W swoim apelu Duda podkreślił, jak ważna dla związku jest wysoka frekwencja podczas manifestacji. W przeciwnym razie - napisał - "wyślemy rządzącym sygnał, że nie muszą się z nami liczyć i że wszystko im wolno; że zgadzamy się na niskie zarobki, głodowe emerytury i ograniczenie praw pracowniczych".

"Demonstracja w Warszawie powinna być ostatnim, bardzo ostrym ostrzeżeniem dla tego rządu" - uważa Duda. Manifestacja organizowana jest przez Komisję Krajową "Solidarności" w ramach kampanii "Godna praca - godna emerytura". Według organizatorów, w stolicy spodziewanych jest kilkadziesiąt tysięcy związkowców.

"Chęć udziału w proteście zgłasza coraz więcej komisji zakładowych"

Zdaniem przedstawicieli śląsko-dąbrowskiej "S", chęć udziału w proteście zgłasza coraz więcej komisji zakładowych. Pojadą m.in. górnicy oraz kilkuset hutników. Jerzy Goiński z "S" koncernu hutniczego ArcelorMittal uważa, że polscy związkowcy powinni brać przykład ze związków w Europie Zachodniej. "Tam na manifestacje do stolicy przyjeżdża po 100 tys. osób. Nieobecni nie mają racji" - ocenił.

Podczas demonstracji, która odbędzie się w przeddzień rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, związkowcy z "S" będą m.in. domagać się "poszanowania praw pracowniczych i związkowych, godnych emerytur, rezygnacji z pomysłu podwyższenia wieku emerytalnego, podwyżek wynagrodzeń, właściwej ochrony socjalnej oraz poprawy dialogu społecznego".

Manifestacja ma też - według przedstawicieli "S" - zwrócić uwagę, że "praca bezpieczna i godziwie wynagradzana jest warunkiem rozwoju pracownika, jego godnego życia, godnej emerytury oraz trwałego wzrostu gospodarczego".