Związkowcy wręczyli wojewodzie zachodniopomorskiemu petycję do premiera Donalda Tuska w sprawie stoczni.

O proteście zdecydował na porannym spotkaniu w czwartek stoczniowy komitet protestacyjny, skupiający działające w zakładzie związki zawodowe. Stoczniowcy manifestowali w obronie miejsc pracy i zagrożonego upadkiem zakładu.

"Sprawa stoczni gra POzorów"

W trakcie przemarszu nad kolumną stoczniowców powiewały związkowe flagi. Protestujący nieśli transparenty z napisami m.in.: "W obronie naszej stoczni", "Chcemy pracować nie głodować", "Nie rzucim stoczni", "Sprawa stoczni gra POzorów", "Platfusy do Brukseli", "Tusku, gdzie twój cud?".

Do manifestantów przed gmachem Urzędu Wojewódzkiego wyszedł wojewoda zachodniopomorski Marcin Zydorowicz. Szef regionu NSZZ "Solidarność" Mieczysław Jurek wręczył mu petycję do premiera.

W piśmie stoczniowcy napisali m.in., że są zaniepokojeni negatywnymi informacjami ze strony Komisji Europejskiej ws. restrukturyzacji i prywatyzacji SSN i groźbą podjęcia przez KE decyzji o konieczności zwrotu pomocy publicznej, czego konsekwencją będzie upadłość.

"Wobec takich informacji zwracamy się do Pana Premiera o pilne spotkanie w celu przedstawienia aktualnej sytuacji w sektorze stoczniowym ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji SSN, przedstawienia programu działań zabezpieczających przed upadłością i rządowych gwarancji pomyślnego zakończenia prywatyzacji" - czytamy.

Stoczniowcy chcą też wyjaśnienia "niepokojących doniesień o negatywnym wpływaniu wysokich urzędników KE na proces prywatyzacji stoczni i wyciągnięcia konsekwencji w stosunku do osób odpowiedzialnych za doprowadzenie do zaistniałej sytuacji".

Wojewoda, przemawiając do stoczniowców zapewnił ich, że petycję "niezwłocznie" przekaże do Kancelarii Premiera. Próbował też przekonywać, że "ten rząd wykazuje olbrzymią determinację...", ale dalszą część jego wypowiedzi zagłuszyli stoczniowcy gwizdami i dźwiękiem trąbek.

Szef regionu "S", przemawiając do zebranych przed urzędem podkreślił, że manifestacja ma pokazać, jak ważna dla miasta i pracowników jest stocznia szczecińska. Przypomniał, że informacje napływające z Brukseli są niepokojące. "Grozi się nam, że będziemy musieli zwrócić pomoc publiczną, a to niechybnie oznacza zamknięcie największego zakładu na Pomorzu Zachodnim" - podkreślał.

"Niedługo dołączą do nas koledzy z innych regionów Polski"

"Jesteśmy po rozmowach z kolegami z Gdyni i Gdańska. Razem będziemy bronić przemysłu stoczniowego w Polsce. Już niedługo dołączą do nas koledzy z innych regionów Polski, aby nam w tej walce pomóc" - poinformował Jurek.

Inny związkowiec "S" Roman Pniewski mówił: "Nie damy sobie odebrać stoczni - nie pozwolimy, żeby manipulowano przy naszym zakładzie pracy".

Wiceprzewodniczący zakładowej "S" w SSN Krzysztof Fidura zapowiedział, że związkowcy będą "wnosili zdecydowanie do prezydenta, aby bardzo poważnie zastanowił się nad podpisywaniem wszystkich aktów, które dotyczą Komisji Europejskiej bądź Unii Europejskiej". "Nie możemy pozwolić się oszukiwać" - mówił.

Czwartkowy przemarsz to pierwszy po sześciu latach protest stoczniowy na ulicach Szczecina od upadku holdingu stoczniowego Stocznia Szczecińska Porta Holding SA. Na bazie upadłego holdingu powstała SSN.

Do czwartku polski rząd musi przesłać Komisji Europejskiej poprawki do planów restrukturyzacji dla stoczni Szczecin i Gdynia. Rzecznik Komisji ds. konkurencji Jonathan Todd powiedział w środę, że Komisja jest gotowa podjąć negatywną decyzję w sprawie zwrotu przyznanej stoczniom Szczecin i Gdynia pomocy publicznej już w przyszłym tygodniu (najpewniej 16 lipca). Zwrot pomocy publicznej może oznaczać dla zakładów upadłość.

Plany restrukturyzacji nie spełniają stawianych przez KE warunków

Według Todda, plany restrukturyzacji tych dwóch zakładów nie spełniają stawianych przez KE warunków. Przewidują one dalszą pomoc państwa, nie gwarantują długoterminowej rentowności zakładów oraz wystarczającego udziału własnego.

W środę unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes "wyraziła poważne wątpliwości" wobec przesłanych 26 czerwca przez polski rząd programów restrukturyzacji polskich stoczni.

W środę wieczorem minister skarbu Aleksander Grad spotkał się z inwestorami zainteresowanymi zakupem stoczni Gdynia i Szczecin, którym przedstawił wymagania KE dotyczące poprawy planów restrukturyzacyjnych tych stoczni. "W czwartek inwestorzy mają ustosunkować się do wymagań Komisji Europejskiej" - poinformował PAP rzecznik MSP Maciej Wewiór.