W lipcu tego roku na kontach przyszłych emerytów w OFE było 139,2 mld zł. To o 29,6 mld zł, czyli o 27 proc. więcej niż ZUS przekazał do funduszy. W październiku ubiegłego roku na kontach przyszłych emerytów była jednak wyższa kwota - 142,8 mld zł (o 47,3 mld zł, czyli o prawie 50 proc. więcej niż przekazał tam ZUS).

Tak duże pogorszenie wyników OFE wynika przede wszystkim ze złej koniunktury na warszawskiej giełdzie. W połowie października ubiegłego roku Warszawski Indeks Giełdowy wynosił ponad 64 tys. punktów. W lipcu tego roku zmniejszył się nawet do 37,5 tys. punktów.

Październikowe załamanie

W październiku 2007 r., czyli podczas rekordowych notowań na warszawskiej giełdzie, na rachunkach przyszłych emerytów w OFE było 142,8 mld zł. Natomiast od wprowadzenia reformy emerytalnej w 1999 roku ZUS przekazał do funduszy 95,5 mld zł. Do wspomnianego października OFE zarobiły dla swoich klientów 47,3 mld zł. Przyszli emeryci mieli wtedy na kontach w OFE o połowę więcej pieniędzy niż przekazali.

Proporcja między kwotą przekazanych składek a aktywami, jakimi dysponują fundusze, do października ciągle się poprawiała. Jeszcze w pierwszym i drugim roku reformy (lata 1999-2000), OFE miały mniej pieniędzy niż do nich wpłynęło. Na koniec 2000 roku aktywa wynosiły 9,5 mld zł, a ZUS przekazał im 9,9 mld zł. Dopiero w trzecim roku reformy sytuacja się poprawiła, a na koniec 2002 roku aktywa funduszy przekroczyły kwotę, jaką otrzymały od przyszłych emerytów. Z 28,1 mld zł przekazanych składek emerytalnych fundusze wypracowały aktywa w wysokości 31,6 mld zł. W kolejnych latach ta proporcja zdecydowanie i szybko się poprawiała. Na koniec 2005 roku w aktywach funduszy było o 34,8 proc. więcej pieniędzy niż przekazał tam ZUS. Na koniec 2006 roku już o 45,6 proc., a w październiku 2007 roku o 49,5 proc. więcej.

Fatalne dziewięć miesięcy

Zarówno dla zarządzających aktywami OFE, jak i dla przyszłych emerytów najgorsze było ostatnie dziewięć miesięcy. W tym czasie ZUS przekazał do OFE 14,12 mld zł, a mimo to aktywa funduszy zmniejszyły się o 3,56 mld zł. Przyszli emeryci stracili więc prawie 18 mld zł z zysków, jakie wcześniej wypracowały dla nich fundusze. Stało się tak głównie za sprawą złej sytuacji na warszawskie giełdzie. Na koniec października 2007 r., czyli w miesiącu, w którym warszawskie indeksy biły rekordy, w aktywach OFE w akcjach ulokowane było 52,59 mld zł. W lipcu tego roku ich wartość zmniejszyła się do 39,99 mld zł (mniej o 12,6 mld zł).

Ze względu na to, że już wkrótce pierwsze osoby zaczną pobierać część swoich emerytur z II filara, należałoby im umożliwić różne możliwości inwestycyjne w OFE.

- Obecna sytuacja zdecydowanie potwierdza konieczność wprowadzenia tzw. wielofunduszowości. Rozsądnym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie czterech funduszy o różnym profilu ryzyka, dostosowanym do wieku ich członków - mówi Michał Szymański, wiceprezes Commercia Union PTE.

Dodaje, że inne inwestycje powinny znajdować się w portfelu funduszu, do którego należą osoby młode, z perspektywą oszczędzania przez 30 lat, a inne w przypadku osób, które już za rok będą potrzebowały środków na emeryturę.

- W przypadku osób młodych większy udział powinny mieć inwestycje bardziej ryzykowne, ale o wyższej oczekiwanej stopie zwrotu, jak np. akcje, private equity, obligacje przedsiębiorstw. Im bliżej przejścia na emeryturę, tym więcej powinno być inwestycji bezpiecznych, np. obligacji rządowych, a mniej np. akcji - mówi Michał Szymański.

Ile funduszy

Opracowanie na ten temat przygotowała już Komisja Nadzoru Finansowego. Proponuje ona stworzenie trzech typów funduszy. Jeden z ich mógłby odpowiadać obecnej skali ryzyka. Kolejny (przeznaczony dla młodych) byłby bardziej liberalny inwestycyjnie. Natomiast dla osób na kilka lat przed emeryturą polegałby na ostrożnym lokowaniu składek.

KNF zakłada, że domyślnie członkowie OFE będą przypisywani do funduszu o średnim profilu ryzyka. Nie wiadomo jednak, jak uregulować kwestie zmiany funduszu. Dyskusyjną kwestią byłoby np. zakazanie wyboru najbardziej agresywnych funduszy klientom zbliżającym się do wieku emerytalnego. Z jednej strony to szansa na wyższe stopy zwrotu. Z drugiej jednak to systemowe ryzyko. Osoby, które mają bowiem małe środki na koncie, do końca będą chciały je pomnażać w sposób możliwie ryzykowny. A jeśli nie udałoby się im to mieliby zagwarantowaną minimalną emeryturę.

Nadzór finansowy proponuje także, żeby na wzór Szwecji wprowadzić możliwość podziału składki między kilka subfunduszy, co jest jednak rozwiązaniem bardziej skomplikowanym dla PTE i ZUS. Także sami klienci mieliby większe problemy z wyborem strategii. Na razie nie wiadomo, jakie rozwiązanie wybierze rząd.

- Myślimy o uruchomieniu tzw. funduszy B, ale obecnie musimy dokończyć prace nad wypłatami emerytur z OFE - mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Oznacza to, że przyszli emeryci nie będą mieli możliwości wyboru sposobu inwestowania ich pieniędzy od stycznia 2009 r.