We wtorek członkowie prezydium zarządu Związku Nauczycielstwa Polskiego spotkali się z Bonim i z wiceminister edukacji Krystyną Szumilas. Tematem rozmów były planowane zmiany w ustawach: Karta Nauczyciela i ustawa o systemie oświaty. Prezydium zarządu ZNP, po usłyszeniu rządowego stanowiska, zdecydowało, że 1 września ZNP zorganizuje w Warszawie demonstrację przeciw rządowym planom, a o ewentualnej dalszej akcji protestacyjnej zdecyduje cały zarząd, który zbierze się również 1 września.

W poniedziałek Boni poinformował, że prace legislacyjne nad rządowymi projektami nowelizacji tych ustaw zostały wstrzymane, a projekty wycofano z konsultacji społecznych. Jednak, jak wynika z tego co mówił we wtorek, rząd nie wycofuje się ze swoich najważniejszych planów, np. nadal rząd nie zamierza zgodzić się na prawo nauczycieli do przechodzenia na wcześniejsze emerytury.

"Podtrzymujemy nasze stanowisko. Uważamy, że w Polsce jest potrzebne, żeby pomału troszkę zwiększać długość aktywności zawodowej wszystkich grup zawodowych" - powiedział minister.

Boni podkreślił, że rząd nie wycofuje się też z obietnicy podwyżek wynagrodzeń nauczycieli - dwa razy po pięć procent w przyszłym roku. "To jest 2,8 mld zł w przyszłym roku, 16 proc. całego wzrostu wydatków budżetowych na wszystkie dziedziny, więc to jest olbrzymia suma" - przekonywał minister.

Jak podkreślił Boni, szczegółowe rozmowy ze związkowcami rozpoczną się w poniedziałek. "Będziemy o wszystkich sprawach dyskutować. Będziemy dyskutować i o wynagrodzeniach i o sprawie pensum, bo z tego się też nie wycofujemy" - tłumaczył Boni.

Deklaracje nie spodobały się ZNP

Te deklaracje nie spodobały się ZNP. Ich zdaniem rząd co prawda wycofał z konsultacji społecznych krytykowane przez związkowców projekty, ale nadal podtrzymuje, że chce wprowadzić zmiany, które się w nich znajdowały, dlatego związkowcy podjęli decyzję o manifestacji w Warszawie 1 września.

Jak poinformował po posiedzeniu prezes ZNP Sławomir Broniarz, zmiany proponowane przez rząd są dla polskiego systemu oświaty niebezpieczne. "Nie chodzi tylko o kwestie pracownicze, ale też o to, co dzieje się w systemie oświaty w zakresie decentralizacji. Naszym zdaniem niebezpieczne jest marginalizowanie pozycji kuratora, przekazywanie nadmiernych kompetencji i uprawnień jednostkom samorządu terytorialnego, które, jak same utrzymują, są nieprzygotowane do tego rodzaju zadań" - mówił prezes związku.

Dodał, że od przebiegu negocjacji z rządem ZNP uzależni swoje decyzje w sprawie protestów. Nie wykluczył, że może nawet dojść do strajku nauczycieli. "Trzeba zwołać zarząd główny, trzeba zapytać o zdanie nauczycieli i trzeba 1 września podjąć decyzję, co dalej" - powiedział.