Procedura ubiegania się o unijne dotacje na własny biznes nie przewiduje ścieżki odwoławczej dla uczestników projektów, ponieważ nie są oni beneficjentami pomocy unijnej. Beneficjentem jest tzw. operator, czyli instytucja szkoląca przyszłych przedsiębiorców i przydzielająca im dotacje. Jednak czytelnicy Gazety Prawnej skarżą się na arbitralne decyzje niektórych operatorów. Sygnalizują, że polem do nadużyć może być tzw. ocena formalna wniosku o przyznanie wsparcia finansowego.

Pracownicy rzeszowskiego Towarzystwa Altum z przyczyn formalnych odrzucili 77 spośród 376 zgłoszeń. Za błąd formalny uznawali m. in. nieparafowanie wszystkich stron wniosku, brak podpisu czy niedostarczenie wszystkich niezbędnych załączników. Kandydatom nie dano szansy uzupełnienia braków formalnych. Nie zostali też poinformowani o uchybieniach, jakie zawierał ich wniosek.

Inni operatorzy nie mają wątpliwości, że proste błędy formalne nie powinny dyskwalifikować uczestników.

- My robiliśmy wszystko, żeby osoby, których wnioski zawierały jakieś uchybienia formalne, miały możliwość uzupełnienia tych braków. Ten projekt jest kierowany do bardzo szerokiej grupy odbiorców, z różnym doświadczeniem i wykształceniem, a nie wszyscy muszą się znać na wymogach unijnych - mówi Łukasz Prokopowicz, koordynator projektu Zielone światło dla przedsiębiorczości realizowanego przez Działdowską Agencję Rozwoju.

Dlatego osoby, których wnioski zawierały jakieś uchybienia (nie wypełniły jakiejś rubryki, zapomniały się podpisać czy nie dołączyły potrzebnych dokumentów), otrzymywały od tego operatora pismo i miały trzy dni na złożenie poprawionego wniosku. Powodem formalnym, powodującym automatyczne odrzucenie zgłoszenia mogło być tylko niespełnienie tzw. kryterium dostępu, a więc np. miejsce zamieszkania poza obszarem objętym realizacją tego projektu.

Natomiast Krzysztof Anuszkiewicz z Agencji Rozwoju Regionu Kutnowskiego podkreśla, że nad poprawnością formalną zgłoszeń powinni czuwać pracownicy firmy.

- Zwracaliśmy na to uwagę już przy składaniu wniosków. Jeżeli np. widzieliśmy, że wniosek jest wypełniony nieczytelnie, prosiliśmy o jego przepisanie i udostępnialiśmy nasze stanowisko komputerowe - mówi Krzysztof Anuszkiewicz.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego dostrzega wagę tego problemu. Operatorzy mają co prawda dużą dowolność w ustalaniu zasad rekrutacji i wyboru osób, które otrzymają dotacje, bo to oni będą odpowiadać za powodzenie firm utworzonych za unijna dotację. Jednak - jak obiecał GP Paweł Chorąży, dyrektor Departamentu Zarządzania EFS w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, resort zwróci się do instytucji pośredniczących (WUP i urzędów marszałkowskich), aby przewidziały w negocjacjach z operatorami mechanizm odwoławczy dla osób ubiegających się o dotacje.