■ Z czego wynika poprawa sytuacji na polskim rynku pracy?

- Od dwóch lat na naszym rynku pracy zachodzą diametralne zmiany. Coraz częściej to firmy poszukują pracowników, a od 2004 roku w Polsce przybyło ponad 1,3 mln nowych miejsc pracy. Spowodowało to wzrost wskaźnika zatrudnienia o ponad 5 pkt proc. i znaczący spadek bezrobocia. Tak radykalnej poprawy nie odnotowywaliśmy od 1989 roku. Te pozytywne efekty wynikają zarówno z rosnącego eksportu, głównie do krajów UE, co powoduje wzrost produkcji w Polsce i przemian demograficznych. Mamy do czynienia z początkiem schodzenia z rynku pracy roczników wyżu demograficznego lat 50. i wchodzeniem na rynek pracy osób urodzonych w pod koniec lat 80., czyli roczników początku niżu demograficznego, który w praktyce trwa do dziś. Do tych dwóch czynników dochodzi jeszcze emigracja zarobkowa do innych krajów UE. Jednak w porównaniu z dwoma pierwszymi czynnikami ten ostatni ma mniejsze znaczenie.

■ A do jakiego poziomu spadnie wskaźnik bezrobocia w Polsce?

- Trudno się spodziewać, że bezrobocie nadal będzie tak szybko spadać. Jeśli tzw. bezrobocie naturalne w Polsce wynosi około 7-8 proc., liczbę bezrobotnych uda się może jeszcze w praktyce obniżyć o około 2-3 pkt proc. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że w tym zakresie rząd nie ma nic do zrobienia. Wręcz odwrotnie. Nowi ministrowie pracy i polityki społecznej oraz służby zatrudnienia mają dwa niezmiernie istotne zadania. Pierwsze z nich dotyczy przywrócenia na rynek pracy osób trwale z niego wykluczonych. Ich liczbę ocenia się w Polsce na około 800 tys. osób. W większości przypadków są to osoby, które w razie zastosowania aktywizującej polityki rynku pracy mogłyby podjąć pracę. Działania te muszą mieć jednak innowacyjny, a przede wszystkim indywidualny charakter. Idea indywidualnych kontraktów między bezrobotnym, urzędem pracy a pracodawcą nigdy w praktyce nie została wdrożona. Dzisiaj tradycyjne aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu jak masowe szkolenia z obsługi komputerów czy kursy księgowości nie przyniosą efektów. Muszą zostać zastąpione indywidualnymi ścieżkami wychodzenia z bezrobocia, w szczególności kierowanych do osób, które same nie poradzą sobie na rynku pracy. Pozostawienie ich samym sobie byłoby marnotrawieniem potencjału rozwojowego zarówno w wymiarze indywidualnym jak i ogólnogospodarczym. Wydaje się, iż w takim kierunku powinna iść idea solidarnej polityki społecznej.

■ A czy rząd powinien zachęcać emigrantów do powrotu do kraju?

- Tak. Drugim ważnym wyzwaniem jest zaprojektowanie nowoczesnej i elastycznej polityki obejmującej dwa wymiary. Pierwszy, ukierunkowany na zachęcanie Polaków pracujących za granicą do powrotu. Drugi natomiast - pozwalający uzupełniać niedobory na polskim rynku pracy obcokrajowcami. Pewne działania zostały już podjęte przez poprzedni rząd, ale było ich za mało i powstawały bez konsultacji z pracodawcami i przedstawicielami związków zawodowych, co nie wróży sukcesu. Nowy rząd powinien już na początku swego funkcjonowania rozpocząć dyskusję na temat doktryny polskiej polityki migracyjnej, której priorytetem powinno być uzyskanie pozytywnych efektów dla polskiego rynku pracy.

MACIEJ DUSZCZYK

doktor z Instytutu Polityki Społecznej UW

Jaka polityka społeczna dla Europy? Jaka polityka społeczna dla Polski? to tytuł konferencji organizowanej w ramach obchodów 30-lecia Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego. Partnerem merytorycznym konferencji jest AXA i fundacja Friedrich Ebert Stiftung, a Gazeta Prawna jest jej partnerem medialnym. Więcej: www.ips.uw.edu.pl