zaloguj się do e-DGP
statystyki

Dyżur w firmie nie zawsze będzie płatny

skomentuj

Podwładni będą pracować nawet 65 godz. tygodniowo, jeśli się na to zgodzą, a szef zapewni im odpowiednie warunki. Pracownik otrzyma pensję tylko za ten czas, w którym podczas dyżuru wykonuje pracę. Mimo że pracownik będzie dyżurował w siedzibie firmy, nie zawsze będzie mu to zaliczane do czasu pracy.

Pracodawcy za zgodą podwładnych będą mogli wydłużać tygodniowy wymiar czasu pracy do 60, a nawet 65 godz. Tak wynika z projektu nowelizacji Dyrektywy nr 2003/88/WE dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy. UE chce też, aby dyżur pracowniczy dzielił się na część aktywną, w czasie której podwładny musiał pracować, oraz nieaktywną, gdy pozostawał co prawda w dyspozycji szefa, ale nie wykonywał obowiązków. Pierwsza zaliczana będzie do czasu pracy, a więc będzie przysługiwać za nią wynagrodzenie. Druga już nie.

Różne dyżury

- Tak naprawdę w przypadku przepisów dotyczących dyżuru to UE dostosowała się do naszych przepisów - mówi Arkadiusz Sobczyk, radca prawny i właściciel Kancelarii Arkadiusz Sobczyk i Współpracownicy.

Podkreśla, że zgodnie z art. 1515 par. 2 kodeksu pracy czas dyżuru wlicza się do czasu pracy, tylko jeżeli w jego trakcie pracownik wykonywał pracę. Polskie przepisy są więc zgodne z projektowanym podziałem dyżuru. Problemem jest jednak to, że takie przepisy są niezgodne z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. W sprawie Jaeger ETS orzekł, że czas dyżuru medycznego powinien być w całości wliczany do czasu pracy, o ile lekarz zobowiązany jest przebywać na terenie szpitala i to nawet jeśli podczas dyżuru może odpoczywać.

Chcąc dostosować krajowe przepisy do orzecznictwa ETS, rząd przygotował już nawet projekt nowelizacji k.p., zgodnie z którym każdy dyżur świadczony w siedzibie firmy miał być wliczany do czasu pracy. Trafił do Sejmu, ale w lipcu trafiła tam też autopoprawka, która wyeliminowała z niego ten przepis. To efekt zawartego przez kraje UE w czerwcu porozumienia w sprawie zmian w dyrektywie o czasie pracy.

- Zmienią one linię orzeczniczą ETS. Dostosowywanie krajowych przepisów do obecnego orzecznictwa straciło więc sens - tłumaczył Radosław Mleczko, wiceminister pracy i polityki społecznej.

A pracownicy stracili podstawę, która ułatwiała im dochodzenie przed ETS prawa do uznania, że każdy dyżur w miejscu pracy jest czasem pracy, nawet jeśli prawo krajowe stanowiło inaczej.

Lekarze po staremu

Projekt dyrektywy nie zobowiązuje wszystkich krajów UE do uznania, że każda nieaktywna część dyżuru nie jest wliczana do czasu pracy. W prawie krajowym państwo może wprowadzić przepisy, zgodnie z którym także ta część dyżuru, w trakcie której pracownik nie wykonywał obowiązków, będzie czasem pracy.

W Polsce rozwiązanie takie przyjęto w przypadku dyżuru medycznego. W obawie przed falą pozwów lekarzy do ETS (precedensem była sprawa Jaeger), Sejm znowelizował ustawę z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (t.j. Dz.U. z 2007 r. nr 14, poz. 89). Od stycznia tego roku dyżur medyczny świadczony w szpitalu jest zawsze wliczany do czasu pracy. Podział na aktywną i nieaktywną część dyżuru nie będzie dotyczył więc lekarzy, chyba że rząd przygotuje kolejną nowelizację ustawy o ZOZ i wyeliminuje z niej obecnie obowiązujące rozwiązanie. Tego obawia się środowisko lekarskie.

- Państwa UE muszą implementować dyrektywy i może być to pretekst do zmiany ustawy o ZOZ - mówi Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Zapewnia, że lekarze nie zgodzą się na ewentualną zmianę.

