Z danych jednego z największych portali rekrutacyjnych pracuj.pl wynika, że największe zapotrzebowanie na specjalistów ds. windykacji zgłaszają nadal instytucje finansowe, w tym banki i specjalistyczne firmy windykacyjne oraz kancelarie prawne. Nowością jest jednak to, że do ich grona dołączają także przedsiębiorcy z innych branż, którzy chcą uporać się ze swoimi niesolidnymi płatnikami we własnym zakresie.

- Klienci są teraz w większym stopniu świadomi, że mogą się porozumieć z dłużnikiem w sposób polubowny - mówi Krzysztof Laba, wiceprezes zarządu kancelarii Statima.

Dlatego wiele firm decyduje sie obecnie na zatrudnienie własnego specjalisty od odzyskiwania długów.

- Na nasze ogłoszenie o rekrutacji windykatora odpowiedziało blisko 100 osób - mówi Lena Leśniewska ze szczecińskiej hurtowni kwiatów Floramor.

- Obecnie mamy do obsadzenia pięć stanowisk. Szukamy osób z wykształceniem prawniczym i ekonomicznym. Jednak większe znaczenie ma dla nas doświadczenie zawodowe kandydata. Jego umiejętności negocjacyjne, komunikatywność i szybkość działania - mówi Dariusz Przyłuski, prezes zarządu Eureka Finanse ze Szczecina.

Katarzyna Klebeerg ze Śląskiej Agencji Finansowej dodaje natomiast, że nowi pracownicy jej firmy, w zależności do którego działu trafią, biorą udział w szkoleniach m.in. ze skutecznego prowadzenia negocjacji z niesolidnym klientem.

Zarobki windykatorów wahają się w przedziale od 3,5 do 8 tys. zł netto.

8 tys. zł netto może zarobić windykator