• Coraz mniej studentów otrzymuje stypendia socjalne, chociaż rząd przeznacza na nie coraz więcej pieniędzy
  • Ustawowo określone kryterium dochodowe uprawniające do pomocy finansowej jest zbyt niskie
  • Pieniądze trafiają też do dobrze sytuowanych osób, bo uczelnie nie mogą sprawdzić ich rzeczywistej sytuacji finansowej

ANALIZA

Eksperci uważają, że system pomocy materialnej dla studentów wymaga zmian. Obecne zasady uniemożliwiają przyznanie pomocy osobom naprawdę potrzebującym, które przekraczają kryterium dochodowe tylko o kilka złotych. Ponadto uczelnie nie mogą sprawdzić, czy deklarowane przez studenta dochody, są zgodne ze stanem faktycznym. W efekcie stypendia otrzymują często osoby dobrze sytuowane. Niektórzy eksperci uważają, że pomoc socjalną powinny przyznawać lokalne samorządy, bo tylko one mają możliwość przeprowadzenia wywiadu środowiskowego.

Wysokość dochodów

Określona przez uczelnię miesięczna wysokość dochodu na osobę w rodzinie uprawniająca do przyznania pomocy socjalnej w tym i ubiegłym roku akademickim nie może być niższa niż 351 zł i wyższa niż 572 zł netto. Uczelniane komisje stypendialne muszą więc przyznać stypendium studentom spełniającym kryterium dochodowe w wysokości 351 zł, natomiast mogą przyznać osobom, których dochód mieści się w przedziale od 352 do 572 zł. Nie mogą jednak wydać pozytywnej decyzji w stosunku do osób, które choćby o 1 zł przekraczają górną granicę dochodu.

- W efekcie student-sierota otrzymujący rentę rodzinną w wysokości 575 zł, mimo bardzo trudnej sytuacji, nie może korzystać z pomocy - podkreśla Przemysław Rachowiak, pełnomocnik rektora ds. pomocy materialnej w Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Mniejsza liczba stypendystów

Pracownicy szkół wyższych dodają, że progi dochodowe uprawniające do stypendium są minimalnie waloryzowane. Dwa lata temu maksymalny górny próg był niższy tylko o 3 zł. W efekcie coraz mniej studentów otrzymuje stypendia socjalne. W roku akademickim 2006/2007 na poznańskim uniwersytecie pomoc uzyskało 7636 osób, a trzy lata wcześniej 8800. Z danych GUS wynika, że w całej Polsce liczba studentów pobierających stypendia w ubiegłym roku w porównaniu do roku akademickiego 2005/2006 zmniejszyła się prawie o 1 proc., a do roku 1990/1991, kiedy prawa do pomocy nie mieli m.in. uczący się w szkołach prywatnych i na studiach niestacjonarnych - o 33 proc.

Profesor Andrzej Jakubiak, prorektor ds. studenckich w Politechnice Warszawskiej dodaje, że w jeszcze gorszej sytuacji są doktoranci.

Ci, którzy otrzymują tzw. stypendia doktoranckie przyznawane ze środków uczelni w wysokości około 1045 zł miesięcznie, nie mogą starać się o stypendium socjalne. Ustawa nie wyłącza stypendium doktoranckiego przy obliczaniu ich dochodu. Pomoc materialną otrzymuje więc niewielu z ponad 30 tys. doktorantów. Na Politechnice Warszawskiej 9 z 1300.

Dlatego uczelnie proponują podwyższyć maksymalny próg dochodowy albo umożliwić im samodzielne jego określanie.

Leszek Cieśla, przewodniczący Parlamentu Studentów, uważa, że górna granica uprawniająca do pomocy powinna być taka sama w całej Polsce.

- Można jednak pomyśleć o jej podwyższeniu - dodaje.

Sytuacja materialna

Często zdarza się, że stypendia socjalne należą się osobom, których rodzice prowadzą dobrze prosperującą firmę.

- Zgodnie z zaświadczeniem z urzędu skarbowego, dochody ich są rzeczywiście niskie, co jednak nie oznacza, że ich sytuacja materialna jest zła - mówi Barbara Rybak-Puu z Działu Nauczania Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Z kolei osobom prowadzącym działalność gospodarczą, którzy rozliczają się w formie ryczałtu, urzędy skarbowe nie wystawiają zaświadczeń o dochodach.

- W takim przypadku studenci składają nieweryfikowalne oświadczenia - podkreśla Przemysław Rachowiak.

Uczelnie nie mają prawa sprawdzać rzeczywistej sytuacji finansowej studenta.

Niektóre szkoły jednak wprowadzają dodatkowe wymagania. Twierdzą, że mogą skontrolować sytuację finansową studenta, ponieważ ustawa z 25 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 164 poz. 1365 z późn. zm.) zobowiązuje rektora do ustalenia w porozumieniu z uczelnianym organem samorządu studenckiego szczegółowego regulaminu przyznawania pomocy. Z drugiej strony ustawa stanowi, że miesięczną wysokość dochodu przypadającą na osobę w rodzinie studenta ustala się na zasadach określonych w ustawie z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (Dz.U. nr 228, poz. 2255 z późn. zm.). Ta zaś nie pozwala na stawianie dodatkowych warunków.

- Automatyczne zastosowanie zasad określonych w ustawie o świadczeniach rodzinnych bez umożliwienia uczelniom sprawdzania przedstawionych dokumentów sprawia, że publiczne pieniądze nie zawsze trafiają do właściwych osób - uważa Barbara Rybak-Puu.

Leszek Cieśla przyznaje, że szkoły wyższe powinny mieć prawo zażądać zaświadczeń z ośrodków pomocy społecznej, ponieważ często przedstawione dochody są niewiarygodne. Jeśli sytuacja studenta jest rzeczywiście ciężka, to ośrodek powinien ją znać i potwierdzić.

Profesor Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, uważa, że obecne przepisy należy jak najszybciej zmienić. Jego zdaniem, szkoły muszą mieć większą autonomię w przyznawaniu pomocy materialnej. W przypadku uzasadnionego podejrzenia, że zadeklarowana sytuacja materialna studenta nie odpowiada rzeczywistej, powinny mieć prawo do jej zabrania.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl

OPINIA

MAREK ROCKI

senator, były rektor Szkoły Głównej Handlowej

Stypendia socjalne powinny przyznawać samorządy lokalne. Obecnie odpowiedzialnością za socjalną pomoc materialną obarcza się komisje stypendialne, które muszą rozwiązywać problemy związane z nieporównywalnością dochodów, łatwymi do sfałszowania dokumentami, mimo że nie mają uprawnień do ich weryfikacji. Wywiad środowiskowy mogą przeprowadzać tylko pracownicy ośrodków pomocy społecznej. Dlatego organem najlepiej przygotowanym do udzielania stypendiów socjalnych są samorządy.