Z kolei doradca prezydenta ds. zdrowia Anna Gręziak uważa, że "rząd nie czuje się zobowiązany do prowadzenia dialogu".

Jak zaznaczyła, nie chce mówić o "arogancji władzy", ale poszczególnych posłów koalicji. "Ja bym powiedziała o komisji zdrowia bliżej. (...) W komisji, w której uczestniczę i widzę absolutną butę, niechęć do strony społecznej, jak również arogancję tych osób, może nie wszystkich, ale kilka osób niestety psuje wizerunek koalicji rządzącej" - mówiła w środę Kaczmarska w radiu TOK FM.

Jej zdaniem, nigdy wcześniej nie zdarzyła się sytuacja, w której "uwagi odnośnie zapisów w ustawie nie były w jakikolwiek sposób konsultowane". "A niestety, w tej chwili w Sejmie nie ma tego" - dodała.

"W związku z tym nasza obecność w komisji zdrowia, mimo że pani minister prosiła (...) stronę społeczną o powrót do dialogu, powrót do komisji zdrowia i próbę pracy - niewiele to zmieniło tak naprawdę. Byliśmy, ale niewiele można było dalej powiedzieć" - podkreśliła.

Na pytanie, czy dialog społeczny przebiega gorzej niż w poprzedniej kadencji Sejmu, Kaczmarska odpowiedziała: "w samym ministerstwie zdrowia myślę, że nie, chociaż też były uwagi. Ale w Sejmie tak - zdecydowanie gorzej".

Jej zdaniem, wtorkowe spotkanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego z przedstawicielami zawodów medycznych nie miało "puenty". "Pan prezydent wysłuchał tylko naszych uwag. Głównie dotyczyły formy dialogu i druga część - części merytorycznej. I właściwie decyzję podejmie pan prezydent, co nie znaczy, że ona będzie akurat satysfakcjonująca stronę społeczną" - dodała.

Jak podkreśliła, "żadna ze stron, z czynników społecznych nie wnosiła, nie prosiła pana prezydenta o weto".

"Chcielibyśmy wrócić do tych ustaw i myślę, że wszystko jest na dobrej drodze" - dodała. Jej zdaniem, ponieważ projekty ustaw dotyczących opieki zdrowotnej proponowane przez rząd są "dopiero po pierwszym czytaniu", to "jeszcze jest gra w toku".

Grzęziak: "rząd nie czuje się zobowiązany do prowadzenia dialogu"

Zdaniem doradcy prezydenta ds. zdrowia Anny Gręziak, która także była gościem TOK FM, problem polega na tym, że "rząd nie czuje się zobowiązany do prowadzenia dialogu". Gręziak uważa, że "myślą przewodnią" wtorkowego spotkania z prezydentem jest uznanie konieczności zmian w proponowanych projektach ustaw".

Chodzi o zapis, aby "ewentualne przekształcenia w spółki nie były obowiązkowe", a także aby pojawiły się "jakieś gwarancje zatrudnienia w tych nowotworzonych zakładach dla dotychczasowych pracowników i jakiekolwiek gwarancje pracownicze" - dodała.

Po trzecie, jak dodała Gręziak, chodzi o projekt mówiący o pracownikach zakładów opieki zdrowotnej, który mówił o "szczególnych uprawnieniach pracowników zakładów opieki zdrowotnej". Jednak "w trakcie prac w komisji jakiekolwiek szczególne uprawnienia znikły z tych zapisów, zmienił się również tytuł tej ustawy", teraz "nie ma tam mowy już żadnych tam szczególnych uregulowaniach" - podkreśliła.

Na pytanie, czy gdyby ustawy proponowane przez rząd "przeszły" w obecnym kształcie, to prezydent je zawetuje, odpowiedziała: "mam nadzieję, że tak".