• Za działania, które zawyżają sprzedaż leków refundowanych, lekarzowi grozi kara pozbawienia wolności nawet do pięciu lat
  • Lekarze są zdezorientowani, bo nie wiedzą, jak interpretować nowe przepisy
  • Z danych NFZ wynika, że tylko w tym roku co szósta recepta była wypisana w sposób niewłaściwy

ANALIZA

Od ubiegłego miesiąca przepisy antykorupcyjne, ograniczające zawyżanie sprzedaży leków refundowanych przez NFZ, dotyczą także lekarzy. Do tej pory obejmowały jedynie przedstawicieli rynku farmaceutycznego. Lekarze nie mogą żądać i przyjmować nieuzasadnionych korzyści majątkowych, które mogą wpłynąć na to, że zaczną przepisywać większą liczbę recept na konkretny lek. Grozi im za to nawet do pięciu lat więzienia.

Eksperci zarzucają jednak nowym przepisom wyjątkową ogólnikowość. Lekarze nie wiedzą, jakie działania są zabronione, a jakie nie podlegają karze. Sam resort zdrowia nie jest pewny, jakich działań lekarzy dotyczą nowe przepisy.

Lekarz na procencie

Artykuł 63a ust. 2 znowelizowanej ustawy z 29 września 2007 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. nr 166, poz. 1172) stanowi, że lekarz nie może żądać lub przyjmować nieuzasadnionej korzyści majątkowej dla siebie lub osoby trzeciej w zamian za wykonanie lub powstrzymanie się od obowiązku służbowego, który prowadzi od zwiększenia poziomu sprzedaży leków lub wyrobów medycznych podlegających refundacji ze środków publicznych. Przepis ten ma wyeliminować niewłaściwe zachowania lekarzy, którzy w zamian za uzyskanie pewnych korzyści materialnych (np. drogie wyjazdy zagraniczne, wyjazdy integracyjne, które nie mają nic wspólnego z dokształcaniem się) wypisują recepty na określone lekarstwa. Dotyczy to również sytuacji, w której lekarz ordynuje dany lek i następnie wskazuje, aby był on realizowany w konkretnej aptece. Dzięki temu zwiększa jej obrót.

- Artykuł 63a ust. 2 ustawy zdrowotnej zapobiegać ma również wypisywaniu recept na nazwiska nieistniejących pacjentów - tłumaczy Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.

Niejasne przepisy

Z takim zdaniem nie zgadzają się jednak lekarze.

- Przecież wypisywanie leków w sposób nieuczciwy nie należy do zakresu obowiązków lekarza, ale jest zwyczajnym wyłudzeniem i nadużywaniem uprawnień - mówi Tomasz Korkosz, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Lekarze obawiają się, że również uczestnictwo w konferencjach organizowanych i często sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne zostanie potraktowane jako działanie korupcyjne, którego celem może być zwiększenie sprzedaży konkretnego preparatu. Bolesław Piecha, wiceminister zdrowia, mówi jednak, że aby lekarz został pociągnięty do odpowiedzialności karnej, muszą zachodzić określone przesłanki.

- Po pierwsze, musi wystąpić korzyść, po drugie, jej przyjęcie musi mieć wpływ na działanie lekarza. Dla sądu najważniejsze będzie wykazanie, że lekarz wypisywał zawyżoną liczbę recept na dany lek, bo wiązało się to z osiągnięciem jakiejś korzyści majątkowej - uważa Bolesław Piecha.

Zdaniem ekspertów, z artykułu 63a ust. 2 wynika, że zakaz przyjmowania korzyści majątkowych dotyczy wyłącznie wykonania lub powstrzymania się lekarza od pewnych czynności służbowych. To, zdaniem prawników, nie musi być tożsame z doprowadzeniem do nadużyć. Są przecież sytuacje, w których pacjent, wprowadzając lekarzy w błąd, ale nie wręczając im żadnej korzyści majątkowej, wyłudza kilka recept na ten sam lek.

Nieuzasadniona korzyść

Nie jest również jasne sformułowane w nowym przepisie pojęcie nieuzasadnionej korzyści majątkowej.

- Wzbudza ono wątpliwości, bo taka definicja nie istnieje w prawie. W przepisach karnych jest jedynie mowa o korzyści majątkowej - mówi Bożena Langner, główny specjalista ds. legislacji w Biurze Legislacyjnym Senatu.

Powstaje więc pytanie, jak interpretować pojęcie nieuzasadnionej korzyści majątkowej.

- Wydaje się, że nieuzasadnione to te, które nie wynikają z uczciwej konkurencji i przy zachowaniu dobrych obyczajów - mówi radca prawny Jan Wojciszke z kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy, oddział w Gdańsku.

- Stwarza to podstawy do bardzo różnych interpretacji prawa - dodaje Bożena Langner.

Co do skuteczności działania nowych przepisów wątpliwości mają zarówno prawnicy, jak i sami lekarze. Zdaniem Tomasza Korkosza, nie przyczynią się one do wykrycia większej liczby nieuczciwych lekarzy.

- Do sądów trafią jedynie sprawy konfliktowe, np. między lekarzami i aptekarzami oraz między lekarzami i firmami farmaceutycznymi. W konsekwencji omawiane przepisy będą stosowane rzadko - uważa Jan Wojciszke.

Recepta była, wizyta nie

Narodowy Fundusz Zdrowia od kilku lat przeprowadza kontrolę lekarzy, których podejrzewa, że swoim działaniem zawyżają poziom sprzedaży leków.

Z najnowszych danych NFZ wynika, że w I półroczu tego roku przeznaczył on 4,8 mld zł na refundację leków. 773 mln zł z tej kwoty zostało wydane niewłaściwie. Oznacza to, że lekarze muszą zwrócić do NFZ pieniądze z refundacji zakwestionowanych recept.

Tylko w województwie lubelskim jeden specjalista psychiatria wypisał w sposób nieuzasadniony recepty na 158 różnych leków. W ten sposób wyłudził z Funduszu ponad 33 tys. zł. W przypadku innego lekarza (specjalista chorób wewnętrznych) z województwa warmińsko-mazurskiego, NFZ zakwestionował przepisane przez niego recepty na łączną kwotę ponad 150 tys. zł.

Do najczęstszych nieprawidłowości ujawnionych przez Fundusz podczas kontroli dotyczących przepisywania recept przez lekarzy należy m.in. brak historii chorób pacjentów. Innym nadużyciem jest wypisanie recepty osobom, które nie były u lekarza.

4,8 mld zł przeznaczył NFZ na refundację leków w I półroczu tego roku

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl