Do 21 lipca 2007 r. użytkownicy programu Płatnik w kontaktach z ZUS korzystali jedynie z podpisu elektronicznego, który otrzymywali bezpłatnie na dyskietce za pośrednictwem ZUS z centrum certyfikacji Certum Unizeto. Obecnie mogą posługiwać się dwoma rodzajami podpisów - dotychczasowym oraz bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym kwalifikowanym certyfikatem. Od 21 lipca przyszłego roku pierwszy z wymienionych podpisów nie będzie już mógł być stosowany.

Zmiana ta wynika z ustawy z 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (Dz.U. nr 64, poz. 565 z późn. zm.).

- Bezpieczny podpis elektroniczny weryfikowany przy użyciu kwalifikowanego certyfikatu powoduje takie same skutki prawne, jak podpis złożony własnoręcznie, którego autentyczność jest potwierdzana. Przyjmuje się, że złożyła go osoba posiadająca dany certyfikat - wyjaśnia Remigiusz Kaszubski, ekspert ze Związku Banków Polskich.

Firma pragnąca korzystać z bezpiecznego podpisu elektronicznego musi otrzymać specjalny klucz. Prawo do jego wydawania mają obecnie tylko trzy podmioty: Unizeto Technologies, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych oraz Krajowa Izba Rozliczeniowa. Funkcję głównego urzędu certyfikacji dla infrastruktury bezpiecznego podpisu elektronicznego w Polsce pełni Narodowe Centrum Certyfikacji (NCC) działające w Narodowym Banku Polskim. Wytwarza ono i wydaje zaświadczenia certyfikacyjne oraz publikuje listy wydawanych i unieważnionych zaświadczeń certyfikacyjnych.

Jak wyjaśnia Przemysław Kuk, rzecznik prasowy Narodowego Banku Polskiego bezpieczny podpis elektroniczny wydawany jest tylko osobom fizycznym.

- Nie ma jeszcze elektronicznej pieczęci przedsiębiorcy. Powoduje to, że pracodawca musi wykupić certyfikaty dla wszystkich osób upoważnionych do kontaktów z ZUS. Osoby te będą wówczas posiadać karty kryptograficzne, uprawniające do korzystania z bezpiecznego podpisu elektronicznego. Jeśli któraś z nich odejdzie z pracy, pracodawca będzie musiał kupić nową kartę - mówi Remigiusz Kaszubski.

Według niego ustawodawca zupełnie niepotrzebnie wprowadził przymus stosowania wyłącznie bezpiecznego podpisu elektronicznego. Są bowiem różne formy zabezpieczenia dokumentów, wykorzystujące technikę kryptograficzną, które gwarantują bezpieczeństwo przesyłanej informacji.

Osoba, która będzie chciała korzystać z bezpiecznego podpisu elektronicznego, będzie musiała kupić specjalny zestaw do składania podpisów elektronicznych. W jego skład wchodzą najczęściej: karta kryptograficzna, czytnik karty, oprogramowanie do zarządzania kartą, oprogramowanie do podpisywania i weryfikacji podpisu. Zakup certyfikatu wiąże się też z koniecznością potwierdzenia podpisu (tożsamości) albo w punkcie rejestracji, albo u notariusza. Korzystanie z bezpiecznego podpisu elektronicznego będzie więc związane z wydatkami.

- Koszt przygotowania jednego stanowiska dla osoby mającej prawo do korzystania z bezpiecznego podpisu elektronicznego wynosi około 500 zł - wyjaśnia Tomasz Kulisiewicz, ekspert Stowarzyszenia Komputer w Firmie.

Jak nas poinformowano w ZUS, są już prowadzone prace, których celem jest zapewnienie obsługi bezpiecznego podpisu elektronicznego w Kompleksowym Systemie Informatycznym. Jednak z racji tego, że podpis ten ma znacznie szersze zastosowanie i będzie wykorzystywany nie tylko w kontaktach z ZUS, Zakład nie będzie partycypował w finansowaniu zakupu certyfikatów dla płatników składek.

Osoby posiadające zestawy do bezpiecznego podpisu elektronicznego za jego pomocą będą mogły kontaktować się bowiem również z urzędami skarbowymi, bankami, Krajowym Rejestrem Skazanych czy jednostkami samorządowymi. Od 1 maja 2008 r. na podstawie ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących działania publiczne instytucje te będą zobowiązane do uruchomienia tzw. elektronicznych skrzynek podawczych. W ZUS elektroniczny urząd podawczy funkcjonuje już od czerwca tego roku, dzięki niemu osoby dysponujące bezpiecznym podpisem elektronicznym mogą składać przez internet wnioski do ZUS.

Na razie zainteresowanie takim sposobem podpisywania dokumentów jest małe. Według Tomasz Kulisiewicza obecnie korzysta z niego około 10 tys. osób. Najczęściej wykorzystują go pracownicy banków w obrocie międzybankowym, biura maklerskie oraz duże instytucje publiczne, takie jak KRUS.

BoŻena Wiktorowska

bozena.wiktorowska@infor.pl