Od dziś wszyscy urzędnicy służby cywilnej staną się automatycznie członkami Państwowego Zasobu Kadrowego. Nowe zasady wprowadza ustawa z 11 maja 2007 r. o zmianie ustawy o Państwowym Zasobie Kadrowym i wysokich stanowiskach państwowych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 123, poz. 847).

Dotychczas status członka zasobu mogli mieć tylko ci, którzy posiadali pięcioletni staż pracy. Z prawie 7 tys. urzędników wykazało się nim 5,4 tys. Taką zmianę popiera nawet prof. Mirosław Stec, twórca skargi konstytucyjnej dotyczącej ustawy o służbie cywilnej.

Do postępowania kwalifikacyjnego na urzędnika mianowanego mogą przystąpić jedynie pracownicy służby cywilnej posiadający trzyletni staż pracy, a zatem osoby, które sprawdziły się już w administracji. Taka zmiana podniesie także rangę urzędnika mianowanego.

- W ubiegłych latach, kiedy to właśnie mianowanie otwierało drogę do wysokich stanowisk, chętnych było pięć razy więcej - podkreśla prof. Mirosław Stec.

W tym roku do egzaminu przystąpiło tylko nieco ponad 700 osób.

Dzięki nowym przepisom członkami PZK staną się także wszyscy absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.

- Dotychczas osoby, które nie mogły udokumentować odpowiednio długiego stażu pracy, nie zasilały PZK. Tymczasem szkoła jest kuźnią najlepszych polskich urzędników - podkreśla Aleksandra Orłowska z KSAP.

Ukończyli ją m.in. Mariusz Błaszczak, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Nowela poszerza też PZK o ponad 120 tys. osób posiadających stopień doktora. Eksperci twierdzą jednak, że naukowiec nie musi być dobrym urzędnikiem.

- Z pięciu wypromowanych przeze mnie doktorów tylko jeden może z pożytkiem pracować w administracji - mówi prof. Józefa Hrynkiewicz, dyrektor Krajowej Szkoły Administracji.

Nowelizacja wydłuża również z pięciu do dziesięciu lat okres przynależności do PZK.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl