Komisja Europejska przyjęła wniosek w sprawie dyrektywy mającej ułatwić pacjentom dostęp do świadczeń zdrowotnych poza miejscem zamieszkania. Jest to m.in. wynik tego, że regulacje dotyczące ochrony zdrowia zostały wyłączone z zakresu Dyrektywy 2006/123/WE dotyczącej swobody przepływu usług na rynku wewnętrznym. Rada i Parlament zdecydowały wtedy, że kwestia dotycząca świadczenia usług medycznych w UE musi być uregulowana w odrębnym dokumencie.

Pacjent dopłaci do świadczenia

Jeżeli propozycja Komisji Europejskiej zostanie zaakceptowana, to za około dwa lata pacjenci z krajów Wspólnoty będą mieli prawo do korzystania z opieki zdrowotnej za granicą bez specjalnej zgody płatnika. Polacy nie będą musieli występować więc o jej uzyskanie od prezesa NFZ. Fundusz zostanie zobowiązany do pokrycia kosztów operacji, ale tylko do wysokości refundacji obowiązującej w Polsce. Różnicę między ceną świadczenia pokryje pacjent z własnej kieszeni. Oznacza to, że np. Polak, który będzie chciał mieć wykonany zabieg wszczepienia by-passów do serca w Holandii, będzie musiał dopłacić z prywatnych pieniędzy różnicę w cenie usługi. W Holandii zabieg ten kosztuje 13,2 tys. euro, w Polsce - 5,4 tys. euro. W zamian pacjent zyskuje jednak szanse na uzyskanie świadczenia w krótszym czasie bez konieczności oczekiwania w szpitalnej kolejce.

- Dyrektywa zapewni gwarancję jakości i bezpieczeństwa opieki zdrowotnej w UE. Wpłynie również na poprawę w dostępie do opieki specjalistycznej - zapewnia Androulla Vassiliou, europejska komisarz ds. zdrowia.

Turystyka medyczna

Jeżeli faktycznie za dwa lata pacjenci z UE będą mieli zapewniony łatwiejszy dostęp do usług medycznych we wszystkich krajach Wspólnoty, to skorzystają na tym również polskie placówki ochrony zdrowia.

- Polskie szpitale mogą w pełni konkurować o zagranicznego pacjenta z placówkami z innych krajów UE. Są dobrze wyposażone, a jednocześnie ceny świadczeń udzielanych przez nie są niższe niż w szpitalach w Niemczech czy Wielkiej Brytanii - uważa Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ.

Świadczy o tym chociażby intensywny rozwój tzw. turystyki medycznej. Od kilku lat do rodzimych szpitali i sanatoriów, szczególnie tych położonych w zachodniej części Polski, przyjeżdżają pacjenci z Niemiec, krajów skandynawskich, a nawet Wielkiej Brytanii. Szczególną popularnością wśród nich cieszą się zabiegi z zakresu stomatologii, ortodoncji czy chirurgii plastycznej. Za większość z nich płacą jednak w 100 proc. z własnej kieszeni. Ale i tak im się to opłaca, bo ceny usług stomatologicznych są w Polsce kilkakrotnie niższe niż w np. w Anglii.

- Chętnych z zagranicy będzie jeszcze więcej, jeżeli narodowi płatnicy będą pokrywać koszty operacji i zabiegów - uważa Adam Kozierkiewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia.

To natomiast oznacza dodatkowe źródło finansowania dla placówek medycznych.

Tylko za zgodą prezesa

Od momentu przystąpienia Polski do UE w 2004 roku na przeprowadzenie zabiegów planowych za granicą zgodę prezesa NFZ i ministra zdrowia (do zeszłego roku również on taką zgodę mógł wydawać) uzyskało kilkaset polskich pacjentów.

Zaświadczeniem uprawniającym do uzyskania w innym państwie leczenia lub badań diagnostycznych jest formularz E112. Jego uzyskanie jest jednoznaczne z wyrażeniem przez prezesa NFZ zgody na przeprowadzenie planowego leczenia za granicą. Obecnie na pozytywne rozpatrzenie wniosku mogą liczyć dwie grupy pacjentów. Prezes Funduszu zgodzi się na przeprowadzenie leczenia za granicą, jeżeli czas oczekiwania na dane świadczenie w polskich szpitalach jest długi, a stan zdrowia chorego ulega pogorszeniu, co może stanowić zagrożenie dla jego zdrowia i życia. Opinia prezesa NFZ będzie również pozytywna, jeżeli pacjent wymaga przeprowadzenia badania, zabiegu czy operacji, które w ogóle nie są wykonywane w rodzimych placówkach medycznych. W przypadku tej grupy pacjentów najczęściej o zezwolenie i pokrycie kosztów świadczenia przez Fundusz zwracają się osoby z nietypowymi chorobami nowotworowymi, wymagającymi usunięcia np. nowotworów mózgu. Zdecydowana większość ubiegała się o możliwość wykonania operacji w Niemczech. Tylko pojedyncze osoby leczyły się we Włoszech. Za udzielone im świadczenia zdrowotne NFZ zapłacił około 11 mln zł.