Zmiana prawa Rząd chce, aby w przyszłym roku płaca minimalna wyniosła 1126 zł. Jednocześnie ma ona przestać być podstawą wyliczania wielu świadczeń.

Obecnie płaca minimalna wynosi 936 zł. Stanowi to ok. 37 proc. przeciętnej płacy. Podwyżka w zapowiadanej przez rząd wysokości oznacza, że w przyszłym roku pensja minimalna stanowić będzie już ok. 40 proc. przeciętnej płacy.

Podwyższenie minimalnego wynagrodzenia rodzi skutki dla budżetu państwa, ponieważ jej kwota jest podstawą wyliczania wielu świadczeń finansowanych z budżetu państwa, np. świadczeń związanych z refundacją zatrudnienia bezrobotnego przy pracach interwencyjnych. Ministerstwo Pracy wstępnie szacuje, że koszt zmiany dla budżetu to 23 mln zł. Rząd będzie chciał ten koszt zmniejszyć poprzez nowelizację tych przepisów, w których podstawą wyliczenia świadczeń jest minimalne wynagrodzenie.

- Dziś niepotrzebnie wiele elementów jest powiązanych z płacą minimalną. Zamierzamy od tego odejść - zapowiedział Przemysław Gosiewski. Jego zdaniem, przepisy o służbie zastępczej oraz dotyczące pracy więźniów będą jednymi z pierwszych nowelizowanych pod tym kątem.

Pracodawcy niechętnie przyjmują zapowiedzianą przez wicepremiera wysokość podwyżki płacy minimalnej. Uważają i taką propozycję zgłosili na forum Komisji Trójstronnej, że powinna ona wynosić 1000 zł brutto.

- Podwyżka do 1126 zł może oznaczać utratę pracy dla tych najniżej wykwalifikowanych, bo być może nie będzie się opłacało ich zatrudniać - mówi wiceprezes Business Centre Club Zbigniew Żurek.

Z kolei związki zawodowe z zadowoleniem przyjmują propozycję rządu.

- To krok w dobrym kierunku, tego się domagaliśmy - powiedział przewodniczący NSZZ Solidarność Janusz Śniadek. Solidarność domaga się zresztą, by minimalne wynagrodzenie stanowiło 68 proc. przeciętnej płacy.

W związku z tym, że partnerzy społeczni nie doszli do porozumienia w sprawie wysokości płacy minimalnej w przyszłym roku, jej wysokość do 15 września ustali Rada Ministrów w rozporządzeniu.

JUSTYNA WOJTECZEK

justyna.wojteczek@infor.pl