Dłużnik, który nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań alimentacyjnych, bo nie ma pracy, jest kierowany przez gminę do zarejestrowania się w urzędzie pracy jako osoba bezrobotna lub poszukująca pracy. Następnie gmina występuje do powiatowego urzędu pracy o aktywizację zawodową niesolidnego rodzica.

- W pierwszej kolejności proponujemy takiej osobie konkretne oferty pracy, bo daje to największą gwarancję, że dłużnik ureguluje swoje należności - mówi Beata Płaczek, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Rudzie Śląskiej.

Dodaje, że jeżeli nie jest to możliwe, osoba niepłacąca alimentów bierze udział w spotkaniach z doradcą zawodowym, szkoleniach służących zdobyciu nowych kwalifikacji lub pracach interwencyjnych.

- Wielu naszych dłużników korzysta też ze świadczeń pomocy społecznej, dlatego znamy ich sytuację. W porozumieniu z urzędem pracy, uwzględniając częściowo ich potrzeby, organizowane są szkolenia - mówi Halina Szremska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zduńskiej Woli.

Dodaje, że spośród 400 podlegających gminie dłużników około 30 jest aktywizowanych zawodowo.

W większości przypadków takie próby nie są skuteczne.

- Zwykle urzędy pracy nie mają ofert zatrudnienia albo dłużnik odmawia zarejestrowania się lub podjęcia zatrudnienia, a prac interwencyjnych i robót publicznych jest w naszej gminie mało - mówi Pelagia Wudarczyk, dyrektor MGOPS w Końskich.

Zdaniem Czesławy Krasy, dyrektora OPS w Strzelcach Opolskich, nawet jeżeli dłużnik zarejestruje się jako bezrobotny, to potem notorycznie unika podjęcia pracy.

Zofia Szlęk-Paśko, kierownik wydziału świadczeń rodzinnych w Urzędzie Miasta w Łańcucie dodaje, że pracodawcy niechętnie chcą zatrudniać niepłacących alimenty, bo nie mają o nich dobrej opinii, a sami pracodawcy nie chcą mieć do czynienia z komornikami.

Na trudności związane z aktywizacją zawodową dłużników alimentacyjnych zwraca też uwagę Adam Lewicki, dyrektor PUP w Brodnicy.

- Dłużnicy mają wiele sposobów służących utrzymaniu ich dotychczasowej sytuacji. Często przekazują nam zaświadczenia lekarskie o przeciwwskazaniach do podejmowania zatrudnienia i nie przychodzą na spotkania z pośrednikami pracy - mówi Adam Lewicki.

Dodaje, że urzędy pracy nie dysponują takimi środkami dyscyplinującymi, które zmusiłyby niesolidnych rodziców do podjęcia zatrudnienia.

Taką możliwość mają natomiast same gminy. Robią to, jeżeli dłużnik odmawia zarejestrowania się, urzędzie pracy jako bezrobotny lub poszukujący pracy oraz bez uzasadnionej przyczyny odmawia przyjęcia propozycji pracy, wykonywania robót publicznych lub udziału w szkoleniach i stażach. Wtedy gmina składa wniosek do prokuratury o ściganie oraz drugi wniosek do starosty o odebranie prawa jazdy.

131,2 tys dłużników alimentacyjnych zarejestrowały gminy w IV kwartale 2008 r.