacku o wykonanej pracy i o swoich postępach. Brak szybkiej informacji zwrotnej ich frustruje. Można przypuszczać, że coraz mniej będą się na nich sprawdzać dotychczasowe praktyki przeprowadzania ocen okresowych i wypłat bonusów raz w roku.

Praca to nie wszystko

Inaczej niż kontestatorskie pokolenie X, młode igerki nastawione są na działanie i na sukces. Inaczej także niż wcześniejsi yuppies, pracują, żeby żyć i się rozwijać, a nie żyją, żeby pracować. Cenią swój czas prywatny. Inaczej pojmują też rozgraniczenie praca – życie prywatne. Podoba im się idea elastycznych godzin pracy w biurze, żeby w miarę potrzeb móc załatwiać swoje sprawy. Dzięki komunikacji elektronicznej są natomiast w stanie wykonać część obowiązków z dowolnego miejsca i o dowolnym czasie. Ich praca może zawierać większą dawkę telepracy.

Lojalność

Nauczeni doświadczeniem rodziców dobrze wiedzą, że praca nie jest dana raz na zawsze. Nie oczekują związku z pracodawcą na długie lata, chociaż z badań wynika, że chętnie spędziliby w jednym miejscu więcej czasu, jeśli wciąż byłaby tam dla nich szansa poznawania nowych rzeczy. Zatrudnienie postrzegają jako transakcję, z której obie strony dostają od siebie jak najwięcej. Dopóki oczekiwania obu stron są zbieżne, a rachunek kosztów i zysków dodatni, wszystko jest dobrze. W innej sytuacji odchodzą, jeżeli tylko nadarzy się okazja. Będą to najbardziej mobilni zawodowo pracownicy w historii.

55 proc. osób w grupie 19–24 lata studiuje*

* według danych GUS

specjalista od rekrutacji i HR, zajmuje się psychologią zatrudnienia