Zmiany w unijnej dyrektywie mogą też ograniczyć wydłużanie, za zgodą lekarzy, ich czasu pracy na podstawie tzw. klauzul opt-out. Obecnie, zgodnie z interpretacją Państwowej Inspekcji Pracy, mogą oni pracować nawet 78 godz. w tygodniu w okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym czterech miesięcy. Tymczasem zgodnie z projektem dyrektywy, maksymalne wydłużenie tygodniowego czasu pracy nie może przekroczyć 65 godz.

- Wydaje się, że ten nowy limit może dotyczyć lekarzy - mówi prof. Krzysztof Rączka z Uniwersytetu Warszawskiego.

Szpitale, które korzystają z pracy lekarzy w wyższym wymiarze, mogą więc mieć kłopoty kadrowe.

Możemy dłużej pracować

Z projektu unijnej dyrektywy wynika, że możliwość wydłużenia tygodniowego wymiaru czasu pracy z obecnych 48 godz. do 60 lub nawet 65 godzin (w maksymalnie sześciomiesięcznym okresie rozliczeniowym) będzie dotyczyć wszystkich pracowników. Państwa członkowskie będą mogły wprowadzić takie rozwiązania do prawa krajowego.

- Dzięki temu firmy łatwiej dostosują organizację pracy do swoich potrzeb. A pracownicy będą chronieni, bo bez ich zgody czas pracy nie zostanie wydłużony - mówi Krzysztof Rączka.

Zgoda taka będzie corocznie odnawiana. W ciągu trzech pierwszych miesięcy jej obowiązywania pracownik będzie miał prawo wycofać ją ze skutkiem natychmiastowym. Odmowa pracy w wydłużonym wymiarze lub cofnięcie zgody nie będzie mogło narażać pracownika na żadne negatywne skutki. Firmy mogą jednak wykorzystywać nowe przepisy i zmuszać pracowników do wydłużania czasu pracy.

Pracodawcy, którzy wprowadzą tzw. klauzulę opt-out, będą musieli prowadzić odpowiednią dokumentację.

- Już teraz wszyscy pracodawcy muszą prowadzić ewidencję czasu pracy. Możliwie jednak, że po wydłużeniu tygodniowego czasu pracy będą musieli prowadzić dodatkową dokumentację - mówi Arkadiusz Sobczyk.

Rząd zdecyduje

W Polsce będzie można wydłużać tygodniowy wymiar czasu pracy nawet do 65 godz., jeśli znowelizowany zostanie kodeks pracy. Zgodnie z obecnymi przepisami w jednym tygodniu podwładni mogą przepracować 40 godz., a z godzinami nadliczbowymi 48 godz.

Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, zapowiedziała, że jakakolwiek rządowa zmiana w k.p. musi być wynegocjowana z partnerami społecznymi w Komisji Trójstronnej. Na ewentualne wydłużenie wymiaru czasu pracy musieliby się zgodzić pracodawcy i związki.

Resort pracy nie wyklucza jednak takiej możliwości. Wydłużenie nie musi przecież wiernie odzwierciedlać przepisów dyrektywy. Maksymalny tygodniowy czas pracy mógłby np. wynosić mniej niż 65 godz., a sama możliwość jego wydłużenia może dotyczyć tylko części pracowników (np. tych, którzy pracują na czas nieokreślony).

Komentarze: 16

  • 1: Homosovieticus z IP: 195.117.203.* (2008-07-28 07:56)

    Inaczej mówiąc 20 lat po upadku straszaka komunistycznego dokręcamy śrubę niewolnictwa. A miało być lepiej. Dla kogo?

  • 2: jw. z IP: 195.117.203.* (2008-07-28 08:02)

    A gdzie wydłużenie wieku emerytalnego do 85 l., żeby mieć gwarancję, żenikt nie dożyje? ZUS musi budowac nowe jescze ładniejsze biurowce. Poza tym, zlikwidować wolne soboty i urlopy - tak na rocznicę "sierpnia 80" - "by żyło sie lepiej towarzysze solidaruchy!!!

