Obniżyło się zainteresowanie szkoleniami, bez których firmy mogą się chwilowo obejść. Rośnie natomiast popyt na edukację przydatną w kryzysie.
Tracą na znaczeniu zajęcia obliczone na rozwój standardowych kwalifikacji – pracowników działu księgowości, kontrolingu czy kadr.
Firmy redukują budżety na szkolenia, ale nie zmniejszają wydatków na edukację dotyczącą zarządzania ryzykiem, finansami, zmianą czy na kursy nastawione na wsparcie handlowców stosownie do wyzwań wynikających z obniżającej się wartości sprzedaży – wynika z analiz Polskiej Izby Firm Szkoleniowych.
Analitycy zapowiadają, że gospodarka będzie notować gorszą kondycję jeszcze przez wiele miesięcy. Oznacza to, że kłopoty obecnie doświadczane przez firmy nie są przejściowe. Przeciwnie, mogą jeszcze długo pogłębiać.
– Brak wprowadzenia zmian, nieudolne, połowiczne reformy czy nieopanowanie narastającego w firmie konfliktu na czas powodują, że kryzys traci swoje znaczenie informacyjne i zaczyna działać jak nowotwór – dokonuje w organizacji stopniowej destrukcji, która w pewnym momencie może być już nieodwracalna – mówi Grzegorz Turniak, prezes BNI Polska.
Firmy niekiedy nie potrafią trafnie zdiagnozować przyczyn narastającego w niej kryzysu. W konsekwencji nie wprowadzają na czas stosownych środków zaradczych, co prowadzi do pogłębiania się trudności. Chęć uniknięcia takiego scenariusza tłumaczy wzrost zainteresowania szkoleniami z zarządzania ryzykiem i zmianą, który jest obecnie notowany na rynku. Udział w szkoleniu pozwala w nowy sposób spojrzeć na przeżywany przez firmę kryzys jako na proces, nad którym można jednak zapanować.
Do 31 maja dorabiający do zasiłków i świadczeń przedemerytalnych muszą rozliczyć się z ZUS

Świadczenia przysługujące rolnikom, którzy przekazali gospodarstwo rolne w zamian za unijne renty strukturalne, są stałej wysokości i nie mogą być podwyższane, tak jak inne świadczenia wypłacane przez KRUS.