Prezydent USA Barack Obama zapowiedział na poniedziałkowym posiedzeniu Amerykańskiej Akademii Nauk wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo do poziomu ponad 3 proc. PKB. Jednocześnie 5 mld dol. zostanie przekazanych na rozwój nauczania przedmiotów ścisłych i przyrodniczych.

– W najbliższych latach amerykańskie uczelnie będą przyciągać najzdolniejszą młodzież z całej Europy – uważa prof. Łukasz Turski z Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Szkoły Nauk Ścisłych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który wiele lat wykładał na amerykańskich uczelniach.

Już teraz młodzi Polacy chętnie podejmują studia za granicą. Tylko do 2008 roku ze stypendiów programu Erasmus (umożliwiającego międzynarodową wymianę studentów) skorzystało ponad 53 tys. młodych Polaków. Od początku realizacji programu (rok akademicki 1998/1999) systematycznie wzrasta liczba studentów wyjeżdżających na studia zagraniczne. Jednocześnie w roku akademickim 2008/2009 ponad 1,8 tys. osób podjęło kształcenie za granicą na podstawie umów międzyrządowych. Ogólna liczba Polaków studiujących za granicą jest niemożliwa do oszacowania, gdyż żadne statystyki nie uwzględniają osób, które samodzielnie podejmują naukę poza granicami.

Zagraniczne studia są atrakcyjne dla Polaków m.in. ze względu na lepsze warunki nauki, w tym większą liczbę zajęć, dostępność nowoczesnych technologii, możliwość samodzielnego wyboru zajęć, lepszy komfort nauki i zakwaterowania.

Dodatkowo kształcenie za granicą w ogólnym rozrachunku nie musi być droższe niż w Polsce.

– Wykładałem w amerykańskiej szkole, w której nauka kosztowała około 60 tys. dol. Dwóch na trzech studentów nie płaciło jednak za szkołę – podaje przykład Łukasz Turski.

Korzystali oni bowiem z systemów finansowania nauki np. przez wojsko lub inne instytucje. Po zakończeniu studiów przez kilka lat musieli za to pracować dla fundatora stypendium.

Dla Polaków najatrakcyjniejszym miejscem studiów są obecnie kraje europejskie.

– Najwięcej osób podejmuje studia w Niemczech, Francji i Włoszech. Trudno jednak wskazać jakąś trwałą tendencję dotyczącą wyboru miejsca nauki – mówi Elżbieta Kryńska, wicedyrektor Biura Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej.

Podkreśla, że w ostatnim okresie mniej osób chce studiować w Danii, Norwegii czy Holandii, które jeszcze kilka lat temu cieszyły się znacznym zainteresowaniem studentów.

Przed podjęciem studiów za granicą zainteresowane osoby powinny dokładnie sprawdzić, jakie uprawnienia lub tytuł naukowy będzie przysługiwał im po zakończeniu nauki.

– Zdarza się, że np. zgłaszają się do nas osoby, które za granicą zdobyły tytuł master of art i sądzą, że jest on równoważny z magistrem sztuki, co jest nieprawdą – mówi Elżbieta Kryńska.

Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest podejmowanie nauki na renomowanych uczelniach.

– Firma, która chce zatrudnić pracownika i ma do wyboru absolwenta np. Uniwersytetu Warszawskiego i uczelni zagranicznej, której nazwa kompletnie nic mu nie mówi, wybierze raczej pierwszego kandydata, bo będzie wiedziała, jakie umiejętności powinna taka osoba posiadać – mówi prof. Marek Rocki, senator i przewodniczący Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

Tłumaczy, że studenci mogą też sprawdzać, jakie dyplomy i których zagranicznych uczelni są nostryfikowane w Polsce przez Biuro Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej.