Narodowy Fundusz Zdrowia zamierza uporządkować szpitalne kolejki pacjentów oczekujących na najbardziej deficytowe zabiegi - zapowiada Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ.

Stanie się tak m.in. dlatego, że mimo iż świadczeniodawcy są od kilku już lat zobowiązani do ich oficjalnego i przejrzystego prowadzenia, wciąż nie udało się ograniczyć procederu przesuwania lub dopisywania do nich pacjentów na podstawie nieformalnych decyzji np. ordynatorów. Ma też w końcu zacząć działać system identyfikacji numerów PESEL pacjentów oczekujących w kolejkach. Ponadto NFZ planuje określenie maksymalnego czasu oczekiwania na niektóre zabiegi. Ma to doprowadzić do polepszenia w dostępie do świadczeń medycznych i wyeliminować przypadki korupcji.

Kolejki bez kontroli

W pierwszej kolejności zmiany w tworzeniu i prowadzeniu list oczekujących nastąpią na oddziałach ortopedycznych i okulistycznych.

- W ramach pilotażowego programu prowadzonego w wybranych szpitalach na tych oddziałach ustaliliśmy wiele nieprawidłowości w budowaniu list oczekujących. Okazało się, że czas oczekiwania w kolejkach podawany przez świadczeniodawców nie zawsze odpowiada rzeczywistemu - podkreśla Wanda Piróg, dyrektor departamentu spraw świadczeniobiorców NFZ.

W wielu przypadkach ten czas był sztucznie zawyżany. Dzieje się tak, bo pacjenci zapisują się w kilku kolejkach u różnych świadczeniodawców, a gdy świadczenie zostanie im udzielone w którejś z placówek, nie informują o tym pozostałych. To powoduje, że wciąż figurują na innych wykazach i tym samym zawyżają liczbę osób oczekujących na zabieg.

Pacjenci na różnych listach

Na takich listach są też wykazywani pacjenci, którzy zmarli, a świadczeniodawcy nie mają o tym informacji. Z danych zebranych przez NFZ wynika, że z niektórych list powinno zostać wykreślonych nawet 30 proc. pacjentów.

- Zgodnie z ustawą zdrowotną pacjent może być wpisany na listę oczekujących u jednego świadczeniodawcy. W praktyce wpisują się u kilku. Dzięki temu zwiększają swoją szansę na szybsze wykonanie zabiegu czy operacji - mówi Jerzy Gryglewicz, zastępca dyrektora ds. klinicznych w Instytucie Reumatologii w Warszawie.

Pacjent zapisywany do szpitalnej kolejki musi podać swój numer PESEL. Ma to pomóc w identyfikacji pacjentów zapisanych u różnych świadczeniodawców. W praktyce taki sposób weryfikacji szpitalnych kolejek w ogóle nie funkcjonuje. NFZ nie wyłapuje więc powtarzających się numerów PESEL. Takimi informacjami nie dysponują też świadczeniodawcy. Jednak, jak zapewnia NFZ, ma się to zmienić.

- Przede wszystkim listy te mają być budowane zgodnie z zasadami opracowanymi przez Fundusz. Ponadto będą monitorowane co miesiąc m.in. pod względem powtarzalności tych samych numerów PESEL u różnych świadczeniodawców - mówi Wanda Piróg.

Fundusz ma przekazywać takie informacje szpitalom. Problem jednak w tym, że ani NFZ, ani placówka medyczna nie ma żadnych możliwości zmuszenia pacjenta do wykreślenia się z którejś z list.

- Pacjent ma prawo wyboru jednostki, gdzie chce być leczony. Nie można go zmusić do zrezygnowania z miejsca w jednej z kolejek - mówi Aleksandra Piątek, rzecznik praw pacjenta NFZ.

Eksperci wskazują, że wyjściem z tej sytuacji byłoby wprowadzenie zasady, że jeżeli pacjent zapisał się w kilku miejscach, to w systemie komputerowym zostaje zarejestrowane tylko ostatnie. Z wcześniejszych list byłby on automatycznie wykreślany.

Maksymalny czas oczekiwania

Nie tylko uporządkowanie systemu kolejek ma poprawić dostęp do świadczeń zdrowotnych. NFZ planuje też określenie maksymalnego czasu oczekiwania na najbardziej deficytowe. W pierwszej kolejności tak się stanie w przypadku endoprotez stawu biodrowego i kolanowego. Zakłada się, że czas oczekiwania na taki zabieg nie będzie mógł przekroczyć półtora roku. Gdy w danym województwie czas oczekiwania będzie się wydłużać, dyrektor oddziału NFZ przeznaczy dodatkowe środki na te zabiegi. Pozwoli to na utrzymywanie takiej kolejki, w której czas oczekiwania nie przekroczy limitu określonego przez Fundusz.

- Przekroczenie czasu oczekiwania powinno dawać pacjentowi prawo uzyskania go w inny sposób, np. w prywatnej klinice z możliwością żądania od NFZ zwrotu poniesionych kosztów - mówi Adam Kozierkiewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia.

Listy nieformlane

Zmiany proponowane przez NFZ mają także ograniczyć zjawisko nieformalnego dopisywania do nich pacjentów przez samych lekarzy. Teoretycznie w każdej placówce zobowiązanej do prowadzenia list powinien działać specjalny zespół zajmujący się kwalifikowaniem na nie pacjentów. W większości szpitali takie zespoły funkcjonują, ale nie kontrolują, co później dzieje się z wykazami pacjentów. W wyniku działań korupcyjnych na listach są więc umieszczani pacjenci, których w ogóle być tam nie powinno. Dla innych chorych oznacza to kolejne tygodnie oczekiwania.

SZERSZA PERSPEKTYWA - UE

W Danii listy oczekujących są prowadzone przez świadczeniodawców w formie elektronicznej. Jest też określony gwarantowany czas wykonania zabiegu dla chorób zagrażających życiu. Dotyczy to m.in. niektórych chorób serca, pięciu typów raka (14 dni). W Anglii określony jest maksymalny czas oczekiwania na konkretne zabiegi - świadczenia chirurgiczne (6 miesięcy), pozaszpitalne (3 miesiące), a placówki, gdzie czas oczekiwania jest najkrótszy, mogą liczyć na finansowe bonusy.

452 dni nawet tyle czekają pacjenci na wszczepienie endoprotezy stawu biodrowego

389 dni na usunięcie zaćmy