  • 3: zatrudniam i jestem zatrudniona z IP: 212.14.6.* (2008-07-28 08:18)

    niewierze w humanitarne zastosowanie tego przepisu w Polsce. Opcja "pracownik może sie nie zgodzić na wydłużony czas pracy" nie wchodzi w rachubę. Pracodawca wymusi na pracowniku 65 tygodniowy czas pracy. Cześć pracujących w Polsce może się obrazi i odejdzie do innej pracy ale znaczna część nadal (niestety) nie będzie walczyć o swoje prawa i będzie się zgadzać na pracę byle tylko utrzymać zatrudnienie. W firmach mobbing jest na porządku dziennym. Tylko to nie jest mobbing jawny. O tym sie nie mówi. Chodzi mi też o niewykształconych oraz starszych wiekowo pracowników, dla których rynek pracy jest dyskryminujący. Poza tym nie wiem czy pracodawcy zdają sobie sprawę ze prócz wydłużenia godzin pracy trzeba też mieć uzasadnienie na to wydłużenie. W handlu na pewno będą nadużycia. Ci ludzie teraz pracują 7 dni w tygodniu. W biurze (oczywiście zależy od charakteru branży) - nie wyobrażam sobie po co wydłużać godziny pracy. trzeba tym pracownikom dać coś do roboty przecież :) pozdrawiam

  • 4: Rysio z IP: 82.160.204.* (2008-07-28 09:07)

    U nas jak zwykle, z frazesami na ustach, walcząc o "świetlaną przyszłość ojczyzny" - kombinujemy jak dłużej poleżeć nic nie robiąc.Inni w tym czasie pracują budując swoje bogactwo. Czyli normalnie.

  • 5: Tommi z IP: 62.87.254.* (2008-07-28 11:44)

    "Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Zapewnia, że lekarze nie zgodzą się na ewentualną zmianę." Jednocześnie chętnie skorzystają z tej dyrektywy by obniżyć sobie limit godzin do 65. Czyli znów grupa "ponad prawem". Bez kas fiskalnych, bez odpowiedzialności zawodowej czy prawnej. Tak dalej a będziecie lubiani jak starożytni poborcy podatkowi.

  • 6: leo z IP: 89.231.179.* (2008-07-28 13:43)

    No to mamy nowoczesne niewolnictwo. Jak pracownik się nie zgodzi won. O płacy to nic? Młodzi którzy tak zaczną pracować nie powinni odkładać na emeryturę bo nie dociągną do niej. Popierajmy zatem jeden z najlepszych systemów demokrację gdzie podobno wszyscy mają być równi. Marks z Engelsem zaznali tej demokracji dlatego wymyślili komunizm, który bardziej dbał o robola, ale musiałl zostać zniszczony przez reprezentantów lepszego. Przecież to można zwariować? Muszę zacząć chyba zapisywać te dobrodziejstwa jakimi mnie obdarza rząd aby przed wyborami odczytać je sobie i z pełnym przekonaniem móc się odwdzięczyć.

  • 7: macie nowoczesna UE i jej niewolnictwo z IP: 83.7.194.* (2008-07-28 14:19)

    oto cuda cudaka Tuska. Chcieliscie usluzego neoliberala UE, to macie. To bylo z gory wiadomym , co beda robic krwiopijcy z ludzmi, ale chyba nie ich doczekanie, aby paniskom ktos robil za darmo, bo tak sobie sami ustala...

  • 8: morsik z IP: 195.117.24.* (2008-07-28 14:29)

    wybraliscie Unię tylko dlatego, żebyście mogli jeździć bez paszportow. Nie zastanawialiście się nad innymi jej aspektami. To teraz pojeździcie sobie po fajerancie !!!

  • 9: realista z IP: 83.14.75.* (2008-07-28 14:58)

    Cały świat pracuje dłużej i taka jest tendencja. Tylko u nas najchętniej pracowano by po 30 godzin tygodniowo, przy 26 dniach płatnego urlopu i innych zdobyczach socjalizmu. Byle tak dalej, a za 20 lat będziemy jeździć na saksy do Azji ...

  • 10: aka z IP: 213.77.51.* (2008-07-28 15:16)

    nie widzi się ludzi tylkio zyski i dlatego tak sie postępuje, wychodzi właściciel firmy,że ja jadę na wypoczynek ,a ty pracuj" przerwę masz lub nie na sniadanie tuylko jak osoba niżzsej kategorii a wprowadzenie tej ustawy to większe upodlenie praciownika przez pracowawce i tak "jurnego" i płaczącego krokodylowymi łzami" w celu kupienia jeszcze bardziej luksusowego auta, domu lub innej nowości

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy zmiany w prawie budowlanym idą Twoim zdaniem w dobrą stronę?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter